Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Beskid Wyspowy

Słońce budzi w dormitorium

NPM 8/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Grzegorz Petryszak
Charakterystyczne krajobrazy dla Beskidu Wyspowego (FOT. GA)
Jakoś tak dziwnie się dzieje, że częściej zdobywam szczyty, które wcale nie są specjalnie wybitne czy urokliwe. A te, które rzucają się w oczy, które opisano i sfotografowano już na milion sposobów, po prostu omijam. Tak też było z Luboniem Wielkim, którego wielokrotnie widywałem, gdy Zakopianką podążałem w stronę Nowego Targu. Poznawałem go po charakterystycznym maszcie na szczycie. Wyłaniał się na wprost mnie za każdym razem, gdy mijałem Pcim. Ale teraz nadeszła jego pora.

Luboń Wielki opada stromymi zboczami z trzech stron: od wschodu, południa i północy. Zachodnie, którym prowadzi Zakopianka, obniża się długim, łagodnym ramieniem w stronę Naprawy, wioski znanej z powieści Jalu Kurka „Grypa szaleje w Naprawie”. I właśnie stamtąd ruszam sobotnim rankiem przy niepewnej, chmurnej pogodzie. Startuję przy charakterystycznym zajeździe „Pod Sosnami”, położonym na zakręcie Zakopianki, tuż przed serpentynami.

Odsapka, czyli stara szkoła chodzenia
– Znalazłem sobie zajęcie – mruczę, wchodząc na niebieski szlak. Zamiast smacznie chrapać w łóżku, jestem w sobotni ranek na trasie. Ruszam w dół poboczem drogi w stronę Rabki. Po kilkudziesięciu metrach znaki zostawiają zadymioną i ruchliwą szosę.
Skręcam za kapliczką Matki Boskiej w lewo na grzbiet pośród drzew. Zagajnik zatrzymuje hałasy drogi. Wkraczam w królestwo leśnej ciszy i spokoju. Po prawej i po lewej stronie mijam ukryte pośród drzew małe, drewniane domki. To letniskowe dacze. Ich właściciele kupując je lata temu, pewnie nie spodziewali się takiego ruchu samochodowego na pobliskiej szosie. Jak na mój gust, są trochę zbyt blisko drogi. Gdyby szukać ukojenia od cywilizacji, to znacznie korzystniejszą lokalizacją mogą pochwalić się chaty położone wyżej.
Droga, początkowo asfaltowa, szybko przechodzi w bitą i kamienistą. Najpierw pnie się do góry, by za chwilę skręcić na grzbiet. Dochodzę do wsi Luboń Mały – niezwykle popularnego w tych okolicach terenu wypoczynkowego. Jest uroczo położona wśród łąk, z pięknymi drewnianymi chatami. Rozciąga się stąd niesamowity widok. Na południowym wschodzie, skąd otwiera się panorama, widać wierzchołki Gorca, Kudłonia i Turbacza. Na zachodzie za Zakopianką i płaszczyzną Orawy wybija się Babia Góra. Ale jak to z Babią bywa, dziś otoczona jest pióropuszem chmur.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.