Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Karkonosze / Z Karpacza do Czech

Teleportacja razy dwa

NPM 1/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Grzegorz Grupiński
(fot. Grzegorz Grupiński)
Od parkingu przy słynnym Gołębiewskim, przez smaganą wichrem Równię pod Śnieżką, na przedmieścia Vrchlabí. I z powrotem, przez polarne pustki i czesko-polską granicę, do górnoreglowego lasu nad Karpaczem. Wędrówka z jednej strony gór na drugą zawsze ma w sobie coś z magii. To jak teleportacja pomiędzy odległymi światami.

Zanim staniemy na deskach śladówek, kreślimy z Arturem i Mariuszem szlak na mapie. Łatwo to idzie, bo czasu aż nadto. Łaskawe małżonki udzieliły nam permitu na całe trzy, styczniowe dni. Będzie wypas, dwukrotnie przetniemy karkonoską grań, dwa razy na noclegach skrzyżujemy wypełnione czeskim piwem kufle.
Tymczasem zawalamy plan na samym początku. Beztrosko spóźniamy się na autobus w Jeleniej Górze, po czym okazuje się, że następny kurs… jest odwołany. Ten istotny fakt nie był dostępny w internecie, a jedynie na niewielkiej karteczce, przyklejonej na szybie dyżurki jeleniogórskiego dworca. Efekt jest taki, że do Karpacza Górnego docieramy o nieprzyzwoicie późnej porze.
Odwracam głowę od koszmarnej budowli hotelowego magnata Gołębiewskiego. I zrezygnowany rozmyślam: o tej godzinie, to mieliśmy już zjeżdżać z głównego grzbietu na czeską stronę. A o zmroku gdzieś tam nisko szukać przytulnego kąta z dobrą kuchnią…
Szlakiem Krzywoustego
Na razie nie myślimy, gdzie uda się dzisiaj dotrzeć. Rozpoczynamy podejście popularnym szlakiem spod Świątyni Wang, przez Polanę na Równię pod Śnieżką. Byle szybciej na grzbiet, byle szybciej odepchnąć się kijkami i rozpocząć zjazd na południową stronę…
Póki co, narty wędrują przypięte do plecaków. Pospiesznie zdobywamy wysokość, a wraz z nią pogarsza się pogoda. Na Hali Złotówka panuje gęsta mgła, ledwo co widać zarysy budowli Strzechy Akademickiej. To schronisko, jak i szlak, mają starą metrykę. Na Złotówce od setek lat prowadzono gospodarkę, a dawna pasterska buda z czasem zmieniła się w obiekt dla turystów. Prowadziła tędy Śląska Droga – najstarszy trakt z Kotliny Jeleniogórskiej przez grzbiet Karkonoszy na południe, w stronę Vrchlabí. Według niektórych, tym szlakiem podążał już… w 1110 roku książę Bolesław Krzywousty z wojskową wyprawą na Czechy.
Podziwiam determinację podróżnych sprzed setek lat, gdy dochodzimy do Równi pod Śnieżką. Tu uderza w nas ściana lodowatego wichru. Przy tyczkach znaczących graniczny szlak pospiesznie się ubieramy i przypinamy narty.
Nareszcie ta chwila… Sunę lekko w dół, w kierunku skrzyżowania z żółtym szlakiem Jantarovej cesty.
Przy drogowskazie czekam na kolegów. Tych kilka minut, zapadające ciemności i zgrabiałe ręce wystarczają, by minęła mi ochota do dłuższej wędrówki.
– Ale gwiżdże…
– W taką pogodę to chyba nie będzie dobry pomysł, żeby łazić po ciemku po zaspach – dyskutujemy, przekrzykując się z wiatrem. –Nie ma co kombinować, trzeba uderzać do Luční…
Przestajemy myśleć o dawno i tak już nierealnym planie zjazdu z gór na południe. Zwycięża perspektywa dotarcia w krótkim czasie do ciepłego miejsca.
Wielki luksus
Krótki zjazd w ciemniejącej mgle i już z nicości wyłaniają się zarysy Luční boudy (1410 m n.p.m.). Z ulgą zatrzaskujemy za sobą drzwi.
Dywany, elegancko, recepcja… W końcu jesteśmy nie w schronisku, lecz w górskim hotelu. Ceny noclegów po zbóju, wybieramy najtańszą opcję, czyli spanie na podłodze w turystycznej noclegowni. Zaoszczędzone pieniądze lepiej wydać tu na uciechy stołu. Głodni rzucamy się na specjały czeskiej kuchni, a także na wyroby mieszczącego się w boudzie minibrowaru Paroháč. Piwo sygnowane etykietą jelenia kopulującego z łanią ma zaprawdę niebiański smak.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m”


Zobacz podobne artykuły

Karkonosze
Polska

Zobacz też