Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Karkonosze

Sposób na jesienną depresję

NPM 11/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Grzegorz Grupiński
Wierzchołek Suchej Góry (1113 m n.p.m.) wieńczą grupy malowniczych skał (fot. Grzegorz Grupiński)
Kilka godzin listopadowego poranka, my dwaj, niezależnie od miejsca i czasu poszukujący nowych górskich wrażeń, i Karkonosze – góry uchodzące za cywilizowane – jak żadne inne w Polsce. Co może z tego wyniknąć?

Listopad to szczególna pora. Dni są krótkie, a pogoda robi się iście „barowa”, sprzyjająca towarzyskim posiedzeniom, przeciągającym się długo w nocy. I nawet, jeśli z okna widać falujący horyzont, a rozmowy zahaczają o góry, niełatwo następnego dnia przejść do czynów. Jesienna depresja robi swoje. No, chyba, że pochodzisz z nizin i jesteś mocno górsko wyposzczony. Wtedy ów widok z okna nie pozwala ci spać. I w końcu o północy rozkładasz mapę i zaczynasz kombinować, na przekór opadającym liściom i niskiemu ciśnieniu.

Palcem po mapie
Zatem ślęczymy z Janosikiem nad wymiętoloną na wszystkie strony mapą Karkonoszy. Umowa z naszymi kobietami, zawarta zanim poszły spać, jest jasna: na jutrzejszą wyprawę mamy kilka godzin, najlepiej jednak byłoby, żebyśmy wrócili na śniadanie. A my tu chętnie owialibyśmy się tchnieniem szczytów, poobcowalibyśmy z dziewiczą przyrodą i rozległymi widokami. Nie zamierzamy przecież kolejny raz zdobywać Śnieżki czy Szrenicy. Szukamy więc góry odpowiednio wysokiej, honornej i niezadeptanej. Najlepiej takiej, o której istnieniu nie mieliśmy wcześniej pojęcia.
Niestety, w Karkonoszach o takie cele znacznie trudniej niż na przykład w Alpach. Ale prawdziwi zapaleńcy się nie poddają! Palce błądzą po mapie, aż w końcu trafiam na grzbiet pomiędzy Kozacką Doliną a Doliną Podgórnej.
– Mam! Wejdziemy tutaj... o, Sucha Góra, w sam raz na jutro!
Janosik, mimo, że miejscowy i bardzo obyty z Karkonoszami, robi wielkie oczy, bo nigdy nie słyszał o takim miejscu. Góra idealnie pasuje na jutrzejszy poranek: jest wysoka (oczywiście, jak na karkonoskie realia – 1101 m n.p.m.), ciekawie położona (nieopodal głównego grzbietu pasma) i dodatkowo oznaczona na mapie symbolem punktu widokowego. Na wierzchołku są jakieś skałki, a poza tym, co jest najważniejsze, na sam szczyt nie prowadzi żaden znakowany szlak. O małej popularności tego miejsca ostatecznie przekonuje użycie Google’a, który o Suchej Górze wie bardzo niewiele. Dobra nasza, właśnie czegoś takiego potrzebujemy!

Kosmici i bikerzy
Rano trzeba włożyć dużo sił, żeby praktyka nie różniła się od ambitnych teorii, wygłaszanych przed pójściem spać. Normalnie motywowałbym się wizją wylegiwania się na wygrzanej skale, z widokiem na rozpromienione słońcem góry. Ale w listopadzie przychodzi to niełatwo. Złota polska jesień skończyła się kilka tygodni temu. Mimo wszystko udaje się nam jeszcze wczesnym rankiem wypić w domowym zaciszu herbatę i zapakować do zziębniętego samochodu. W milczeniu podążamy pustymi drogami z Jeleniej Góry do Przesieki.
Lubię tę miejscowość. Bo chociaż sporo ludzi przyjeżdża tu na stacjonarne wakacje, jest bez porównania spokojniej niż w Szklarskiej Porębie czy w Karpaczu. Przesieka to dobry punkt wypadowy do wędrówek po okolicy obfitującej w atrakcje – na przykład do wspaniałego zamku Chojnik można stąd dojść w godzinę, a w trzy godziny – do polodowcowych Śnieżnych Kotłów.

(...)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Karkonosze
Polska

Zobacz też