Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

Sir Edmund w kosmosie

NPM 10/2015
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
(fot. arch. Andrzeja Bazylczuka)
Jeśli zaglądacie do tej rubryki, być może pamiętacie tekst „Dwudziestotysięczniki”, opowiadający o górach w kosmosie. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że warto znów opuścić naszą przytulną planetę i wybrać się w mroczne zakamarki wszechświata.

Słyszeliście o sondzie New Horizons? Pewnie tak, w końcu jej losy były jednym z głównych tematów, którymi media raczyły nas w lipcu. Pojawiała się zawsze, kiedy włączałem telewizor, a raz nawet wyskoczyła z pralki. Jeśli jednak ktoś akurat zaszył się w Bieszczadach i całkowicie oderwał od rzeczywistości, przypominam, że New Horizons to sonda kosmiczna, której jednym z zadań jest zbadanie Plutona – tego sympatycznego ciała niebieskiego na końcu Układu Słonecznego, które w 2006 roku straciło status planety i zostało zdegradowane do planety karłowatej.

Jako że do Plutona z Ziemi mamy w najlepszym razie cztery miliardy kilometrów, ludzie nie zapuszczali się tam zbyt często. Misja New Horizons była więc istotna, ponieważ Ziemianie po raz pierwszy wyciągnęli swe macki tak daleko i byli niezwykle ciekawi, co z tego wyniknie. 14 lipca sonda śmignęła koło („koło” oznacza w tym wypadku odległość 12,5 tysiąca kilometrów) karłowatej planety, a dzień później zaczęła przekazywać dane na Ziemię. Niestety, okazało się, że na Plutonie nie czekał komitet powitalny z tabliczką „Witajcie, Ziemianie, super, że wpadliście”. Albo czekał, ale rząd to przed nami zataja. W każdym razie nie zaprezentowano zdjęć uśmiechniętych ufoków, lecz fotografie powierzchni planety, na których widać góry. Czyli to, co interesuje nas najbardziej.

(...)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też