Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Połonina Caryńska i Mała Rawka

Tutaj łezka kręci się w oku

NPM 5/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
(fot. Tomasz Rzeczycki)
Nie ma co ukrywać, że – jeśli wziąć pod uwagę popularność w internecie – to Bieszczady obok Tatr są ulubionym pasmem górskim w Polsce. Określenia „kultowe” czy „klimatyczne” biją rekordy popularności. Wróciłem tu po latach i na samo wspomnienie zakręciła się łezka w oku.

Największy problem z Bieszczadami jest taki, że poza sezonem niezmiernie trudno dostać się tutaj komunikacją publiczną. Kto nie ma samochodu, musi poświęcić na dojazd na przykład z Krakowa nawet i kilkanaście godzin. Transport zbiorowy jest w Bieszczadach do tego stopnia nieopłacalny, że w 2017 roku jeden z przewoźników autobusowych zupełnie wycofał się z tego rejonu Polski. Podstawowy transport utrzymał PKS Jarosław, ale w ciągu dnia są to tylko pojedyncze kursy. Ale nie będę się na ten temat rozwodził. Pocieszające jest to, że na szczęście miejscowi są bardzo życzliwi i chętnie zabierają turystów na stopa, a w sezonie można liczyć na prywatne busy. W tym sensie Bieszczady nadal są „kultowe”.

Gdy szczury był plagą
Pewnego majowego dnia ląduję w sercu Bieszczadów – Ustrzykach Górnych. Miłośnicy historii najnowszej właśnie tutaj mogą się przekonać, jak przez kilkudziesiąt lat zmienił się krajobraz. Odnotujmy z obowiązku, że w dwudziestoleciu międzywojennym była to bliżej nieznana wioska pod granicą czechosłowacką, a później węgierską. Z kolei w 1945 roku teren zajęła Armia Czerwona i miejscową ludność wysiedlono. Polaków na zachód, a Ukraińców w głąb ZSRR.
W symboliczny sposób za początki bieszczadzkiej turystyki można uznać wiosnę 1951 roku, kiedy to przyjechał do Ustrzyk Górnych sekretarz Komisji Turystyki Górskiej PTTK, Władysław Krygowski oraz ówczesny młody robotnik z Krakowskich Zakładów Zbożowych, Edward Moskała. Ich zadaniem było wytyczenie pierwszego po wojnie polskiego szlaku w Bieszczadach. Ustrzyki Górne były wtedy opanowane przez Wojska Ochrony Pogranicza, które dopiero zimą 1953 roku opuściły siedem baraków w kiepskim stanie technicznym, przekazując je na rzecz PTTK. W ten sposób powstało pierwsze schronisko górskie w niemal bezludnej wiosce. Pierwszym jego kierownikiem został były żołnierz o nazwisku Chływa, który według kronik: „przechadzał się z bukowym kijem, tłukąc nim szczury”. Takie to były początki turystyki kwalifikowanej, gdy szczury były w sali noclegowej prawdziwą plagą. Tamto schronisko nie doczekało końca XX wieku, rozebrano je w 1986 roku.
Wspomnę jeszcze, że dokładnie 60 lat temu w Ustrzykach Górnych żyły zaledwie trzy rodziny i nie dojeżdżał tu żaden autobus PKS. Najbliższy przystanek był w miejscowości Czarna, położonej na trasie w kierunku Ustrzyk Dolnych. Turyści mieli wtedy do dyspozycji jeden znakowany szlak, którym można było dojść albo na zachód w stronę Komańczy, albo na wschód na Halicz. Dziś z dawnej infrastruktury zostało niewiele. Wykorzystane zostały tylko kamienne filary mostu po wąskotorówce, którą wybudowano w 1904 roku w kierunku wsi Sokoliki, leżącej obecnie na terenie Ukrainy. Ułożono na nich kładkę i poprowadzono Główny Szlak Beskidzki w stronę Połoniny Caryńskiej. Jednak kilkanaście lat temu przeniesiono go nieco dalej w kierunku zachodnim.

Ostro pod górę
Dziś Ustrzyki Górne to już rozbudowana miejscowość turystyczna. Na stałe mieszka tu około 100 osób. Nie brakuje pensjonatów, restauracji i knajp, które jednak otwarte są przede wszystkim w letnie wakacje.
Swoją wędrówkę rozpoczynam na czerwonym szlaku, prowadzącym na Połoninę Caryńską. Mój cel na dziś to przejście obu bieszczadzkich połonin i nocleg w wiekowej Chatce Puchatka. Stawiam sobie tylko jedno pytanie: czy dam radę pokonać ten odcinek u progu sezonu?
Po minięciu szosy, prowadzącej w kierunku Brzegów Górnych i Wetliny, początkowo idę po płaskim, ale wkrótce zaczyna się bezlitosne zaliczanie poziomic. Wejścia z dolin na połoniny nie mają litości. Idzie się krótko, ale ostro pod górę. Nie może być inaczej, skoro same Ustrzyki Górne znajdują się na wysokości około 600 metrów n.p.m., a grzbiet Caryńskiej ma dwa razy tyle.
(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Bieszczady
Polska

Zobacz też