Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Byłem, widziałem | Góry Łużyckie

Ścieżką zakonnic

NPM 7/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Elżbieta Grądziel
(fot. Maciej Wójcik)
Miłośnik turystyki górskiej na myśl o via ferratach niemal od razu wskazuje palcem na Dolomity. Ale nie tylko w Alpach można znaleźć atrakcyjne, wymagające technicznie, ubezpieczone szlaki. 

Nie trzeba jechać z Polski tysiąc kilometrów w Alpy, aby poczuć nutkę adrenaliny na ferracie. Wystarczy wybrać się do naszych południowych lub zachodnich sąsiadów. Naszą ekipę, w której oprócz mnie znaleźli się Maciej, Agnieszka i Wiola, zainteresowały turystyczno-wspinaczkowe drogi Gór Żytawskich, położonych za naszą zachodnią granicą. Z Wrocławia mamy w ten rejon łatwy i sprawny dojazd. Góry leżą bowiem niecałe 20 kilometrów od granicy polsko-niemieckiej w Sieniawce.
Natomiast przepiękne położenie tras w niedalekiej odległości od siebie, na obrzeżach kurortów uzdrowiskowych, sprawia, że nasz wybór pada na via ferraty Alpiner Grat i Nonnensteig.
Od pomysłu do czynu droga potrafi być niezwykle krótka i tak też się stało w tym przypadku. Na zaproponowany przez Agę termin wyjazdu odparłam krótko: – Super, my z Maciejem jedziemy.
Pewnej czerwcowej niedzieli cała nasza paczka wsiada do samochodu i autostradą A4 rusza w kierunku naszych zachodnich sąsiadów. Tuż przed samą granicą odbijamy w stronę Bogatyni i, docelowo, przejścia granicznego w Sieniawce. Po mniej więcej dwóch i pół godzinie od wyjazdu z Wrocławia jesteśmy na miejscu.
Żelazne drogi nad średniowieczną warownią
Zittauer Gebirge to niewielkie pasmo położone w południowej części Saksonii, na granicy z Czechami, określane mianem najmniejszych gór Niemiec. Wchodzi ono w skład Gór Łużyckich, co czyni je najdalej na zachód wysuniętym pasmem Sudetów. Oczywiście pasmo ma swój najwyższy szczyt – to Luż (czes. Luž, niem. Lausche), wznoszący się na wysokości 793 metrów n.p.m. Nie on jednak był celem naszej wycieczki, a liczne grupy skalne, które –w połączeniu ze stalowymi linami asekuracyjnymi, klamrami, prętami, drabinką, mostem wiszącym i linowym – dały to, co w górach kochamy: bezinteresowny wysiłek, ponawiany z podejścia na podejście, ze skały na skałę tylko po to, aby doświadczyć siebie, odnaleźć satysfakcję i pokornie spojrzeć w dół z myślą „udało się”.
Zatrzymujemy się na parkingu pomiędzy centrum uzdrowiskowej miejscowości Oybin a jej południową dzielnicą Luftkurort Lückendorf. Oybin położony jest w dolinie potoku Goldbach u stóp piaskowcowych skał, na których wznoszą się średniowieczne ruiny zamku wraz z klasztorem Celestynów. Miłośników historii na pewno zainteresuje fakt, że początek warowni sięga się już XIII wieku, a jej podstawowym zadaniem była ochrona ważnego szlaku handlowego łączącego Łużyce z Czechami. Od 1930 roku miejscowość ma status uzdrowiska. Niewątpliwie czyste powietrze i łagodny klimat zachęcają do pobytów zdrowotnych. Piękno tej niewielkiej miejscowości urzeka nas regionalną zabudową i licznymi grupami skalnymi.
Alpiner Grat
Parking, z którego rozpoczynamy naszą przygodę, usytuowany jest w pobliżu hotelu Zum Hochwaldblick. Po drugiej stronie ulicy znajduje się oznaczenie zielono-żółtego szlaku, od którego zaczynamy wędrówkę. Prowadzi on przez las, łagodnie nachylonym terenem. Zaskakują nas duże, bardzo zadbane, skrupulatnie opisane drogowskazy. Po niecałych pięciu minutach docieramy do rozwidlenia. W tym miejscu, skręcając w lewą stronę, możemy dojść żółtą trasą do kurortu Oybin albo skręcając w prawo, żółto-zieloną, w kierunku skalnego masywu Grosse Felsengasse. Wybieramy opcję drugą w nadziei odnalezienia na jego zboczu via ferraty Alpiner Grat. Od tego miejsca podejście robi się bardziej strome. Natrafiamy na pierwsze skalne schody.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też