Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Beskid Niski / Rotunda

Schowaj się przed tłumem w historii

NPM 10/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Wojtek Szatkowski
(fot. Wojtek Szatkowski )
Jestem sam. Cicho tu i spokojnie, wiatr tylko wieje i szumi w bukach. Jeżeli wierzysz w prawdziwe góry, które z jednej strony Cię inspirują, a z drugiej wyciszają i dają jakże potrzebny wewnętrzny spokój, to jesteś we właściwym miejscu.

Jest trzecia w nocy, lekko nieprzytomny wstaję z łóżka. Obok spakowany plecak, kijki, dokumenty, czapka i pyszne jedzonko. Mocna, czarna kawa zawsze pachnie w takie dni przygodą. Wstaję, pakuję plecak, pocałunek Gosi na pożegnanie… i w drogę.

Wycieczka czy ucieczka?
Silnik subaru jak zwykle wesoło mruczy pod maską. Bruce i jego muzyka budzą i dają upragnioną energię. Zwłaszcza ulubiony „Born to run” i słowa: „Za dnia męczymy się na ulicach nieosiągalnego amerykańskiego marzenia. Nocą jedziemy wśród wspaniałych rezydencji w samobójczych maszynach. Wypuszczeni z klatek na drogę numer 9. Na chromowanych kołach, z wtryskiem paliwa, przekraczamy linie. To miasto wypruwa ci flaki. To pułapka, to wyrok śmierci. Musimy się wydostać, póki jesteśmy młodzi. Bo włóczędzy tacy jak my urodzili się, by uciekać”.
Mijam rozświetlone i puste o tej porze Zakopane. Porzucam moje miasto, moje góry, na rzecz innego świata. Ucieczka? Tak, to jednak jest świadomy wybór. Nie ma w tym żadnej zdrady, bo w poszukiwaniu wielości górskich światów dopuszczam myśl, że mogą być inne niż Tatry piękne góry. Jest też i inna przyczyna. Uciekam od ścisku i tłumu, trochę bezwyrazowego, zalewającego te góry w sezonie, w miejsca, gdzie będzie pusto i dziko. Jadę, bo tego bardzo potrzebuję. Jadę w dzicz, w tajemniczy, nieistniejący już prawie świat Łemków, wojennych cmentarzy i drewnianych cerkwi, a celem głównym tej wycieczki jest szczyt Rotundy.
Podążam przez Nowy Targ, przełęcz Snozka pomiędzy Pieninami a Gorcami, przez którą przekradam się jak zbójnik, mknąc szybko pustą niemal drogą. Na niektórych szczytach widać oświetlone na biało krzyże. Potem Nowy Sącz, skręt na Florynkę i jestem w Beskidzie Niskim. Po drodze czerwona kula słońca dźwiga się w niebo około piątej rano. Piękne to uczucie rozpocząć dzień od takiego wschodu słońca. Z reguły droga trwa około dwóch-trzech godzin. Z Krakowa podobnie. Z Warszawy jest znacznie dalej, więc warto się wybrać na kilka dni, z Poznania podobnie. Jeszcze szybkie śniadanie i wyruszam z Izb na górski szlak. Jeszcze jedno. Pewnie z racji wieku zapomniałem o tym. Po drodze zwiedzam piękne, łemkowskie cerkiewki. Oto kilka moich w tym względzie propozycji.

Cerkwie i gdzie ten szczyt?
Ważnym elementem pobytu w górach Beskidu Niskiego jest odwiedzenie tutejszych cerkwi. To zupełnie inny świat niż w pozostałych polskich górach, no, może poza Bieszczadami. Jest ich tutaj znacznie więcej niż w Bieszczadach, bo około 70. Do niektórych droga jest trudna, inne (większość) leżą tuż przy znanych szlakach komunikacyjnych i drogach jezdnych. Przy niemal każdej cerkwi jest parking, można je zwiedzać docierając tu samochodem, busem, jeszcze lepiej rowerem górskim lub na nartach biegowych i skiturowych zimą. Jest też oczywiście opcja piesza i z niej korzysta większość turystów. Oto propozycje kilku spotkań ze światem drewnianych, łemkowskich cerkwi w Beskidzie Niskim.
Brunary i cerkiew św. Michała Archanioła to świetne miejsce na pierwszy, poranny postój podczas penetrowania Beskidu Niskiego. Gdy jadę wczesnym rankiem z Zakopanego do Florynki przez Nowy Sącz, z reguły jestem przy cerkwi około godziny siódmej. Uważam, że początek dnia to doskonały moment na takie miejsce. Chłód poranka fajnie orzeźwia po podróży. Wiatr przynosi świeżość. Cerkiew jest wtedy oświetlana ciepłym światłem, które zmiękcza kolor jej ciemnych desek. Doskonale kontrastują z nimi białe hełmy wież, wszystko to wygląda bardzo ciekawie. Jesienią kolorów jest jeszcze więcej. Drzewa swoją zielonością, złotymi i brązowymi odcieniami liści, dopełniają wyjątkowej orgii barw. Cerkiew stoi przy drodze, jest tu wygodny parking. Pierwsza cerkiew w Brunarach powstała w 1616 roku, a ta, przy której stoimy, jest z XVIII wieku. To typowa trzynawowa cerkiew typu łemkowskiego, a we wnętrzu zobaczymy bogaty ikonostas. Cerkiew jest na liście zabytków UNESCO, jest jedną z najpiękniejszych w Beskidzie Niskim, a najładniej wygląda przy pogodzie jesienią. Zresztą tak naprawdę o każdej porze roku i dnia można dostrzec jej piękno, o ile ktoś potrafi. Po jej zwiedzaniu ruszamy do nieodległego stąd Kwiatonia.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Beskid Niski
Polska

Zobacz też