Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

z biegu wzięte |

Rodzina potrafi zmobilizować

NPM 5/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Piotr Hercog
(fot. Piotr Dymus)
Kiedy zmieniamy pracę czy spodziewamy się potomka, często mamy wymówki, by nie trenować. Ale ja zawsze podkreślam, że klucz do pogodzenia wszystkich obowiązków tkwi w dobrej organizacji. Rodzina jak nikt inny dodaje skrzydeł i mobilizuje do bycia jeszcze lepszym… Nie tylko sportowcem, ale i człowiekiem.

Mój pierwszy tegoroczny start przypadł na 42-kilometrowy dystans Transgrancanarii – zawodów rozgrywających się na Wyspach Kanaryjskich. „Kanary” zimową porą mogą poszczycić się przyjemną temperaturą i ze względu na swoją bliskość od Europy oraz łatwą dostępność są popularne właściwie przez cały rok. W każdych następnych zawodach startuje też coraz więcej Polaków.
To idealny czas, by zrobić sobie tak zwany winterbreak i choć nie powalczymy tu raczej o wynik, bo to początek sezonu, to na pewno wkroczymy w niego z nową energią! Termin pokrywający się z feriami szkolnymi oraz zataczającą coraz szersze kręgi epidemią grypy wykorzystaliśmy więc na rodzinny wyjazd połączony z treningiem i startem w zawodach. Do czteroosobowej rodzinki dołączają jeszcze moi dobrzy znajomi, z którymi wspólnie trenujemy –Oswald i Sandra z Wild For The Run. Tym samym tworzy się całkiem przyjemna ekipa zarówno na wspólne wybiegania, jak i rodzinne niespieszne zwiedzanie i wypoczynek.
To była moja kolejna wizyta na wyspie i trzeci start w zawodach. Do tej pory stawałem tu do dłuższych dystansów – w 2015 roku 125 kilometrów i 10. miejsce, w 2014 roku ten sam dystans i 12. miejsce. W tym roku bieg potraktowałem jako dłuższe wybieganie w ramach cyklu treningowego. Trasa najdłuższego wyścigu w ramach tego festiwalu biegowego prowadzi przez całą wyspę Gran Canaria, od Agaete do Maspalomas. A jako że jest to wyspa wulkaniczna, to można sobie wyobrazić, jakie tu jest podłoże. Ścieżki są kamieniste. A same kamienie, leżące dosłownie wszędzie, luźne, ostre, i po jednym nieuważnym kroku mogą stać się przyczyną upadku. Trzeba być naprawdę czujnym i planować postawienie kroku na kilkanaście ruchów w przód. Dodatkowo w momencie, kiedy włącza się adrenalina, ściganie z rywalami robi się ciekawe i technicznie.
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”
 
Współpraca Paulina Wierzbicka


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też