Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Co wolno w Tatrach

Słowacja bez biletów

NPM 5/2011
Numer wyprzedany
Autor:
Sebastian Fijak
(fot. Michał Parwa)
Mimo wielu podobieństw, Tatry po południowej stronie naszej granicy różnią się nie tylko historią, ale również ograniczeniami nakładanymi na nas przez przepisy TANAP-u (Tatranský národný park). Różnica podstawowa to brak biletów wstępu.  

Na Słowacji nie obowiązują żadne bilety wstępu. Kiedy kilka lat temu zaczęto rozważać wprowadzenie opłat, protesty oparły się nawet na słowackiej konstytucji. Wszak Tatry są miejscem, gdzie stoi najwyższy szczyt tego kraju – Gerlach – oraz święta góra Krywań, na którą rokrocznie organizowane są „národné výstupy”. W efekcie opłaty nie wprowadzono.
Szlaki pod względem oznakowania nie odbiegają od naszych i standardowo są oznaczane dwoma białymi pasami rozdzielonymi jednym kolorowym. W większości są dwukierunkowe i tylko żółty szlak przez Czerwoną Ławkę oraz jedyny szlak biegnący w poprzek Tatr Bielskich – Monkova dolina – Kopské sedlo (jedyne pasmo Tatr mieszczące się w całości na terenie Słowacji) są jednokierunkowe. Ten ostatni jest swoistym ewenementem – jest oficjalnie płatny, bo stanowi również ścieżkę edukacyjną ukazującą bogactwo flory i fauny oraz geologii tego unikalnego zakątka najwyższej części Karpat.
– Nadzór nad przestrzeganiem przepisów sprawuje zawodowa straż parku, strażnicy przyrody, straż leśna oraz wolontariusze, którzy jednak nie mogą nakładać grzywien. Mandat do wysokości 66 euro nałożyć może zawodowa straż TANAP-u. W niektórych wypadkach do takich działań uprawniona jest również straż leśna oraz niekiedy policja – informuje Pavol Lenko, pracownik TANAP-u.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też