Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Korona Gór Polski | Lubomir

Szczyt kontrowersji

NPM 3/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
(fot. Bartosz Andrzejewski )
Niektórzy twierdzą, że znalazł się w Koronie Gór Polski przez przypadek, a przypisanie go do Beskidu Makowskiego to geograficzny żarcik. Gdy jednak już rozpoczniemy swoją wędrówkę na Lubomir, o wszystkich kontrowersjach z nim związanych po prostu zapomnimy.  

Polska zima, to nie zawsze sroga zima. Szczególnie w ostatnich latach jesteśmy świadkami pogodowych skrajności. Niejednokrotnie temperatura, która z końcem grudnia dochodzi do 10 stopni Celsjusza powyżej zera, już z początkiem stycznia spada do nawet minus 15. Podobnie jest z opadami śniegu, którego dzieciaki mogą nie doczekać się nawet w okresie ferii, a tuż po nich drogowcy krzykną, że zaskoczyła ich zima i nie nadążą z odśnieżaniem zasypanych dróg.
A w górach? Wbrew pozorom... podobnie. Wraz z Rafałem ruszamy na kilka dni w Beskidy, by tam poszukać zimy. Z każdym kilometrem pokonanej trasy tracimy jednak nadzieję na jej znalezienie. Na niebie niewielkie zachmurzenie, widoczność również nie jest najgorsza, do tego wszystkiego dodatnia temperatura.
– Coś czuję, że dziś stuptuty uchronią nas przed błotem, a nie przed śniegiem – rzuca Rafał. Gdy docieramy na miejsce, nie widać ani grama śniegu. Przez ostatnich kilka dni padał deszcz.
Nie zniechęcamy się jednak. Przed nami marsz szlakami Beskidu Makowskiego i Wyspowego. Naszym najważniejszym punktem na trasie jest tym razem Lubomir (904 m n.p.m.).
Ani najwyższy, ani makowski
Po Beskidzie Makowskim nigdy jeszcze nie wędrowałem. Okoliczne pasma zdążyłem już poznać, ale ten region w polskich górach był mi zupełnie nieznany. Zadaję sobie jednak istotne pytanie. Czy wchodząc na Lubomir, faktycznie stanę na najwyższym szczycie Beskidu Makowskiego?
W 2017 roku upłynęło 20 lat od sklasyfikowania Korony Gór Polski w formie, jaką dzisiaj znamy. Od dwóch dekad nieustannie trwa dyskusja na temat błędów popełnionych przy doborze szczytów. Tak się składa, że nie każdy z nich do korony przyporządkowano poprawnie... na przykład Lubomir.
Zgodnie z oficjalną regionalizacją Polski na mezoregiony, autorstwa profesora Jerzego Kondrackiego, nasz dzisiejszy cel znajduje się w Beskidzie Wyspowym. Zgadza się z tym również większość polskich geografów. Do dziś nie bardzo rozumiem, skąd zatem taka decyzja autorów korony. Jakby tego było mało, błędy pojawiają się również w kwestii wysokości szczytu, która według niektórych, przestarzałych już źródeł, wynosi 912 metrów n.p.m. W rzeczywistości wysokość góry to 904 metry n.p.m. i jest to oficjalny pomiar, dokonany podczas budowy nowego Obserwatorium Astronomicznego im. Tadeusza Banachiewicza, które zostało oddane do użytku w 2007 roku.
Najciekawsze jest jednak to, że nawet jeśli pozostawimy Lubomir w Beskidzie Makowskim, to wciąż najwyższą górą tego pasma powinna być… Mędralowa (1169 m n.p.m.). Tak, zwykle kojarzona z Beskidem Żywieckim, ale zgodnie z regionalizacją fizycznogeograficzną Polski, to właśnie Mędralowa jest najwyższym szczytem Beskidu Makowskiego i powinna zajmować miejsce Lubomira w klasyfikacji.
Zima odnaleziona
Na wysokości Pcimia zjeżdżamy z Zakopianki i jedziemy dalej w kierunku Kudłaczy. Znajduje się tam schronisko, a obok przebiega szlak koloru czerwonego, którym udamy się na Lubomir. Docieramy na Kudłacze i pozostawiamy samochód na szutrowym parkingu. Stąd ruszamy w kierunku schroniska, w którym dziś przenocujemy po zejściu ze szczytu.
Jest wczesne popołudnie. Przyjechaliśmy tu w środku tygodnia, więc turystów nie ma na szlaku zbyt wielu. Na drewnianych ławkach przed schroniskiem relaksuje się zaledwie kilkuosobowa grupa piechurów. Stąd na wierzchołek zaledwie godzina drogi. Parking na Kudłaczach, gdzie pozostawiliśmy samochód, znajduje się na tyle wysoko, że droga na wierzchołek nie kojarzy się z wchodzeniem na jakąkolwiek górę. To raczej spacer leśnymi ścieżkami. Te są tu, niestety, zrujnowane przez amatorów jazdy na quadach i motocyklach. Szkoda, że miłośnicy sportów motorowych upatrzyli sobie akurat znakowane ścieżki.

(...)

Więcej - czytaj w numerze "n.p.m."


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też