Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Skalne grzybobranie

NPM 4/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Michał Parwa
Szpic czeskiej Koruny widziany ze Skalnego Bastionu (fot. Michał Parwa)
Woda i wiatr, do spółki z czasem, bezustannie tworzą tu swoje opus magnum. Rzeźbią psie głowy, borowiki z kapeluszami w rozmiarze słonia lub skalne wrota strzegące wejścia do tej baśniowej krainy. To jedyna w swoim rodzaju przestrzeń przyozdobiona naciekami, wszędobylskim mchem i pęknięciami czekającymi, aż zalepi je lód. A wszystkie te cuda kryją się tuż za plecami najsławniejszych atrakcji w paśmie, czekając na małych i dużych odkrywców.

Niestety, z autopsji wiem, jak zazwyczaj kończy się wprowadzanie tematu geologii na szkolnej lekcji. Wystarczy, że na tablicę wjadą: stratygrafia, sedymentologia i inne dziwne słówka, mogące równie dobrze robić za przekleństwa w jakimś afrykańskim narzeczu. Po kwadransie cała klasa, jeśli jeszcze nie śpi, to w najlepszym razie ziewa lub cicho pochrapuje w kątach. Ale najzwyczajniej w świecie nie da się tak po prostu pojechać w Góry Stołowe, jedyne takie o budowie płytowej w naszym kraju, bez chociaż kilku zdań wstępu. Zatem przepraszam, będę się streszczał.

Piaskowiec – historia prawdziwa
Dawno temu, powiedzmy 100 milionów lat wstecz, było sobie płytkie morze. Na jego dnie osadzał się materiał, a kiedy morze ustąpiło, pozostałe po nim wielkie warstwy piasku zmieniły się ostatecznie w skałę, czyli piaskowiec. Miliony lat później przyszła pora na wypiętrzenie, a w końcu także na wietrzenie i erozję. Dzięki, między innymi, tym procesom możemy dziś podziwiać fantazyjne skałki bijące po oczach na pocztówkach z Kudowy-Zdroju, Dusznik i im podobnych. Ale to nie koniec genezy, bo oto w historii zdarzyły się twardsze okazy piaskowca, tak zwane stoliwa, stawiające opór siłom natury. Na przykład choćby Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.). To prawdziwa „góra symbol”, wyrastająca jakby nigdy nic, bez pytania, ponad płaską rzeczywistość przejechaną wyimaginowanym walcem. Swego czasu bywał na nim John Quincy Adams, późniejszy prezydent USA, a także, znany wszem wobec, niemiecki poeta Johann Wolfgang von Goethe. Z kolei w nieodległych Błędnych Skałach całkiem niedawno kręcono zdjęcia do filmu „Opowieści z Narnii: Książę Kaspian”. A to zaledwie ułamek z setki powodów, dzięki którym znakomita większość ruchu turystycznego Gór Stołowych koncentruje się właśnie na tych dwóch atrakcjach. Jeśli więc nie są wam one obce lub po prostu szukacie wycieczki z dala od tłumów, polecam odskocznię w Skalne Grzyby i Białe Skały. Obie pokusy uchodzą bowiem za drugi garnitur pasma, idealną alternatywę dla oklepanych miejsc, gdy do okien puka wiosna.

Borowiki jak domy
A jeśli wyjazd w „Stołówki”, to oczywiście przez Drogę Stu Zakrętów. Inżynieryjny majstersztyk przyprawiający o chorobę lokomocyjną przecina te góry od 1870 roku, co już samo w sobie stanowi smakowity kąsek dla zmotoryzowanych. Planując skalne grzybobranie, parkujemy mniej więcej w połowie odcinka dzielącego Karłów i Radków. Dokładnie w miejscu, gdzie czerwony Główny Szlak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza przecina szosę.
W rozprostowaniu kości pomaga nam spacer po płaskiej niczym stół tak zwanej Krzywej Drodze, ciągnącej się w kierunku Batorowa. Mijając dwa zakręty, meandrujemy w okolicy Czeskiej i Burzowej Łąki. Wbrew nazwom tak naprawdę chodzi tu o trudne do zlokalizowania i zarastające torfowiska. Toteż bez wytchnienia zapuszczamy się w coraz szerszy trakt, miejscami przypominający regularną drogę, z której ktoś w nocy ukradł asfalt. Doprawdy, w niejednym mieście powiatowym widywałem węższe skrzyżowania niż to, jakie właśnie wyrasta przed nami.
Za rozjazdem zaczyna się kluczenie po lesie uprzyjemnione wyrastającymi znienacka skałkami. Z każdym krokiem jest ich coraz więcej, lecz do zlokalizowania niektórych perełek przyda się spostrzegawczy wzrok.
 
(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
 
 
 
Michał Parwa
Ukochane Beskidy i Tatry czasami zdradza z innymi pasmami. Nad poziom morza zawsze zabiera któregoś z przyjaciół oraz aparat. Aby wspólnie odkrywać, podziwiać i nie zapomnieć żadnej wędrówki.
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też