Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Czechy / Jesioniki

Skąd prysznica ród

NPM 3/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Grzegorz Grupiński
(fot. Grzegorz Grupiński)
Już kilka lat temu przekonałem się, że jeśli wędrować przez Jesioniki zimą, to najlepiej na biegówkach. Pora sprawdzić, czy w tym miejscu równie udana okaże się formuła stacjonarno-rodzinna.

Ciemnostalowe chmury szczelnie przykryły niebo nad drugim co do wysokości pasmem w Sudetach. 30 kilometrów od polskiej granicy nasze auto przebija się przez gęstą mgłę na Červenohorské sedlo – przełęcz w paśmie Wysokiego Jesionika.
W nadziei, że pesymistyczne prognozy pogody się nie spełnią, lądujemy w cztery rodziny w naszej bazie na południowej stronie – w miejscowości Kouty nad Desnou. Jedni martwią się o stan nartostrad, inni drżą o warunki na trasach dla amatorów biegówek i to, czy uda się któregoś dnia zobaczyć panoramę Karkonoszy. I tylko najmłodsi się niczym nie przejmują, bo do harców na śniegu nie potrzeba wiele.

U raju bram
Jako że nasza kwatera zwie się Chata pod Mravenečníkem, pierwszą akcję górską planujemy w otoczeniu samego Mravenečníka (1342 m n.p.m.). W Koutach śniegu jak na lekarstwo, a poza tym nie chcemy zniechęcić dzieci mozolnym podejściem na nartach. Pakujemy się więc na kolejkę krzesełkową, która w siedem minut wwozi nas na wysokość 1095 metrów n.p.m.
Narciarze zjazdowi ruszają w dół nartostrady, a nasza ekipa wskakuje na biegówki i rozpoczyna człapanie w górę śladem przygotowanym przez ratrak. Niniejszym wkraczamy do jesionickiego biegówkowego raju, bo tutejsze trasy należą do najbardziej widowiskowych w całych Sudetach.
Po kilkuset metrach, przy charakterystycznych wiatrakach, osiągamy początek 15-kilometrowej pętli „Mravenečník” dokoła masywu tej góry. Z wielu miejsc doskonale widać główny grzbiet Jesioników z Pradziadem na czele (czes. Praděd, 1491 m n.p.m.). Kolejną atrakcją jest dodatkowy wariant: 2,5-kilometrowa trasa okrążająca górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej na szczycie Dlouhé Stráně (1353 m n.p.m.).
I tak wszystko zakrywają chmury, więc przekładamy tę wycieczkę na inny dzień. Jako że są z nami początkujący narciarze, na dzisiaj zupełnie wystarczy wypad na pobliski punkt widokowy Medvědí hora (1159 m n.p.m.). Wąski ślad przebija się przez okryte białymi czapami świerki. Przy wiacie odpinamy narty i wdrapujemy się na szczytowe skałki. Rewelacyjna panorama obejmuje… najbliższe drzewa, tonące w mlecznej poświacie. I tylko oczami wyobraźni można przywołać stojący dokładnie naprzeciwko nas, po drugiej stronie doliny Divokej Desnej, przekaźnik na wierzchołku Pradziada. Jego czubek (1638 m n.p.m.) jest najwyższym punktem w Sudetach.
Wracamy na rozstaje przy wiatrakach i człapiemy jeszcze z kilometr w górę pętlą Mravenečníka. Ku radości dzieciarni otrąbiamy odwrót, co wiąże się z przyjemnym, łagodnym zjazdem. Przy górnej stacji kolejki namawiam towarzystwo na kontynuację zjazdu – ślad w dół wygląda obiecująco.
– Nie wiadomo, jak to wygląda niżej, a to kawał drogi do Koutów. Dzieciaki mogą nie dać rady… – głosi opozycja.
Ostatecznie większość ekipy zwozi się kolejką, a na placu boju zostajemy sami z małżonką. Perspektywa pokonania na biegówkach 500 metrów różnicy wysokości jest dość ekscytująca, ale mamy świadomość, że niżej mogą być podłe warunki. Pierwsze trzy kilometry to bajka. Suniemy szybko i przyjemnie, dobrze wyjeżdżonym śladem poprzednich narciarzy. Po ostrym nawrocie przy Jedlovym vrchu zaczyna być słabo ze śniegiem. Ostatnie parę kilometrów to już lipa – więcej kamieni niż śniegu, a narty coraz częściej niesiemy na plecach. A już totalną masakrą jest trawers oblodzonej nartostrady z deskami w rękach. Wymordowani wychodzimy z lasu dokładnie przy naszej kwaterze.
– Osiemnaście kilometrów na liczniku. Całe szczęście, że dzieci zjechały kolejką! – stwierdzamy zgodnie.

Gdzie narodził się Prysznic
Znajomi pojechali na zjazdówki na Červenohorské sedlo, a nasze dzieci nie chcą dzisiaj słyszeć o biegówkach. Dla odmiany wybieramy się więc na wycieczkę pieszą. Celem jest Zlatý Chlum (891 m n.p.m.), znany punkt widokowy nad miastem Jesionik (czes. Jeseník). Punktem wyjścia jest restauracja na Křížovým vrchu.
Droga to przyjemny spacerek, około 200 metrów w pionie do podejścia leśnymi ścieżkami. W lesie mijamy ciekawostkę z dziejów turystyki – obmurowane źródło, opatrzone charakterystycznym biało-czerwonym rombem. To na pamiątkę stosowanego dawniej w tych okolicach systemu znakowania szlaków. Turystykę rozwijało tu MSSGV (niem. Mährisch-Schlesischer Sudetengebirgsverein, czyli Morawsko-Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie). Jesteśmy w końcu na historycznym obszarze tzw. Niemców sudeckich. W 1910 roku 99,5 procent ludności miasta mówiła po niemiecku, a samo miasto do 1947 roku nazywało się Frywałdów (Frývaldov, niem. Freiwaldau).

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też