Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

Spokojniej nie znaczy pusto

NPM 5/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
()
Jubileuszowa, 20. edycja Kolosów za nami. W tym roku było w gdyńskiej hali jakby spokojniej, co nie znaczy, że można było pomarzyć o wolnym krześle. Dlatego już dziś warto sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w 2019 roku trzeba odwiedzić tę jedyną w swoim rodzaju podróżniczą imprezę.

Argumentów, żeby na Kolosy nie jeździć jest wiele. Ale każdy można obalić.
Nie, bo to daleko. Niestety, Gdynia nie jest idealnie wycentrowana. Dla osób z Gdańska czy choćby Bydgoszczy dojazd nie stanowi problemu, ale podróż z południa Polski, a nawet z Poznania czy Wrocławia może przywodzić na myśl opowieści o Odysie i Itace. Ale – podróż to przecież szansa na przygodę, zwłaszcza, jeśli na miejsce dowozi nas rodzima kolej. W tym roku na „n.p.m.”-owym stoisku można było spotkać między innymi Kasię, która do Trójmiasta przybyła aż z małopolskiej Bochni. Podróż Pendolino zabrała jej tylko sześć godzin. To dowód na to, że lamenty o odległości to tania wymówka.
Nie, bo kolejki. Jednym z symboli Kolosów stały się ogromne kolejki wijące się przed wejściem. Perspektywa spędzenia w ogonku nawet kilku godzin to coś, co potrafi odstraszyć nawet najbardziej wytrwałych. Wprawdzie na zewnątrz są wystawione telebimy, ale to raczej marna pociecha. W dodatku, jeśli ktoś wyjdzie na obiad, może się okazać, że chęć powrotu będzie musiał okupić staniem w kolejce po raz drugi. Ale – kolejki to między innymi efekt tego, że wejście jest darmowe, więc nie trzeba się martwić, iż chęć odwiedzenia Kolosów z kilkuosobową rodziną wyczyści nasz portfel. W dodatku niekończący się sznur ludzi nie sterczy przed Gdynia Areną 24/7. Wystarczy więc przyjść odpowiednio wcześnie, czyli około godz. 10, by uniknąć śpiewania „Psalmu stojących w kolejce”. Nie ma też problemu z wnoszeniem własnej wałówki, więc na miejscu można spędzić cały dzień. Kolejki to też kiepskie usprawiedliwienie.
Nie, bo to nie tylko góry. Jeśli czytasz „n.p.m.”, zapewne góry są dla Ciebie na pierwszym miejscu, a Kolosy każą im dzielić „czas antenowy” z opowieściami żeglarzy, rowerzystów, speleologów czy osób, które śmigają na hulajnodze po miejscach szczytami nieskażonych. Ale – imprez górskich jest sporo i czasem warto wyrwać się poza nasz pionowy świat. Szczególnie, że prelegenci na Kolosach często mają niesamowite pomysły.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też