Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Tatry | Szpiglasowa Przełęcz

Śladami przyjaciół

NPM 3/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Wojtek Szatkowski
Otoczenie Szpiglasowej Przełęczy jest oszałamiające (fot. Albin Marciniak)
To jedna z najwyższych tatrzańskich przełęczy dostępnych szlakiem, ale niech to nie zmyli początkujących turystów. Zimą wejście na Szpiglasową Przełęcz to nie lada wyzwanie.  

Zanim ruszysz w Tatry, czeka Cię bardzo przyjemny etap organizowania wyprawy: studiowanie mapy, kompletowanie sprzętu i organizowanie kompanów na wyrypę. Wreszcie nadchodzi ten dzień i ruszamy! Pierwszy etap wycieczki prowadzi z Zakopanego do Schroniska PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.
Pięcistawy rodziny Krzeptowskich
Obiekt prowadzą dziś siostry Marta i Marychna Krzeptowskie, a ich rodzina gazduje tutaj już od ponad 80 lat. Przygodę z tym miejscem rozpoczęli Andrzej Krzeptowski, znany narciarz SN PTT (Sekcji Narciarstwa Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego) i olimpijczyk, oraz jego żona Maria. Schronisko, które prowadzili, spłonęło zaraz po zakończeniu drugiej wojny światowej. A nowym obiektem od lat 50. kierowali Józef i Andrzej „Lulek” Krzeptowscy. Dzisiaj młode pokolenie zajęło miejsce dawnych gospodarzy i znakomicie daje sobie radę.
Siadamy na werandzie schroniska z gorącym kubkiem herbaty w dłoni i oglądamy chwytającą za serce panoramę. Gdy za oknem błękit, myślisz, że Pana Boga złapałeś za nogi. Przestrzeń widoczna za oknem schroniska jest wysokogórska, ma w sobie potęgę i magię gór. Po lewej widać wyniosłe Miedziane, a za grzbietem schowana jest Szpiglasowa Przełęcz (2110 m n.p.m.), Kostury, a panoramę zamyka Kotelnica i Gładki Wierch (2065 m). Po prawej ręce Kozi (2291 m) – to z niego zjeżdżał wiosną 1907 roku Mariusz Zaruski, pierwszy naczelnik TOPR.
Popularne Pięcistawy to jedno z najpiękniejszych miejsc w Tatrach. Istny raj dla amatorów skialpinizmu, turystów i łazików górskich. To miejsce z historią. Ja najbardziej lubię przychodzić tu na nartach skiturowych. Zjazdy są piękne, długie, w wysokogórskim otoczeniu. Warto dodać, że gospodarze schroniska organizują wiosną Dni Skiturowe pełne szkoleń, pokazów sprzętu i zajęć praktycznych. To moment, kiedy warto odwiedzić tę dolinę, wziąć udział w szkoleniach i pozyskać wiedzę od najlepszych ekspertów. Pięć Stawów to też miejsce niosące ze sobą historie ludzi, którzy tu bywali i pracowali. W rozmowach z duchami, idąc po ścieżkach osób, które przed laty zdobywały te góry, cofam się daleko wstecz – do lat dwudziestych XX wieku i postaci pierwszego, zimowego zdobywcy Szpiglasowej Przełęczy, taternika i narciarza, Zdzisława Rittersschilda „Wujka”.
Słynny narciarz i instruktor
Zdzisław Rittersschild „Wujek” pochodził ze wschodniej Polski. Urodził się w Komarowicach. W środowisku turystów i wyrypiarzy był osobą powszechnie znaną i lubianą. Należał do współzałożycieli Przemyskiego Koła Karpackiego Towarzystwa Narciarzy (KTN), a razem z narciarzami lwowskimi: Adamem Czeżowskim, Maksymilianem Dudrykiem, Zygmuntem Klemensiewiczem, Jerzym Maślanką i Romanem Kordysem, uczestniczył w „pierwszoklaśnej wyrypie” granią dzikich Gorganów w lutym 1913 roku. Rok później wziął udział w międzynarodowej wyprawie w Karpaty Marmaroskie, Czarnochorę i Alpy Rodniańskie.
Należał także do Sekcji Turystycznej Towarzystwa Tatrzańskiego i klubu narciarskiego SN PTT. Był także ratownikiem TOPR, a w okresie międzywojennym „Wujek” Rittersschild należał do najbardziej charakterystycznych narciarzy zakopiańskich. Jego postać niezwykle zręcznie opisał Rafał Malczewski w swoich wspomnieniach o międzywojennym Zakopanem, zebranych w książce „Pępek świata”. To właśnie z niej dowiadujemy się, że pod Tatrami „Wujek” był między innymi postrzegany jako wiecznie opalony facet, w charakterystycznym berecie i sweterku. Prowadził kursy narciarskie na Kasprowym Wierchu, a jako oficer Kompanii Wysokogórskiej szkolił w Tatrach żołnierzy. Stąd wzięło się pierwsze przejście przez Szpiglasową, którego dokonał razem z czterdziestoma żołnierzami. Udało mi się niedawno poznać jego wnuczkę, Małgorzatę Rittersschild, która przywiozła do Zakopanego kilkadziesiąt zdjęć swojego dziadka, a jedno z nich, dzięki jej uprzejmości, publikujemy w niniejszym tekście.
Garść opowieści historycznych
Rozpoczyna się rytuał wycieczki skiturowej. Rano w schronisku jemy śniadanie, do termosu lejemy gorącą herbatę, bo to właśnie ona smakuje w górach najlepiej. I zaczynamy podejście. Przed nami piękna wycieczka, wspaniała panorama i satysfakcjonujący zjazd.

(...)

Więcej - czytaj w numerze "n.p.m."
 


Zobacz podobne artykuły

Tatry Wysokie

Zobacz też