Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Rozmowa N.P.M. | Stanisław Huruk

Tatry widać nawet ze Świętego Krzyża

NPM 7/2011
Numer wyprzedany
Autor:
Jakub Terakowski
(fot. Jakub Terakowski)
Ze Stanisławem Hurukiem, dyrektorem świętokrzyskiego Parku Narodowego, rozmawia Jakub Terakowski  

Podobno ze Świętego Krzyża widać Tatry...
Przypuszczalnie niemal co roku, lecz udokumentowanych obserwacji jest bardzo mało. Jako pierwszy zjawisko to opisał Stanisław Staszic.

A Pan widział?
Widziałem. Pod koniec lat 80. jechałem autobusem na Święty Krzyż, gdzie zatrudniony byłem wówczas w Pracowni Naukowo-Badawczej Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Tuż przed wjazdem do lasu zatrzymaliśmy się na przystanku. Przez przypadek popatrzyłem za siebie i... własnym oczom nie wierzyłem: na horyzoncie majaczyły ośnieżone wierzchołki gór. Wyglądało to trochę jak fatamorgana.

Nic dziwnego, przecież w Tatry jest stąd prawie 200 kilometrów!
Nie mogłem doczekać się wjazdu na szczyt, bo chciałem jak najszybciej upewnić się, że nie uległem złudzeniu. Wyskoczyłem z autobusu, pobiegłem na pierwsze piętro muzeum, otworzyłem okno. Wzrok mnie nie mylił. Na południu, daleko, ale wyraźnie, widać było góry. Nie ulegało wątpliwości, że są to Tatry. Największa szansa, aby je stąd zobaczyć, pojawia się zimą przy północnych wiatrach, które przynoszą ze sobą masy krystalicznie czystego powietrza. Ostatnie zdjęcie panoramy Tatr, wykonane na Świętym Krzyżu przez Janusza Kuszewskiego pod koniec stycznia ubiegłego roku, wywołało w mediach prawdziwą sensację.

Rozmawiamy o Tatrach w Bodzentynie, gdzie siedzibę ma Świętokrzyski Park Narodowy (ŚPN), więc może warto przypomnieć, że istnieje on dłużej niż Tatrzański...
Bo Góry Świętokrzyskie powstały wcześniej niż Tatry... (śmiech). A poważniej – w listopadzie ubiegłego roku obchodziliśmy 60. rocznicę istnienia. ŚPN powstał cztery lata wcześniej niż TPN. W obecnych granicach Polski starsze od naszego są tylko dwa parki narodowe: Białowieski oraz Pieniński.

Czyli ŚPN jest de facto drugim górskim parkiem narodowym w Polsce.
Tak, chociaż tutejsze wzniesienia definicji gór nie spełniają całkowicie, bo wysokość 600 m n.p.m. – czyli pułap umownie przyjęty za minimalny, aby dany obszar można było uznać za górski – przekracza tylko Łysica. Cóż, należy tylko cieszyć się, że region ten nazwano Górami Świętokrzyskimi, co jest tym bardziej uzasadnione, że – jak na góry przystało – pofałdowań tu nie brakuje, a różnice względne bywają duże.

Czym Świętokrzyski Park Narodowy może pochwalić się na 60. urodziny?
Szczególnie cieszy mnie przygotowanie nowej wystawy, otwartej właśnie na jubileusz. Poprzednia ekspozycja liczyła prawie 40 lat i przetrwała ten czas niemal bez zmian. Gablotki, regały, opisy, suszone rośliny, wypchane zwierzęta, fragmenty minerałów, wyblakłe plansze. Wszystko to dawno zdezaktualizowało się pod względem formy. Poprzednia wystawa urządzona została według zasad wówczas obowiązujących i na owe czasy była imponująca, a jej wykonawcy otrzymali wyróżnienie Ministra Kultury i Sztuki za sposób zagospodarowania obiektu zabytkowego, lecz teraz nie przystawała już do oczekiwań zwiedzających.

Jak muzeum wygląda obecnie?
Przedstawiamy walory ŚPN oraz problemy ich ochrony na różnego rodzaju nośnikach informacji. Pokazujemy filmy, zainstalowaliśmy prezentery, operujemy światłem i dźwiękiem. Zwiedzających oprowadza głos Krystyny Czubówny. Zrezygnowaliśmy z tradycyjnego schematu rozpoczynania ekspozycji od przedstawienia ogólnych informacji o parku, o liczbie występujących tu gatunków roślin i zwierząt, o gatunkach cennych, zagrożonych oraz podlegających ochronie. Większość tego typów wystaw wygląda podobnie, więc ktoś zwiedzający dziesiątą nie będzie już pamiętał pierwszej. Chcieliśmy tego uniknąć. Nie mnie oceniać, lecz opinie o naszym muzeum są bardzo przychylne.

Co jest głównym przesłaniem ekspozycji?
Uświadomienie zwiedzającym, że najważniejszym zadaniem parku narodowego jest ochrona przyrody. Tłumaczymy więc, jak funkcjonuje park narodowy. Wyjaśniamy, czym park narodowy – w naszym przypadku leśny – różni się od lasu gospodarczego, pokazujemy zagrożenia. Na specjalnej makiecie widać Góry Świętokrzyskie: najpierw w okresie holocenu, gdy człowiek był tu nieobecny i zalesienie sięgało 100 procent, a potem – po lekkim dotknięciu – plansza odwraca się, prezentując stan obecny. Wrażenie jest niesamowite! To są dwa różne światy, najpierw z jednej strony oglądamy bezkresny, zielony las, potem – ułamek sekundy później – patrzymy na las... domów, z ostatnią zieloną wyspą w tym regionie – Świętokrzyskim Parkiem Narodowym.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też