Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Stanowcze „nie” dla quadów w górach

NPM 10/2008
Numer wyprzedany
Autor:
Redakcja n.p.m.
()
Dobrze, że piszecie o sprawie motocykli i quadów w górach, bo to problem w tej chwili palący. Trudno się gdzieś wybrać w Beskidy, żeby nie zostać rozjechanym przez jakiegoś szaleńca.

Całkowicie zgadzam się ze zdaniem p. Piotra Adamskiego z redakcji „n.p.m.”, który pisał w sierpniowym numerze: „nie dla quadów i motorów w górach”. Warto przypomnieć, że problem nie dotyczy tylko terenów chronionych na mocy prawa (parków narodowych, rezerwatów), ale także terenów leśnych, gdzie jeżdżenie pojazdami spalinowymi jest zabronione, co wynika wprost z art. 29 „Ustawy o lasach”. Obecny stan wynika z polskiej zasady, że „wolno mi wszystko” i tego, że tzw. służby (policja, straż leśna, straże parków narodowych) nie robią nic do chwili, kiedy nastąpi tragedia (tak jak na Kudłaczach).
Stwierdzenie p. Marka Duszyńskiego, że należy udostępnić miejsca w górach ludziom, którzy chcą inaczej spędzać czas niż turyści, uważam za chybione. Na tej zasadzie, jeśli za chwilę pojawią się chętni do pokonywania gór czołgiem albo transporterem opancerzonym, też powinniśmy dla nich znaleźć miejsce. Śmieszne? Wcale nie. Kiedy dziewięć lat temu spotkałem w okolicach Lachów Gronia pierwszego motocyklistę na „samoróbie”, byłem bardziej zaskoczony niż wkurzony. Teraz jest to już codzienność.
Wszystkie formy rekreacji w górach jestem w stanie zaakceptować pod warunkiem, że nie stwarzają one zagrożenia dla innych osób ani nie niszczą środowiska przyrodniczego. Myślę, że jeśli ktoś faktycznie chce koniecznie pojeździć na hałaśliwym sprzęcie, to można mu stworzyć odpowiednie tory o zróżnicowanej trudności w miejscach leżących z dala od terenów wymagających ochrony
np. w nieczynnych kamieniołomach i piaskowniach, czy na terenach dawnych hałd. Ale to już muszą sobie zorganizować miłośnicy takiej formy rekreacji.
Tomasz Biskup
Bytom
 
Wszystko zależy od ludzi
Od dwóch lat jestem posiadaczem zarejestrowanego quada. Poruszam się nim po lasach i szlakach górskich, omijając parki i rezerwaty przyrody (mieszkam na Podkarpaciu). I wiem, że ludzie posiadający ten sprzęt bywają niekulturalni, szaleją, nie liczą się z innymi. Ale przecież nie wszyscy!
To trochę tak jak z turystami. Przecież są też i tacy, którzy na szlakach zachowują się skandalicznie: okropnie hałasują, śmiecą, niszczą przyrodę. To za ich sprawą, wchodząc na szczyt, trafiamy na puste butelki po napojach, leżące między skałami. Dlaczego im nie wlepia się mandatów, czemu strażnicy parków nie wymierzą im stosownej kary?
Z pewnością niedopuszczalne jest, aby quady i motory poruszały się po parkach czy rezerwatach i tym samym stwarzały niebezpieczne sytuacje dla turystów. Nie zapominajmy jednak, że wszystko zależy od ludzi.
Piotr Szurek
Jasło
 
Ranking polskich schronisk
Gratuluję redakcji pomysłu z rankingiem schronisk. O tym, że jest to potrzebna akcja, świadczą liczne komentarze na górskich forach internetowych. Ludzie dzielą się najczęściej złymi doświadczeniami z pobytów w poszczególnych schroniskach. Często są to wypowiedzi bardzo emocjonalne i trudno ocenić, na ile obiektywna jest taka opinia. Jeśli powstanie ranking z jasnymi i czytelnymi kryteriami oceny, na pewno będzie to bardzo przydatne zestawienie.
Paweł Matuszczyk
Katowice
 
 
Bambusowe tyczki na lipcowej okładce
Bardzo zaintrygowała mnie okładka lipcowego wydania Waszego pisma, na której pani Kinga ma przytroczone do plecaka cienkie bambusowe tyczki. Czy moglibyście się dowiedzieć, do czego były Jej potrzebne?
Czytelnik
 
Tyczki bambusowe zabiera się w dwóch celach. Po pierwsze, służą jako trasery, czyli kijki, które wbija się wzdłuż trasy, jaką pokonujemy do obozów wyższych, by oznaczyć drogę. Na końcu tyczki zawiesza się kolorową chorągiewkę, by przy utracie widoczności – np. we mgle, móc trafić do obozu.
Ponadto służą też do mocowania namiotu. Do tego celu głównie używa się szabli śnieżnych, jednakże trzeba pamiętać, że te drugie są dużo cięższe. Tak więc często mocujemy namiot tym, co mamy przy sobie – czekanami, kijkami, właśnie szablami śnieżnymi, no i kijkami bambusowymi.
Kinga Baranowska
 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też