Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Retro | Sudety

Towarzysz Bierut idzie na Śnieżkę

NPM 2/2013
Numer wyprzedany
Autor:
Tomasz Rzeczycki
Lesica w Górach Bystrzyckich. W tej okolicy w październiku 1947 roku uczestniczył w polowaniu Bolesław Bierut (fot. Tomasz Rzeczycki)
Tuż po II wojnie światowej komunistyczni notable odkryli piękno dolnośląskich gór. Przygodny turysta bądź kuracjusz, spacerując po parku w Kudowie-Zdroju, wędrując szlakiem na Śnieżkę czy też ucząc się jazdy na nartach w Zieleńcu, miał okazję spotkać się twarzą w twarz z prezydentem Bolesławem Bierutem, marszałkiem Michałem Rolą-Żymierskim czy też z ministrem ziem odzyskanych Władysławem Gomułką. Zetknięcie dygnitarzy z górami obfitowało w zabawne z dzisiejszego punktu widzenia przypadki, choć zdarzały się też sytuacje absurdalne.

Sudeckie pasma górskie były w 1945 roku terenem nieznanym dla Polaków. Łatwo było ówczesnej propagandzie uformować obraz historii tych ziem. Dużo mówiono i pisano o wyprawie Bolesława Krzywoustego przez Karkonosze bądź też o zakładanych przez słowiańskich książąt warownych grodach. W kontraście do tych opowieści pierwsi polscy turyści zastawali tu domy z muru pruskiego i luksusowe schroniska górskie w alpejskim stylu.
„Historia Śląska rozeszła się w którymś momencie z historią Polski i nie wolno udawać, że najpierw był on piastowski, potem była wielka dziura w dziejach, aż wreszcie nastały czasy PRL” – podsumował w 1985 roku na łamach miesięcznika „IMT Światowid” przewodnik sudecki Jerzy Borucki. Ale tuż po II wojnie światowej nie można było jeszcze otwarcie się do tego przyznać.
Komunistyczni władcy Rzeczpospolitej ponownie odkryli śląskie góry po dekadach zapomnienia ich przez polskie władze.
– W XIX wieku królowie i ówczesna elita Prus chętnie wybierali się w Karkonosze, pod którymi mieli też swoje siedziby – wyjaśnia dr Tomasz Przerwa, historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Królom zdarzało się wspinać na Śnieżkę. Pamiętajmy, że był to czas, kiedy Karkonosze były najwyższymi górami Prus. Później owo zainteresowanie zmalało. Przykładowo Hitler był zakochany w Alpach i w Sudety raczej nie jeździł. Podobnie jego partyjni współpracownicy.

Zieleniec zwany Grunwaldem
Jedną z najwcześniejszych odnotowanych wizyt w Sudetach złożył prezydent RP Bolesław Bierut. Pierwszy dolnośląski dziennik „Pionier” donosił 17 września 1945 roku, że prezydent zwiedził zaporę wodną Mauer o ścianie wody liczącej około 60 metrów wysokości, położoną wraz z elektrownią w pobliżu Karkonoszy. Mauer to późniejsze Pilchowice na Pogórzu Izerskim.
Tuż po wojnie dużą popularnością cieszyły się Góry Orlickie. Na początku 1946 roku zorganizowano w ówczesnym Grunwaldzie, czyli późniejszym Zieleńcu, ośrodek narciarski Organizacji Młodzieżowej Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego. W miejscowości, gdzie nie było ani jednego wyciągu narciarskiego, uczono między innymi jazdy na nartach. Prezydent Bierut wizytował ten ośrodek 20 lutego 1946 roku. Wizyta była krótka, bo trwała tylko trzy godziny. Ponad półtora roku później, w wigilię Bożego Narodzenia do Zieleńca przyjechał o godzinie 15 wiceminister obrony narodowej, a zarazem członek Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej, gen. Marian Spychalski. Pogoda nie sprzyjała tego dnia narciarzom. 24 grudnia 1947 roku była odwilż i śnieg stopniał. Być może wizytacja odbyła się w nieco luźniejszej atmosferze ze względu na nadchodzące święta.
Zadziwiająco mało wiemy na temat sudeckich wizyt Władysława Gomułki, który przecież od 1945 roku do stycznia 1949 roku piastował funkcję ministra ziem odzyskanych. W archiwach można znaleźć informację o udziale towarzysza „Wiesława” w naradzie przywódców partii komunistycznych, jaka odbyła się w 1947 roku w Szklarskiej Porębie. „Trybuna Dolnośląska” podawała wprawdzie 21 stycznia 1948 roku, że wicepremier tow. Wiesław Gomułka zwiedził Ośrodek Narciarski Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego, jednak nie udało mi się trafić na ślad tej wizyty w dokumentach Wojsk Ochrony Pogranicza. Gomułka był za to 11 kwietnia 1948 roku na wiecu w Wałbrzychu, podczas Tygodnia Ziem Odzyskanych, gdzie wygłosił przemówienie na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości tychże ziem, jednak trudno to uznać za wyprawę turystyczną.
– Jeśli chodzi o Gomułkę, to warto dodać, że po wygłoszeniu słynnego referatu [o tradycjach polskiego ruchu robotniczego – przyp. red.] na posiedzeniu KC PPR
3 czerwca 1948 roku, który był bezpośrednią przyczyną jego politycznego upadku, został wysłany na przymusowy urlop do sanatorium w Kowarach i przebywał tam kilka tygodni – dodaje dr Piotr Sroka, badacz dziejów turystyki sudeckiej w czasach Polski Ludowej.

(...)
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też