Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Kuba / okolice Trinidadu

Taxi! Do dżungli proszę!

NPM 5/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Katarzyna Jodłowiec
(fot. Katarzyna Jodłowiec)
Karaibskie plaże, kubańskie cygara i hawańskie rytmy. W tym ciągu skojarzeń próżno szukać gór. Trudno dostępne, kuszą jednak tych, którzy przyjechali na Kubę w poszukiwaniu przygody.

Tutejsze góry nie są wysokie. Ich najwyższy wierzchołek, niedostępny dla turystów Pico de San Juan, ma zaledwie 1156 metrów n.p.m. Jednak zielonym pasmom, ciągnącym się aż przez trzy kubańskie prowincje, nie można odmówić uroku. Choć lazurowe morze i karaibskie plaże kuszą każdego, coś powoduje, że na szlakach w parku narodowym Topes de Collantes nie brakuje turystów.

Taksówką na szlak
Pierwszy raz pasmo górskie Sierra del Escambray podziwiamy zza szyb autobusu linii Viazul, którym właśnie jedziemy do Trinidadu. Ogrom zieleni na horyzoncie aż przytłacza, większość wzgórz porośnięta jest tropikalną dżunglą.
Wieczorem, na dachu casy – rodzaju prywatnego pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy – podziwiamy kolorową panoramę miasta i okolicy. Słońce zachodzi nad taflą morza i jednocześnie kładzie swoje ostatnie promienie na zielonych stokach, otaczających miasteczko od północy. Góry parują, a my już wiemy, że będą jednym z obowiązkowych punktów naszej wycieczki. W Trinidadzie, nazywanym „kolonialną perłą”, turyści zatrzymują się przede wszystkim, by zobaczyć wpisaną na listę UNESCO, niezwykle fotogeniczną starówkę, pamiętającą czasy prosperity tutejszych baronów cukrowych. Poszukującym mniej utartych ścieżek poleca się wybranie na jedną z kilku tras w pobliskim parku narodowym. Podobno Topes de Collantes może się pochwalić najgęstszą i najlepiej rozwiniętą siecią szlaków na całej wyspie. A ponieważ nie są to trasy trudne i długodystansowe, nadają się dla każdego.
Kolejnego dnia rozmawiamy z Osvaldo, właścicielem naszej casy, o możliwościach dotarcia do Topes de Collantes, skąd planujemy wyruszyć na nasz trekking.
– Taxi. No autobus. – stanowczo doradza nam Osvaldo. – Najprościej i najwygodniej dostać się tam taksówką! – dodaje.
Nie dziwi nas to wcale, w końcu jesteśmy na Kubie. Tutaj turyście rzadko proponuje się inny środek transportu. Nasz gospodarz, jak każdy Kubańczyk, zna kogoś, kto mógłby nas tam zawieźć. Podaje nam wizytówkę, wydrukowaną na domowej drukarce, i wyjaśnia, że taka eskapada będzie kosztować nas 45 CUC (czyli 45 dolarów). Kierowca zawiezie nas na miejsce, poczeka ile trzeba i wróci z nami do miasta. Wsiadamy, wysiadamy i niczym się nie martwimy. Możemy spokojnie zastanowić się nad ofertą i dać odpowiedź do końca dnia. Decydujemy się dość szybko. Zdajemy sobie sprawę, że być może istnieją tańsze opcje transportu, ale wiemy także, że szukanie alternatywnego środka komunikacji na własną rękę to w tym wypadku strata czasu. W taki sposób, wygodny dla obydwu stron, turyści są sobie przekazywani „z rąk do rąk”, od atrakcji do atrakcji, niezależnie od tego, czy chodzi o zakup cygara, czy o przejazd na drugi koniec wyspy.
Następnego dnia, o umówionej godzinie, pod domem czeka na nas taksówka. Wsiadamy do lekko stuningowanej w środku łady i ruszamy. Przed nami kilkanaście kilometrów do osady Topes de Collantes. To od niej pochodzi nazwa całego parku narodowego i to z niej ruszymy na najpopularniejszy wśród turystów szlak w tym regionie – Salto del Caburní.
Zanim dotrzemy do wioski położonej na wysokości około 800 metrów n.p.m., musimy pokonać kilka podjazdów. Zatrzymujemy się już w trakcie pierwszego z nich. Kierowca prosi nas, żebyśmy dali mu minutę. Jeśli chcemy, możemy wysiąść, rozprostować kości i podziwiać widoki przed nami. W dole zostawiliśmy Trinidad, który z tej perspektywy, z morzem na horyzoncie, wygląda przepięknie. Kierowca w tym czasie podchodzi do studni, wyciąga z niej wiadro i rusza z nim w stronę samochodu. Jeden porządny chlust i woda ląduje na masce. Kiedy nasze „ręczne chłodzenie” po chwili zaczyna działać, kierowca zaprasza nas, jak gdyby nigdy nic, do środka i ruszamy dalej.
(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Kuba

Zobacz też