Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Malta / Ta’ Dmejrek

Śródziemnomorskie Hollywood

NPM 2/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Radosław Wachnik
(fot. Radosław Wachnik)
Kto myśli o Koronie Europy, musi również trafić na Maltę. Tutaj do zdobycia jest szczyt Ta’Dmejrek, liczący tylko 253 metry n.p.m. Niższe góry mają tylko księstwo Monako i Watykan. 

Malta to wyspiarskie państwo położone w sercu Morza Śródziemnego – około 75 kilometrów na południe od włoskiej Sycylii oraz około 240 kilometrów na północ od afrykańskiej Libii. W ten sposób jest to najdalej na południe wysunięte państwo Europy. Archipelag składa się z kilku bezludnych wysepek i trzech zamieszkałych wysp głównych: największej Malty, drugiej co do wielkości Gozo oraz Comino. Ich krajobraz to głównie silne podmuchy historii na niewysokich płaskowyżach i rozproszonych wzniesieniach.
Pewnie dlatego Malta jest nie tylko chętnie obieranym celem podróży, lecz także niesłychanie popularnym planem filmowym. Niemalże codziennie kręcony jest tu jakiś film. Wyspa miała okazję zagrać już Bejrut, Izrael, Palestynę, Cypr, Grecję, Ateny, Hiszpanię, a nawet Wieczne Miasto – Rzym. Maltańskie plenery znamy między innymi z takich produkcji, jak: „Troja”, „Gladiator”, „Kapitan Phillips”, „Starcie Tytanów” czy „Hrabia Monte Christo”.
To właśnie tutaj kręcono także niektóre sceny słynnego serialu „Gra o tron”, a konkretnie pierwszej jego serii. „Przybytek miłości” lorda Bealisha, brama wjazdowa do Królewskiej Przystani, pałac, w którym Daenerys Targaryen spotykała się z Khalem Drogo – to tylko niektóre miejsca, gdzie znajdziemy ślady tej kultowej, filmowej produkcji. Plotki głoszą, że ekipa podczas kręcenia scen dokonała tu wielu zniszczeń, ponoć musiała także zapłacić odszkodowanie. Inne źródła podają, że to sami Maltańczycy nie chcieli u siebie ekipy HBO. Ponoć poszło o zbyt dużą liczbę scen o zabarwieniu erotycznym, ale ile w tym prawdy, nie wiadomo. Pewne jest tylko, że w dalszych seriach „Gry o tron” maltańskich krajobrazów już nie zobaczymy.
Wszystkie drogi prowadzą do Valletty
Przyjazny jegomość zawozi nas z lotniska do St. Julian’s, które będzie naszą pierwszą bazą wypadową. Szybki rekonesans okolicy i kupujemy tzw. Tallinja card, czyli tygodniowe karty na nielimitowane przejazdy komunikacją miejską. W tym momencie Malta stoi przed nami otworem. Pierwszy krok: udajemy się do stolicy.
Valletta przesiąknięta jest historią o złotej barwie piaskowca, zaklętego w monumentalnych murach obronnych. Nic dziwnego, że miasto znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO od 1980 roku. Dzięki wielu historycznym obiektom jest jednym z najpopularniejszych miejsc w Europie. Pewnie dlatego na ulicach doświadczamy wielokulturowego zgiełku i słychać języki z różnych stron świata.
Uzbrajamy się w czytelną mapę, by z pewną swobodą przekroczyć bramę znamienitego miasta. Wkraczamy na reprezentacyjną ulicę Republiki, którą możemy zawędrować aż do gwiaździstego Fortu św. Elma. Po drodze widzimy mnóstwo klimatycznych uliczek, które uciekają gdzieś w boki, zapraszając nas do swojej architektonicznej enklawy. Wszystkie warianty zwiedzania są dopuszczalne, więc rozpraszamy się w miejskim chaosie.
Na początku trafiamy do miejsc, które słyną z niezwykłych panoram. Pierwszym z nich są Dolne Ogrody Barrakka. To oaza zielonego spokoju z fontanną i pomnikiem w formie świątyni doryckiej w tle – idealne miejsce na szybki posiłek i odrobinę wypoczynku. Ze szczytu bastionu mamy rewelacyjny widok na okolice. Następnie natrafiamy na Górne Ogrody Barrakka, gdzie na dolnej kondygnacji bastionu znajduje się Bateria Powitalna, z której codziennie w południe usłyszymy salwę armatnią. W tym miejscu kolumnada łukowa wydziela optycznie panoramiczny taras, który maluje przed nami niebywały obraz Wielkiego Portu oraz widok na tzw. Trzy Miasta.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”  


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też