Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

z biegu wzięte |

Uwaga! Tu biją kobiety

NPM 12/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Piotr Hercog
(fot. Piotr Dymus)
Mężczyzna – w swojej naturze bezkonkurencyjny, nastawiony na zdobywanie, osiąganie sukcesu i aplauzu. Ewolucyjnie uwarunkowany i przez tysiące lat kształtowany na tego, który jest najsilniejszy, najszybszy i zawsze w życiu ma dać sobie radę. W końcu to on chodził na polowania, podczas gdy oczekująca go kobieta pierwotna dbała o ognisko domowe – dosłownie i w przenośni. To on był jedynym żywicielem rodziny. On – mężczyzna – z góry skazany na sukces.

Proszę zatem wyobrazić sobie, co dzieje się, gdy nagle w szranki staje kobieta. Równie silna, skupiona na sukcesie, skoncentrowana na celu. Na starcie jeszcze nic nie zapowiada tego, że najbliższa walka będzie bardzo ciężka, a rywalka tak mocna. Owszem, od kilku dni po dolinie Azau krążą słuchy, jakoby na miejsce zawodów przybyła Rosjanka tak dobra, że mierzy się z kobiecym rekordem trasy. Co więcej, planuje pobić Polkę, Annę Figurę, do której należał najlepszy w historii wynik. Rosjanka, choć drobnej postury, stojąca ze mną ramię w ramię na linii startu, sprawia, że przypomina mi się jedna z żartobliwych rad przyjaciół: „Nie lekceważ potęgi przeciwnika, choćby był kobietą!”.
International Elbrus Race były moimi ostatnimi zawodami w tym roku, a zarazem w projekcie Hercog Mountain Challenge. Zaplanowany mniej więcej na środek września bieg poprzedziłem dobrze przepracowanym sezonem i wcześniejszą aklimatyzacją na Piku Lenina. Jednak nie wszystko do końca układa się tak, jak bym sobie tego życzył. Ze względu na problemy z wizą zdecydowanie za późno ląduję pod Elbrusem. Jeszcze przed startem wiem, że te kilka dni opóźnienia nie pozwoli mi – niestety – na osiągnięcie wybitnego wyniku. Trasa Extreme, na której ustanawiany jest ten jeden, jedyny, najważniejszy rekord, prowadzi z wioski Azau, leżącej na wysokości 2400 metrów n.p.m., na sam szczyt Elbrusa (5642 m). I nie jest łatwa. Ten, kto był na wierzchołku, przypomina sobie zapewne mozolne podejście. Tym, którzy nie wchodzili, zobrazuję to w następujący sposób: zaledwie 13 kilometrów dystansu do pokonania przy przewyższeniu 3242 metrów.
 
 
(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
 
Współpraca
Paulina Wierzbicka


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też