Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Rozmowa N.P.M. | Maja Ossowska

U nas jest jak w piekle

NPM 2/2015
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Jakub Terakowski
(FOT. Jakub Terakowski)
Z Mają Ossowską, gospodynią schroniska Jagodna w Górach Bystrzyckich, rozmawia Jakub Terakowski.  

Coś Ci się przypaliło?
Nie, a dlaczego?

To skąd nazwa schroniska: Spalona?
Przypomniałeś bardzo stare określenie; prawie nikt go już dzisiaj nie używa. Upamiętnia ono pożar lasu, który spustoszył okolicę w XV wieku. Musiał być zaiste potężny, skoro nazwa przetrwała tak długo. Na pogorzelisku pojawili się pierwsi osadnicy, wcześniej miejsce to było bezludne. Teraz nasze schronisko nazywa się Jagodna.

Lecz stoi na przełęczy Spalona.
Tak zwykło się mówić potocznie, ale dokładnie rzecz ujmując, przełęcz Spalona znajduje się blisko kilometr stąd.

A skąd nazwa „Jagodna”?
Od najwyższego szczytu Gór Bystrzyckich, który wznosi się nieopodal.

Stoki Jagodnej naprawdę obfitują w jagody?
Nie narzekam, lecz znam miejsca, gdzie jest ich więcej.

Służą Wam te jagody w Jagodnej?
No pewnie! Robimy racuchy z jagodami – latem ze świeżymi, a zimą z pasteryzowanymi. Obok omletu drwala i pokusy leśniczego są w pierwszej trójce naszych specjalności i wiodą prym w słodkim menu Jagodnej.

Pochodzisz stąd?
Nie, z Wrocławia, ale od 15. roku życia nieprzerwanie pracuję w schroniskach i nie wyobrażam sobie, abym mogła robić coś innego.

Jak tu zatem trafiłaś?
Latem 1997 roku pół Wrocławia znalazło się pod wodą. Nasz dom stał w jednym z bardziej zagrożonych miejsc, więc rodzice wysłali mnie na kolonie do schroniska na Srebrnej Górze. Uznali chyba, że tam będę najbezpieczniejsza. Spodobało mi się i rok później pojechałam na Srebrną Górę do pracy: tylko za wikt i opierunek, ale było mi tam tak dobrze, że spędziłam w schronisku całe wakacje. Potem już każdą wolną chwilę poświęcałam pracy w Srebrnej Górze. W przerwach studiowałam i wyszłam za mąż. Męża swego – rzecz jasna – również poznałam w Srebrnej Górze. Poszłam też na kurs przewodników sudeckich. Założyliśmy stowarzyszenie, postanowiliśmy poprowadzić schronisko. Słomianego zapału było co niemiara. Gdy jednak przyszło nam rozdzielać obowiązki, to okazało się, że ktoś ma wolny tylko co drugi weekend, a ktoś zaledwie trzy dni w miesiącu. Koleżanka nie lubi zimy, a kolega wyjeżdża do Londynu. Pat, bo przecież schronisko nie może być czynne od czasu do czasu. Wsparł mnie raptem jeden człowiek, który obiecał, że razem poprowadzimy Jagodną, i... po 10 dniach od startu, w środku majowego weekendu, spakował plecak i pojechał w Bieszczady. Byłam zaszokowana i poczułam się zupełnie bezradna. Ale się nie zdziwiłam, bo w całym stowarzyszeniu nikt poza mną nigdy nie pracował w schronisku. Nikt więc też nie wiedział, jak oderwane od rzeczywistości są romantyczne wizje wieczorów spędzanych z przyjaciółmi przy kominku. Na to czas i siłę mają tylko turyści... Dziś, z perspektywy czasu, jestem bardzo wdzięczna koledze za dezercję z Jagodnej... (śmiech)

A dlaczego wybrałaś właśnie Jagodną?
Zawsze marzyłam o Zygmuntówce... To było nasze kultowe, przewodnickie schronisko. Okazało się jednak, że do wzięcia jest tylko Jagodna. Mina mi trochę zrzedła, bo gdy tu wcześniej przychodziłam, obiekt zawsze stał zimny, ciemny, pusty i ponury. Postanowiłam to zmienić. W kwietniu miną trzy lata.

Teraz nie sposób już powiedzieć, że Jagodna jest ponura.
Miło mi to słyszeć. Robimy, co w naszej mocy.

Jak zatem zmieniła się przez ten czas?
Nie mnie to oceniać, zapytaj stałych bywalców. Dla mnie Jagodna jest domem, więc ofiarowuję jej mnóstwo własnego ciepła i dobrej energii. Mam świadomość, że leży z dala od najatrakcyjniejszych szlaków, a Góry Bystrzyckie nie należą do najpopularniejszych, więc nie mogę spodziewać się tutaj turystów, którzy wstąpią do schroniska, chcąc nie chcąc, czyli tylko dlatego, że akurat stoi przy drodze na jakiś modny szczyt. Staramy się więc zdobywać ich serca dla Jagodnej, tak aby przychodzili tutaj nie przypadkowo, lecz z sympatii do miejsca, naszej kuchni i do nas.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też