Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Krokusowy szał pod Tatrami

Tak wygląda raj?

NPM 5/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Katarzyna Paluch
(fot. Mikołaj Gospodarek)
Przyciągają ponad 30 tysięcy turystów jednego dnia, bywają marzeniem i celem wycieczek. Krokusy z Doliny Chochołowskiej to fenomen, a zarazem mit wykreowany przez turystów i media. Występują na podobną skalę w kilku tatrzańskich miejscach, a jednak po zdjęcia szafranowych dywanów masowo pędzimy właśnie tam. Nie zmienia to faktu, że widoki robią wrażenie. 

Moda na podziwianie krokusów na Polanie Chochołowskiej jest stosunkowo nowa, a na sile przybrała w ciągu ostatnich kilku lat. Ale już w 1983 roku w „Mistyce gór” ksiądz Roman Rogowski pisał: „Chcesz zobaczyć kawałek raju? Idź wczesną wiosną na Polanę Chochołowską, kiedy kwitną krokusy! Cała polana jest fioletowa. Na tle ośnieżonych gór jej piękno zaskakuje! Zatrzymaj się więc, nie biegnij! Popatrz, daj się porwać pięknu”. To dowodzi, że krokusy z Chochołowskiej fascynują od lat.
Zjawisko krokusowych dywanów, kiedy niemal całą polanę pokrywają charakterystyczne fioletowe kwiaty, z roku na rok przyciąga coraz większe rzesze turystów. Padają rekordy frekwencji, co każe zastanowić się nad tym, czy należy jeszcze potęgować mit chochołowskich krokusów, czy raczej już uwrażliwiać na konieczność ich ochrony. A także na fakt, że – wbrew temu, co się może wydawać – krokusy kwitną nie tylko tam. Tysiące turystów polujących wiosną na krokusy w jednym miejscu to pustki na innych szlakach i wyzwanie dla Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Boom na Chochołowską
Za sprzedaż biletów wstępu do punktów wejścia do Doliny Chochołowskiej i przyległej jej Doliny Lejowej oraz obsługę ruchu turystycznego na tym terenie odpowiada Wspólnota Leśna Ośmiu Uprawnionych Wsi w Witowie, choć oczywiście obie doliny leżą w granicach Tatrzańskiego Parku Narodowego. Statystyki sprzedaży nie są dokładne, bo – jak zauważają pracownicy parku – część turystów wchodzi do Doliny Chochołowskiej, omijając kasy. Ale kilka szacunkowych danych robi wrażenie.
– Od paru lat obserwujemy duże nasilenie ruchu turystycznego w czasie kwitnienia krokusów – mówi Paulina Kołodziejska, kierownik Zespołu Komunikacji i Wydawnictw Tatrzańskiego Parku Narodowego.
W ubiegłym roku w marcowo-kwietniowe weekendy Dolina Chochołowska przeżywała prawdziwe oblężenie. Rozkwit krokusów oraz piękna pogoda sprawiły, że do tej słynnej doliny zjechała masa turystów. Z szacunków wynikało, że w jedną z niedziel do Chochołowskiej weszło ponad 25 tysięcy osób.
Dla porównania według statystyk TPN przez cały kwiecień 2016 roku w Dolinie Olczyskiej sprzedano tylko 718 biletów wstępu, a w znacznie bardziej popularnej Dolinie Kościeliskiej – 17 tysięcy. W tym kontekście 25 tysięcy osób w jeden dzień to i tak wynik imponujący. Potwierdza to Zbigniew Kowalski, leśniczy Obwodu Ochronnego Chochołowska, i zauważa, że kilkanaście lat temu najwięcej turystów pojawiało się podczas długich weekendów majowych lub w połowie sierpnia. Od kilku lat rekordy frekwencji przypadają wiosną na okres kwitnienia krokusów.
I tak ubiegłoroczny rekord został pobity. Jan Piczura ze Wspólnoty Leśnej Uprawnionych Ośmiu Wsi w Witowie przedstawia precyzyjne dane za pierwszy weekend kwietnia 2017 roku. W sobotę do Doliny Chochołowskiej weszło niemal 30 tysięcy osób, a w niedzielę było ich jeszcze więcej, bo prawie 33 tysiące.
– Pomimo tego, że krokusy kwitną masowo również w innych miejscach w Tatrach i na Podhalu, to przez działanie medialne wytworzył się mit, który wrył się do świadomości Polaków: krokusy są tylko w Dolinie Chochołowskiej. Biura podróży organizują nawet specjalne wyjazdy z Krakowa czy Warszawy, a w pobliżu organizowane są Dni Krokusa. A przecież można je zobaczyć nie tylko tam – mówi Zbigniew Kowalski.
Gdzie jeszcze zatem można spotkać krokusy? – Efektowne skupiska są na Wyżniej Kirze Miętusiej, Polanie Pisanej i Polanie Smytniej w Dolinie Kościeliskiej, a także na Kalatówkach w Dolinie Bystrej i poza granicami parku – przekonuje Kołodziejska. A przewodniczka tatrzańska, Monika Śliwińska, wskazuje dodatkowo polany u podnóża Tatr, poniżej Drogi Pod Reglami.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”
 
W numerze także: Katarzyna Paluch rozmawia o fenomenie krokusów z biolożką - Moniką Kotulak.