Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Ruiny w sercu kotliny

NPM 7/2015
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Grzegorz Grupiński
Zielona dolina u stóp Suchonia – widok spod Pasterskich Skał ( fot. Grzegorz Grupiński)
Kto traktowałby poważnie pasmo o nazwie „Krowiarki”? Chociaż znajduje się ono w samym sercu Ziemi Kłodzkiej, to rzadko odwiedzają je turyści. Brak tu spektakularnych atrakcji, a najwyższy szczyt nie przekracza 1000 m n.p.m. I całe szczęście, bo właśnie dlatego, o krok od obleganego Śnieżnika, czeka nas prawdziwa terra incognita.

Najwyższy w całym regionie Śnieżnik ma coś z ameby czy nieregularnej rozgwiazdy. Na kilka stron świata wysyła krótsze lub dłuższe odnogi. Najdłuższa z nich ciągnie się na północ, przez Żmijowiec, Czarną Górę i przełęcz Puchaczówkę (860 m n.p.m.). Tu zaczynają się Krowiarki – tak, nazwa taka sama jak znana przełęcz pod Babią Górą – oficjalnie uznawane za część Masywu Śnieżnika. Ich ostatnie wzniesienia dochodzą do Żelazna, położonego zaledwie parę kilometrów od Kłodzka.
Samemu trudno mi w to uwierzyć, ale mimo że miałem okazję odwiedzić wszystkie pasma górskie wokół Kotliny Kłodzkiej, położone w samym środku regionu Krowiarki były dla mnie wciąż białą plamą. Postanowiłem więc ją zmazać...

Prawie jak Meteory
Na podbój Krowiarek ruszamy całą rodziną. Przygodę rozpoczynamy od Pasterskich Skał. To chyba jedyne miejsce w Krowiarkach, o którym wspominają niektóre popularne przewodniki po Kotlinie Kłodzkiej.
Mijamy wieś Idzików, w swoim czasie sławną z tego, że na jednym z kominów pojawił się tam naciek w kształcie postaci Jezusa. Z Idzikowa skręcamy w boczną szosę, prowadzącą do Nowego Waliszowa. Po kilkuset metrach, na grzbieciku z lewej strony (590 m n.p.m.), ukazuje się pierwsza skała. Cała grupa składa się z siedmiu skał, o wysokości od sześciu do 10 metrów, dość szerokich i jednocześnie cienkich. Upakowane w szeregu na opadającym grzbiecie wyglądają jak płetwy postawione na sztorc.
Pada – dziewczyny otwierają parasole. Podchodzimy przez pastwisko do pierwszej skały. Budulec to piaskowce i zlepieńce – te same, z których zbudowane są sławne greckie Meteory. Na większych skałach widzimy stałe punkty asekuracyjne. Przed przyjazdem w te okolice wyczytałem na portalu Wspinanie.pl, że wytyczono tu ponad 20 dróg wspinaczkowych, w tym takie drogi, jak Jożin z Bażin, Uwierz w Ducha czy Beerceps. Portal wylicza też nazwy pięciu skałek (Pies lub Rozbój, Piłkarz, Oszczepnik, Prasa do Wyciskania Sera i Dyskobol).
„Za Niemca” grupa nosiła nazwę „Sieben Hirten”, czyli „Siedmiu Pasterzy”. Miejsce było popularnym celem wycieczek, istniała tu nawet gospoda. Grzbiecik był wówczas bezleśny, więc skały z daleka przykuwały uwagę. Teraz, niestety, miejsce to porośnięte jest bukowym lasem.
– Trzeba by tu przyjechać, kiedy nie ma liści, to by było więcej widać – stwierdzamy z Anetą.
Z drugiej strony na pogodę nie ma co narzekać. Przestaje padać i zza chmur wychodzi słońce. Powierzchnia skał zaczyna intensywnie parować. Jest ślisko, w niektórych miejscach trzeba pilnować dzieci, żeby nie zjechały z mokrych i omszałych płyt. Obchodzimy każdą ze skałek, a na koniec siadamy na ławeczce pod Dyskobolem.
To klimatyczne miejsce na piknik, jest tu nawet wiata na dłuższe posiedzenia. Przed nami rozpościera się widok na sielską zieloną dolinę z nielicznymi zabudowaniami. Naprzeciwko wznosi się Suchoń (964 m n.p.m.), najwyższy w Krowiarkach. Z prawej zaś wyłania się Czarna Góra (1205 m n.p.m.) z charakterystycznym przekaźnikiem.
– Piękne miejsce i dobry znak na początek zwiedzania Krowiarek – stwierdzam.
– Coś czuję, że te góry będą ciekawym odkryciem.

Znikająca jaskinia
W ekipie złożonej z trzech rodzin instalujemy się w Konradowie, położonym po drugiej stronie głównego grzbietu Krowiarek. Wieś, jak wiele innych na Ziemi Kłodzkiej, jest znacznie wyludniona w porównaniu z przedwojennym stanem. O przeszłości przypominają figury, kapliczki i niemieckie płyty nagrobne na ścianach kościoła. Na tablicy na budynku ktoś pieczołowicie skuł słowo „Erbaut” („wybudowane”), ale pozostawił datę 1925. W przykościelnej kaplicy, na reprodukcji przyozdobionej wstążkami na Boże Ciało, Chrystus błogosławi stół zastawiony jadłem. Sądząc z niemieckiego podpisu pod reprodukcją, pod tym samym obrazem modlili się przedwojenni mieszkańcy Konradowa.
Ruszamy w górę doliny. Kawałek za ostatnimi zabudowaniami docieramy do starego wapiennika. Ta charakterystyczna budowla nie jest tu zaskoczeniem, bo w Krowiarkach wapień występuje dość często. W wapiennikach wypalano skałę wapienną w celu uzyskania wapna palonego, wykorzystywanego między innymi w budownictwie, w przemyśle szklarskim i metalurgicznym.

(...)

Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też