Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Reportaż | Święta i Nowy Rok NA WYPRAWIE

Rodzina do bazy nie przychodziła

NPM 1/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
W tym miejscu na lodowcu Concordia wyprawa na K2 spędzała Sylwestra 1987/1988. Na zdjęciu przygotowanie do wyjścia w górę, Boże Narodzenie 1987 r. (fot. Alek Lwow)
Końcówka grudnia to wyjątkowy czas. Święta tradycyjnie spędzamy z rodziną, przy suto zastawionym stole, a w sylwestra, wznosimy toasty i podziwiamy pokazy fajerwerków. Chyba, że jesteśmy na wyprawie. Wtedy wszystko wygląda inaczej...

Zima, jak zapewne pamiętacie z geografii, trwa od 22 grudnia do 21 marca. Wprawdzie Denis Urubko chciałby, aby w przypadku gór wysokich te daty nieco przestawić, ale na razie wszystko jest po staremu. Oznacza to, że wyprawy, które marzą o wejściach zimowych, muszą ruszyć najpóźniej w ostatnich dniach grudnia. W końcu trzeba mieć czas, aby dotrzeć do bazy, zdobyć aklimatyzację i wreszcie zacząć właściwą akcję górską. Możliwości prowadzenia tej ostatniej dyktuje pogoda, która w Himalajach i Karakorum potrafi uwięzić wspinaczy w bazie na długi czas. Każdy dzień może więc okazać się na wagę złota.

Jeden dzień można poświęcić
Święta zmieniają jednak nieco rytm życia wspinaczy.
– Akurat na wyprawach zimowych, na których byłem, w Wigilię nie było dobrej pogody. Gdyby była idealna, być może ruszylibyśmy do góry, ale pewnie chociaż jeden dzień chcielibyśmy pobyć razem. Święta zawsze wypadają na początku wyprawy, więc poświęcenie jednego okna pogodowego po to, żeby się spotkać, wydaje się naturalne – mówi Leszek Cichy.
Współautor pierwszego zimowego wejścia na Mount Everest przyznaje też, że himalaiści podczas wyprawy, zawsze myślą o nadchodzącym Bożym Narodzeniu. Święta i tradycje z nimi związane są także w nich mocno zakorzenione, niezależnie od tego, z jakiego rejonu Polski pochodzą.
– To bardzo ważne święto, więc obchodzi się je nawet w górach, gdzie nie ma kalendarza. Staramy się zachowywać wszystkie wigilijne elementy – potwierdza Krzysztof Wielicki, drugi z zimowych zdobywców Everestu.
Aleksander Lwow, zdobywca czterech ośmiotysięczników, przyznaje z kolei: – Nie można powiedzieć, że jeśli chodzi o obchodzenie świąt czy sylwestra panują wśród himalaistów jakieś zwyczaje. Wszystko zależy od ekipy i sytuacji.
Jego opinia wynika też z faktu, że akurat wyprawy zimowe są niewdzięcznym czasem do przeżywania świątecznej atmosfery. – Jest zimno, ciemno i mokro. Kiedy siedzi się w ciasnym namiocie w puchowych kurtkach i spodniach, trudno się cieszyć. Człowiek chce jak najszybciej wylądować w śpiworze – opisuje himalaista. Dla wspinaczy najlepiej jest oczywiście, jeśli dane jest im Boże Narodzenie spędzić z rodziną i na spotkanie górą mogą wyruszyć, gdy ucichną już echa kolęd. Tak było choćby podczas ostatniej narodowej wyprawy na K2.
– Ruszaliśmy 27 grudnia, ale trzeba pamiętać, że wyprawa zaczyna się na długie miesiące przed wylotem. Wszelkie kwestie są dyskutowane, ale akurat rozmów o terminie nie pamiętam. Mnie wydał się on dobry. W końcu wyjeżdżamy na trzy miesiące, a święta dla każdego Polaka są ważnym czasem – zaznacza Rafał Fronia, który dodaje, że ekspedycja z przełomu 2017 i 2018 roku zdobyła doświadczenia, z których będzie można skorzystać podczas kolejnego starcia z K2. Jednym z wniosków jest to, aby wcześniej zameldować się w bazie. Potwierdza to kierownik tamtej wyprawy, Krzysztof Wielicki.
– Starałem się, żebyśmy ruszali po świętach, ale z punktu widzenia wyprawy to chyba nie było dobre. Trzeba wyjechać wcześniej i poświęcić ten świąteczny czas –konstatuje.

Wigilia w rozsypce
Oznacza to, że uczestnicy kolejnych wypraw, jeśli oczywiście do nich dojdzie, będą spędzali święta tak, jak ich starsi koledzy, czyli w drodze. Jak zatem może wyglądać Boże Narodzenie w Himalajach lub Karakorum?
Planowanie wyprawy to wiele ważnych spraw, począwszy od logistyki i zaopatrzenia, a skończywszy na opracowaniu scenariusza działalności górskiej. Organizacja wigilijnej wieczerzy zdecydowanie nie jest priorytetem. Często zdarzało się, że 24 grudnia przypadał wtedy, gdy wspinacze byli rozsiani na niemal całej trasie do bazy. Tak było choćby w 1979 roku. Wyprawa pod kierownictwem Andrzeja Zawady miała już wkrótce przejść do historii. Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki w lutym 1980 roku jako pierwsi na świecie stanęli zimą na ośmiotysięczniku i to od razu na Dachu Świata. Kilka tygodni przed tym sukcesem ekspedycja spędzała święta podczas trekkingu do bazy.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też