Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Jasień i Mogielica

Raj na ziemi według Justyny

NPM 11/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. Jarosław Tomaszewski)
Mogielica zawsze przegra z Tatrami, a Jasień jest na straconej pozycji z alpejskim Zugspitze. Ale kto powiedział, że w niepozornym Beskidzie Wyspowym nie można przeżyć wspaniałej, górskiej przygody?

Nie ma co owijać w bawełnę: Beskid Wyspowy nigdy nie będzie dla mieszkańców północnej i zachodniej Polski atrakcyjnym terenem. I bynajmniej nie chodzi o to, że góry są niskie i bez skalnych atrakcji. Powód jest bardzo banalny. Jeśli bowiem już ktoś decyduje się na pokonanie na przykład 600 kilometrów z Poznania do Małopolski, z naturalnych względów wybiera Tatry albo choćby Babią Górę. „Pagórki” Beskidu Wyspowego nigdy nie będą magnesem, na który poświęcimy osiem godzin jazdy samochodem, bo tyle średnio trzeba liczyć na dojazd do Rabki czy Mszany Dolnej. Nie może być inaczej, skoro przy sprzyjających okolicznościach w osiem godzin jesteśmy w stanie dotrzeć w serce Alp, na przykład do Garmisch-Partenkirchen. A tam szlak na Zugspitze z via ferratą i kawałkiem lodowca zawsze wygra z Ćwilinem czy Lubogoszczem. Ale to nie oznacza, że Beskid Wyspowy należy lekceważyć i omijać szerokim łukiem. Może warto wykorzystać na przykład podróż w Tatry, by na pół dnia zatrzymać się pod Mogielicą?
My z Jarkiem pojechaliśmy do Zawoi na spotkanie z dyrektorem Babiogórskiego Parku Narodowego. Gdy zostało nam kilka godzin, mieliśmy do wyboru: albo po raz kolejny w życiu zaatakować Diablaka, albo skorzystać z okazji i odwiedzić pobliskie bałuchy. Wybraliśmy to drugie.
– Nigdy nie przyjedziemy specjalnie na Mogielicę. Kujmy żelazo, póki gorące – podjęcie decyzji nie zajęło nam więcej niż 30 sekund.

Zaczęło się od Śnieżnicy
I tak wczesnym leniwym popołudniem dojeżdżamy do Mszany Dolnej (380 metrów n.p.m.), którą wielu uznaje za niekoronowaną stolicę Beskidu Wyspowego. Jak się okazuje, mamy swoje wspomnienia związane z tym miejscem. Jarek przyjeżdżał tu często na obozy ministranckie, a ja spędziłem tu kiedyś dwa tygodnie z rodziną na wczasach. Po motelu, w którym nocowaliśmy tu w połowie lat 80., nie ma już śladu. W pobliżu powstała za to galeria handlowa, jest i dyskont spożywczy. Znajdziemy tu wszystko, tylko nic, co kojarzy się z górską turystyką.
Na pobliskim dworcu kolejowym nie zatrzymują się już regularne pociągi. Ruch pasażerski zlikwidowano w 2004 roku. Malownicza linia kolejowa z Chabówki do Nowego Sącza z nachyleniami do prawie 30 promili służy już tylko okazyjnym przewozom turystycznym. To i tak dobrze, że torów nie rozkradziono lub nie rozebrano, jak na innych kolejowych liniach, na przykład z Jeleniej Góry do Karpacza. Dwa lata temu żelazny szlak wyremontowano i jazda nie grozi już wykolejeniem składu. Choć stacja przypomina na co dzień idealną scenerię ponurego serialu sensacyjnego. Przy odrobinie wyobraźni reżysera i scenarzysty agenci CSI albo też porucznik Borewicz mieliby tu co robić.
Kilka lat temu te okolice rozsławiła Justyna Kowalczyk. Wielokrotna mistrzyni świata i królowa igrzysk pochodzi z położonej tuż obok Kasiny Wielkiej. Jej sąsiedzi opowiadali dziennikarzom po zdobyciu przez nią jednego ze złotych olimpijskich medali, że już jako pięcioletnia dziewczynka prawie codziennie wchodziła na Śnieżnicę (1006 m n.p.m.), gdzie w schronisku pracował jej tata. Ale przygodę ze sportem rozpoczęła właśnie w Mszanie Dolnej, w nieistniejącym już klubie Maraton. Zaczęło się od biegów przełajowych, ale jeden z trenerów namówił ją na zmianę dyscypliny i tak po latach Kowalczyk dostarczyła Polakom tylu pozytywnych emocji. 9 marca 1998 roku wygrała pierwsze zawody na Młodzieżowych Mistrzostwach Polski w Ustrzykach Dolnych i rozpoczęła swoją wielką karierę. Po złotym medalu w Vancouver w 2010 roku lokalne władze miały ambitny plan utworzenia nowoczesnego ośrodka narciarskiego w Beskidzie Wyspowym za około 100 milionów złotych, ale nie udało się go zrealizować. Szkoda.
Ale miłość Justyny do rodzinnego Beskidu trwa: „Uważam, że najpiękniejsze i najcenniejsze, co mamy, to szlaki po naszych wysepkach...” – napisała w maju na swoim oficjalnym facebookowym profilu. Będziemy jeszcze na niego zaglądać.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”