Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

Schronisko to nie skansen

NPM 8/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Autor:
Andrzej Bazylczuk
()
Spora część ludzi słysząc o spędzaniu wieczorów w górskich schroniskach, zazwyczaj ma przed oczami wspólne śpiewy przy gitarze lub okutych we flanelowe koszule gości rozmawiających o przebytych szlakach i o tym, jak to drzewiej bywało. Wyobrażenie to wydaje się jednak mocno anachroniczne, gdyż przyszłość nadeszła i nie ominęła gór.

Wyjście na szlak to dla wielu z nas możliwość oderwania od codzienności, zapomnienia o męczących nas problemach i zanurzenia się w naturze. Jednak dziś górskie wędrówki nie wyglądają już tak jak jeszcze 20 lat temu. Nowoczesność bowiem rusza w trasę razem z nami. Nie zgadzacie się? To spójrzcie na Wasze plecaki, zapewne ultralekkie i z miejscami na camelbak. Podejrzewam, że macie też ze sobą telefony będące jednocześnie odtwarzaczem muzyki, prognozą pogody, mapą, aparatem fotograficznym i aplikacją śledzącą każdy Wasz krok oraz pozwalającą jednym kliknięciem pochwalić się przebytą trasą przed wszystkimi znajomymi. Niezależnie od tego, czy mieszkają dwa bloki od Was, czy na innym kontynencie. I nie zapominajmy o ubraniach stworzonych przy użyciu kosmicznych technologii, których sekrety są strzeżone pilniej niż Fort Knox. Nic dziwnego, że zmieniły się także schroniska i to, jak spędzamy w nich czas.
Wprawdzie wciąż są obiekty PTTK, które tylko przez kilka godzin na dobę oferują prąd w gniazdku. Ale znacznie więcej znajdziemy tych kuszących podgrzewanymi podłogami, dostępem do wi-fi, kącikami dla dzieci czy możliwością płacenia kartą, co bywa nieocenionym udogodnieniem. Celowo nie podaję konkretnych nazw, gdyż informacje o poszczególnych obiektach znajdziecie w naszym rankingu, któremu przecież poświęcamy sporą część tego numeru. Wolę się skupić na zjawisku. Techniczne nowinki sprawiły również, że czas w schroniskach możemy spędzać dziś inaczej niż dekadę czy dwie temu. Komputery są małe i lekkie, a ich baterie wytrzymują wiele godzin. Także smartfony oferują nieprzebrane możliwości zabijania czasu.
Upowszechnienie internetu sprawiło zaś, że z sieci korzystamy niemal wszędzie. Wprawdzie część schronisk leży w miejscach, gdzie nawet zasięg GSM nie dochodzi, ale gospodarze zadbali o to, by obsługa i goście mogli korzystać do woli z dobrodziejstw sieci. I turyści chętnie to robią. Zdarza się także mi. Na przykład ostro krytykowany finał „Gry o tron” oglądałem właśnie w schronisku. Nieco wcześniej w innymi obiekcie ze znajomymi oklaskiwaliśmy tryumf polskich siatkarzy na mistrzostwach świata. Zresztą nie tylko my, gdyż okrzyki radości po udanych zagraniach Biało-Czerwonych dobiegały z wielu innych pokojów. W kilku schroniskach zdarzyło mi się oglądać mecze naszych piłkarzy. Goście oblepiali wówczas szczelnie niewielki telewizorek, natomiast atmosfera nie ustępowała tej stadionowej.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też