Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Byłem, widziałem | Tatry Bielskie

Tu polował sam Fidel Castro

NPM 7/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Grzegorz Grupiński
Bliźniacze wierzchołki Płaczliwej Skały i Hawrania dominują nad Żdziarem. Z lewej Szeroka Przełęcz Bielska – jedynie miejsce, gdzie znakowany szlak przecina grań Tatr Bielskich (FOT.GRZEGORZ GRUPIŃSKI)
Tkwimy w potoku aut o polskich rejestracjach, zalewającym słowackie Podtatrze. Łysa Polana, Jaworzyna, Podspady, Żdziarska Przełęcz… Tłum rodaków jedzie dalej – by wspomóc konta właścicieli pensjonatów w Smokowcach czy Łomnicy, tudzież napełnić kieszenie Cyganów z Nowej Leśnej. My zatrzymujemy się w Żdziarze – pięknie położonej wsi z ciągle żywymi tradycjami spiskiego folkloru. Żeby mieć bazę do zwiedzania okolicy. No i po to, by… poleżeć na łące z widokiem na wapienne wierchy Hawrania i Płaczliwej Skały.

Strasznie leje. Trochę trudno szuka się kwatery przy takiej pogodzie. Tym bardziej, gdy trafiło się tu jako dwie rodzinki, obarczone maluchami, marudzącymi po niemal całonocnej jeździe samochodem. Mimo że to środek lata, z premedytacją nawet nie próbowaliśmy szukać wcześniej miejsca na nocleg. Liczymy na łut szczęścia i gościnność mieszkańców Żdziaru.
W końcu nasz upór zostaje nagrodzony – znajdujemy na uboczu chałupę, w której – choć oficjalnie nie wynajmuje się tu pokoi turystom – pozostawiono nam do dyspozycji całe piętro z wielkimi pomieszczeniami. Możemy też korzystać z parteru, na którym znajduje się jadalnia z kominkiem, stołem bilardowym i prywatnym barem (brakuje tylko beczki z piwem).
– I wszystko to za pieniądze, za które po polskiej stronie granicy można by wynająć chyba tylko wygódkę, kiwającą się na zabłoconym podwórku – myślę, patrząc, jak dzieciaki biegną do huśtawek, piaskownicy i drewnianej lokomotywy.
Nawet po wprowadzeniu euro na Słowacji – w Zakopanem i okolicach można tylko pomarzyć o takich wygodach za tę cenę.
Mamy więc wymarzoną główną kwaterę w Żdziarze. Jest tu wszystko, czego potrzebujemy – sklepy, knajpy, a nade wszystko spokój. Mieszkamy w prawdziwej wsi, nie w skupisku pensjonatów, jakim jest na przykład Tatrzańska Łomnica. Mimo radosnej twórczości budowniczych ostatnich lat więcej tu tradycyjnych chałup niż betonowych potworków. Gdzieniegdzie nawet trafiają się charakterystyczne, starodawne domostwa z wewnętrznym podwórcem, podobne do huculskich grażd. Wciąż więcej tu „lokalsów” niż ceprów – przeciwnie niż tam, gdzie dociera podtatrzańska „električka”.
Jednocześnie wszystkie okoliczne atrakcje dostępne są ze Żdziaru na wyciągnięcie ręki. Można wsiąść do samochodu lub autobusu i w krótkim czasie się przemieścić do początku dowolnej doliny we wschodniej części Tatr. Narciarzom można by powiedzieć – blisko tu też do wyciągów. Na terenie wsi znajdują się dwa duże „skiareály” – Bachledowa Dolina oraz Strednica pod Żdziarską Przełęczą. Całe szczęście dla nas, że nie jesteśmy tu zimą i teraz mamy błogi spokój.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Słowacja

Zobacz też