Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Byłem, widziałem | Portugalia

Szczyt siarką pachnący

NPM 4/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Ołtarzewska
Wulkan Pico widoczny z drogi do Cabeço das Cabras (fot. Karolina Ołtarzewska)
Wysiadamy z samolotu, który swą specyfiką i wielkością przypomina busa z Krakowa do Limanowej. Wita nas lotnisko – nieduże, puste i ciche, pewnie podobne do dworca kolejowego Chrzanów-Fablok w czasach jego świetności. Po wyjściu na ląd widzimy jednak coś jedynego w swoim rodzaju: to dumnie górujący nad wyspą Pico wulkan o tej samej nazwie. Najwyższy szczyt Portugalii jest naszym celem.  

Otoczony wianuszkiem chmur, wznoszący się nad charakterystycznymi dla wyspy czarnymi murkami skrywającymi winorośle. Oprócz obserwacji delfinów i waleni głównym celem turystów odwiedzających tę wyspę Azorów jest właśnie wulkan Pico. Ciemna sylwetka góry kontrastuje z obłędnym błękitem nieba.
– Myślisz, że się uda? – pyta Bartek, z którym zwiedzam Portugalię, patrząc w kierunku wulkanu.
– Bardzo bym chciała…
Po to właśnie przylecieliśmy na wyspę Pico – aby zobaczyć ocean i okoliczne wyspy z najwyższego szczytu Portugalii. To musi być naprawdę ciekawe, zupełnie inne od naszych dotychczasowych górskich doświadczeń. Pico mierzy sobie 2351 metrów n.p.m. I ten poziom morza, a właściwie oceanu, nad którym się wznosi, widać z wierzchołka.

Jeśli lubisz chodzić we mgle
Mimo czekającej nas przygody zaraz po przylocie jesteśmy pełni obaw. Jest druga połowa października. W internecie czytamy, że to raczej już nie czas na azorskie wędrówki po wulkanie. Że wiatr zbyt silny i nieprzewidywalny, że mgła, że już chłodniej niż w sezonie…
Podjeżdżamy wynajętym samochodem, który jest najprostszym i najwygodniejszym sposobem poruszania się po Azorach, do Cabeço das Cabras. To najwyższy punkt pod samym wulkanem (1223 m n.p.m.), do którego można dojechać. Stąd rozpoczyna się piesza wędrówka w górę. Tu też znajduje się Casa da Montanha. Internetowa wyszukiwarka tłumaczy to wymownie jako „mountain house” – górska baza kontrolująca wejścia na szczyt, a także punkt informacyjny.
W Casa da Montanha dowiadujemy się, że rzeczywiście jest już po sezonie, więc teraz wejście na Pico nic nie kosztuje. Powinni dodać, że nie kosztuje pod względem finansowym, bo wysiłku w zdobycie wulkanu, niezależnie od pory roku, trzeba włożyć sporo…
– Obecny czas sprzyja raczej osobom, które lubią chodzić we mgle – miła pani potwierdza informacje wyszukane w internecie.
Choć akurat jutro pogoda zapowiada się dobrze także dla tych, którzy marzą o podziwianiu widoków. Jest szansa i nadzieja.
– Najwcześniej legalnie można dostać się w górę przez bramę Casa da Montanha o godzinie ósmej rano – informuje na „do widzenia”. No, to już wiemy wszystko: atak na szczyt planujemy na jutro.

Więcej krów niż ludzi
Zanim jednak nastanie poranek, decydujemy się na dalsze zwiedzanie wyspy. Pico jest najmłodsza z całego archipelagu Azorów, liczy sobie zaledwie… 300 tysięcy lat. Przylecieliśmy tutaj prosto z największej wyspy spośród azorskiej grupy – São Miguel. Charakter Pico zdaje się inny niż Świętego Michała. Na São Miguel czuć było, że jest to miejsce reprezentatywne, że to tutaj znajduje się stolica całych Azorów, Ponta Delgada. Pico robi wrażenie bardziej kameralne.
Miasteczka usytuowane są jedynie wzdłuż brzegów podłużnej wyspy. Pośrodku lądu znajduje się olbrzymi wulkan i jeziorka zatopione w zieleni pagórków. Jeździmy wzdłuż wybrzeża, przyglądając się cichym, zaspanym po sezonie mieścinom i mieszkańcom tego skrawka lądu na końcu świata. Całą wyspę zamieszkuje raptem nieco ponad 14 tysięcy osób. Co ciekawe, krów jest tu podobno dwa razy więcej niż ludzi! W sumie Azory mają 243 tysiące mieszkańców. Składają się z 9 wysp rozciągniętych na przestrzeni 650 kilometrów kwadratowych, położonych około 1500 kilometrów na zachód od Półwyspu Iberyjskiego. Pico znajduje się w środkowej części archipelagu. Wyspy były ponoć znane już w starożytności Felicjanom. Niesamowite, że mimo wiedzy o nich pozostawały niezamieszkane aż do ponownego ich odkrycia w 1427 roku przez Portugalczyków.

(...)

Więcej - czytaj w numerze "n.p.m."


Zobacz podobne artykuły

Portugalia

Zobacz też