Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Reportaż | Centrum Górskie Korona Ziemi

"Słit focia" nie wystarczy

NPM 11/2014
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Ewelina Domańska
( fot. Archiwum Centrum Górskiego „Korona Ziemi”)
Będzie naprawdę nowocześnie! Zwiedzający zobaczą dziewięć modeli najwyższych szczytów wszystkich kontynentów, sale multimedialne z dotykowymi stołami i liczne pamiątki po polskich himalaistach. Będzie też otwierana makieta Babiej Góry, rozsuwająca się przy dźwięku... spadającej lawiny kamieni. A wszystko to w malutkiej Zawoi!

O tym, że w Zawoi ma powstać jakieś centrum górskie, dowiedziałam się od redakcji „n.p.m.”. Obejrzałam przesłane do mnie zdjęcia z uroczystego rozpoczęcia budowy, a potem weszłam na stronę internetową centrum, na której przeczytałam, że ma tam powstać także Centralne Archiwum Górskie oraz park linowy. Pomyślałam, że pewnie będzie to miejsce rozrywki dla turystów odwiedzających Beskid Żywiecki i jednocześnie obiekt w klimacie muzealnym prezentujący dokonania polskich zdobywców gór najwyższych. Kiedy jednak, zagłębiając się w otrzymane materiały, doczytałam o wykorzystaniu w centrum najnowszych technologii, o interaktywnych panelach multimedialnych oraz ruchomych makietach geologicznych, wiedziałam już, że muszę to zobaczyć na własne oczy.

Zaczęło się od wyobraźni
Zawoja liczy ok. 18 km długości i według niektórych jest najdłuższą polską wsią. Przekonuję się o tym na własnej skórze, gdy zaczytana w memorandum Janusza Kurczaba, które wygłosił podczas inauguracji budowy Centrum Górskiego, przejeżdżam miejsce, w którym powinnam wysiąść. Że coś jest nie tak, dociera do mnie, gdy podnoszę głowę znad wydrukowanego przemówienia i orientuję się, że zostałam w busie zupełnie sama. I że jesteśmy na końcu wsi. A to oznacza ponad cztery kilometry wędrówki w ulewnym deszczu… Na szczęście już po kilkuset metrach spaceru udaje mi się złapać „stopa”. I tak, po krótkim błądzeniu, docieram na umówione spotkanie z wiceprezesem Centrum Górskiego „Korona Ziemi” Wojciechem Chowaniakiem. Przygotowana skrupulatnie, mam do niego mnóstwo pytań. Zaczynam jednak od najprostszego.
– Skąd pomysł? – zagajam.
– Z wyobraźni – z uśmiechem odpowiada Chowaniak, a ja już wiem, że to będzie ciekawa rozmowa.
Skupiona przysłuchuję się jego opowieści o tym, jak od jednej idei do drugiej pomysły kilku osób zaczęły przybierać kształt projektu, który lada moment ma się zmaterializować. Zaczęło się od tego, że pracując w Urzędzie Gminy w Zawoi, Wojciech szukał firmy, która zaprojektowałaby park linowy. Tak spotkał wizjonera, Bartka Krawczaka, który podpowiedział, że obok parku można by stworzyć coś jeszcze i że jemu chodzi od kilku lat po głowie taka Korona Ziemi. Wójtowi pomysł bardzo się spodobał, a że pojawiła się możliwość aplikowania o pozyskanie środków z Unii Europejskiej, zainteresowani przygotowali stosowny projekt. Niestety, starania się nie powiodły, ale to nie zatrzymało machiny, która już ruszyła. Wójt znalazł bowiem słowacką firmę Tatra Mountain Resorts – tak, tę samą, która budziła tyle emocji, gdy chciała przejąć kolejkę na Kasprowy Wierch. To ona zdecydowała się wyłożyć takie same pieniądze, jakie zamierzano pozyskać z Unii. Warunek był jeden: projekt ma być czysto komercyjny, czyli krótko mówiąc, ma sam na siebie zarabiać. Tym sposobem, pod koniec 2012 roku, powołano spółkę, której prezesem został Bartosz Krawczak, a wiceprezesem Wojciech Chowaniak. Finał przedsięwzięcia zapowiadają na koniec listopada tego roku.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też