Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Szwajcaria / Alpy Chablais

Siedem zębów południa

NPM 11/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Autor:
Grzegorz Grupiński
(fot. Grzegorz Grupiński)
Na pograniczu szwajcarsko-francuskim leżą Alpy Chablais – grupa górska, wciśnięta pomiędzy popularne Jezioro Genewskie i masyw Mont Blanc. O krok od snobistycznych kurortów wznosi się intrygujący trzytysięcznik – Dents du Midi o siedmiu wierzchołkach.

Skoro już zagnało nas w te piękne okolice południowo-zachodniej Szwajcarii na pracowniczą delegację, postanowiliśmy z Krzysztofem to wykorzystać i poszukać jakiejś ciekawej góry na dwudniowy wypad. Takiej z piękną panoramą, wysokiej, ale najlepiej nie lodowcowej, żeby nie trzeba było targać ze sobą całego potrzebnego sprzętu. Haute Cime (3257 m n.p.m.), kulminacja masywu Dents du Midi, idealnie spełniała te kryteria.

Zęby od tyłu
Jesteśmy w okolicy Martigny. Wąska i kręta droga prowadzi nas przez przysiółek Les Granges do campingu przy Van d’en Haut (1400 m n.p.m.). Zostawiamy tu samochód z nadzieją, że jutro wieczorem będziemy świętować udane wejście na szczyt.
Wygodną ścieżką podchodzimy przez las. Pomiędzy drzewami wyłaniają się ośnieżone wierzchołki. To jednak nie nasz szczyt, lecz jego sąsiad, nieco niższy Tour Sallière (3220 m n.p.m.). Trochę ten śnieg nas niepokoi, bo widać, że to świeży opad. Oby nie przeszkodził nam w wejściu na Haute Cime.
Wkrótce przed nami pojawia się betonowy mur tamy. Z korony zapory, dzięki której powstało jezioro Lac du Salanfe (1925 m n.p.m.), oglądamy po raz pierwszy nasz cel. Z tej perspektywy góra nieco rozczarowuje, piętrząc się nad doliną miernie nachylonym zboczem, na którym więcej jest piargów niż skały. Dopiero wyżej, nad niewidocznym stąd lodowczykiem Plan Névé, z tej bezładnej masy wystają skalne zęby siedmiu turni Dents du Midi. Są to od lewej: najwyższa La Haute Cime (franc. Wysoki Szczyt), Les Doigts (Palce), Dent Jaune (Żółty Ząb), L'Éperon (Ostroga), La Cathédrale (Katedra), La Forteresse (Forteca) i La Cime de l'Est (Wschodni Szczyt). Z siedmiu wierzchołków to właśnie najwyższy Haute Cime jest najłatwiej osiągalny. Zdobyto go już w 1784 roku, a autorem pierwszego znanego wejścia był Jean-Maurice Clément, proboszcz z Champery. Już w tych czasach wysoko wyniesiony, przez większość roku ośnieżony grzbiet, przyciągał uwagę okolicznych mieszkańców. Nic dziwnego, bo góra oglądana znad Jeziora Genewskiego wygląda bardzo spektakularnie. Patrząc z ich punktu widzenia, najwyższy wierzchołek grani wyznaczał kierunek południowy – to nad nim słońce pojawiało się niemal w samo południe. Stąd wzięła się nazwa góry Dents du Midi – po francusku Zęby Południa.

Aklimatyzacja z koziorożcami
Zostawiamy nasze rzeczy w schronisku Auberge de Salanfe (1950 m n.p.m.), mieszczącym się na pagórku nad jeziorem. Tętniący gwarem budynek to genialna baza wypadowa nie tylko na Haute Cime. W niecałe trzy godziny można stąd wejść szlakiem na przykład na pobliski Le Luisin (2785 m n.p.m.), a ścieżki przez okoliczne przełęcze umożliwiają kilkugodzinną wędrówkę do schronisk w sąsiednich dolinach. Opieramy się pokusie wypicia kawy na słonecznym tarasie i czym prędzej ruszamy na „wyjście aklimatyzacyjne”, szlakiem w stronę przełęczy Col du Jorat. Dolina tętni życiem. Spasione świstaki poświstują wesoło pomiędzy wantami, a na soczyście zielonej łące pasie się stado krów. Otwiera się wspaniały widok na otoczenie jeziora Salanfe, nad którym króluje skalna twierdza Tour Sallière z ciemnymi ścianami, przeciętymi wiszącym lodowczykiem. Z przełęczy miejscami ledwo widoczna ścieżka prowadzi nas na grzbiet Dent du Salantin (2482 m n.p.m.). Ukwiecone murawy ustępują miejsca kruchym skałom. Nad nami pojawia się pierwsza sylwetka koziorożca. Jest ich tu cała gromada. Wspinamy się ostrożnie po coraz węższej i stromej grani w stronę wierzchołka. Szkoda, że nad Dents du Midi wisi wielka ciemna chmura – widać tylko najbliższe dwie z siedmiu turni. Ale i bez tego widok ze szczytu trzeba uznać za wspaniały. Gdzieś tam pomiędzy górami dostrzec można nawet kawałek Jeziora Genewskiego. Jak z lotu ptaka oglądamy dolinę Rodanu z autostradą do Martigny, którą jechaliśmy raptem kilka godzin temu. Dzielą nas od niej równe dwa kilometry w pionie.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Szwajcaria

Zobacz też