Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

Święta Tekla i Indianie

NPM 2/2013
Numer wyprzedany
Autor:
Andrzej Bazylczuk
(fot. arch. Andrzeja Bazylczuka)
Globalna zagłada za nami. Skoro więc udało nam się przetrwać podobno przepowiedziany przez Majów koniec świata, warto też zajrzeć na jego początek. A dokładnie na początek gór, który według mitów i legend wyglądał nieco inaczej, niż uczono nas na lekcjach geografii. Dowody na to można znaleźć we wszystkich stronach świata.  

Zacznijmy od Afryki, a właściwie od Etiopii, gdyż stamtąd pochodzi ciekawa wersja wydarzeń, które sprawiły, że takie pisma, jak „n.p.m.”, mogą w ogóle istnieć. Otóż bóg-stwórca Wak, widząc, że powierzchnia Ziemi jest płaska jak krążek do hokeja (chociaż nie było jeszcze ani krążków, ani hokeja), kazał człowiekowi zrobić trumnę i do niej wejść. Następnie Wak schował ją w ziemi i spuścił ognisty deszcz, który padał przez siedem długich lat. W ten sposób powstały góry. I chociaż, szczerze mówiąc, nie do końca widzę tu zależność przyczynowo-skutkową, to wizja gór powstających w wyniku bombardowania ognistych kul działa na wyobraźnię. Aha, wspomnianemu człowiekowi oczywiście nic się nie stało i gdy deszcz ustał, Wak wypuścił go z trumny całego i zdrowego, by cieszył się widokiem szczytów.

Była opowieść o deszczu ognia, teraz więc pora na legendę o bardziej klasycznych opadach. Aby jej wysłuchać, przenosimy się do Ameryki, a właściwie do Ameryki Północnej, na której zachodzie piętrzą się Góry Kaskadowe, będące częścią Kordylierów. Zdaniem Indian, pasmo to powstało dlatego, że ich przodkowie byli chciwi i niewdzięczni. Plemiona zamieszkujące dzisiejsze stany Waszyngton i Oregon prosiły Ocean, aby przysłał do nich swe córki i synów – czyli deszcz i chmury – żeby pobłogosławili ich suche ziemie. Prośba została spełniona, ale nieważne, ile wody spadało z nieba, ludziom wciąż nie było dosyć. Wreszcie Ocean poczuł się samotny i poprosił, by ludzie pozwolili jego dzieciom wrócić, jednak Indianie nie chcieli o tym słyszeć. Zrozpaczony mokry ojciec poprosił więc o pomoc Wielkiego Ducha. Ten postanowił ukarać niewdzięcznych ludzi i zagarnął ziemię, z której usypał wielką barykadę oddzielającą ich suche ziemie od chłodnego i mokrego Oceanu. Owa barykada to oczywiście Góry Kaskadowe.

(...)
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też