Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Z górskich stron |

Raganowicz o życiu i wspinaczce

NPM 11/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Smyk
Z książką Marka Regana Raganowicza jest tak, że po przeczytaniu pierwszego rozdziału już wiesz, że będzie dobra. Bez zbędnego wstępu i autoprezentacji autora czytelnik zostaje od razu wciągnięty w bieg wydarzeń, trafiając akurat na Taborisko pod koniec tatrzańskiego sezonu letniego, chociaż równie dobrze akcja mogłaby rozpoczynać się w innym miejscu. 

Przywołane dalej spotkania z przypadkowymi osobami czy mało znaczące, obiektywnie patrząc, wydarzenia to kontrapunkt, który stanowi przeciwwagę dla tego, co w tej narracji ściśle górskie. Dzięki temu dostajemy historię sięgającą dużo głębiej i dalej niż po konkrety ze wspinaczkowego kapownika. I tak toczy się ta opowieść, można by rzec, kompletna, pokazująca osadzone w kontekście czasowym, środowiskowym, rodzinnym życiu człowieka, dla którego góry, wspinaczka to nie jakieś tam hobby, a ścieżka życiowa, podróż, dar.
To jeszcze nic, bowiem najważniejsze jest to, w jaki sposób Regan wykorzystuje prawdziwe, pełne wzlotów i upadków wydarzenia, z których zbudował swoją narrację. Niewątpliwie ma smykałkę do pisania, okazuje się niezłym prozaikiem, mądrym i czułym obserwatorem rzeczywistości. Czasami opowieść wymyka się spod kontroli i gubi w szczegółowości opisu. Epizody związane z przemytem na Dalekim Wschodzie, handlem alkoholem w Polsce, generalnie wątki biznesowe są nieco przeciągnięte, przydałyby się cięcia i skróty, co nie przekreśla tego, że są to tematy arcyciekawe, znacząco poszerzające wiedzę o działalności przemytniczej polskich alpinistów, dotąd w literaturze górskiej raczej wzmiankowanej.
dom i góry
Opowieść Regana jest pouczająca jeszcze pod innym względem: pokazuje, jak trudne jest wypracowanie kompromisu między górskimi marzeniami a obowiązkami rodzinnymi. I że tak naprawdę dom i góry przeplatają się w jego życiu nieustannie – to jedność, całość, nie do rozbicia. Nie ma możliwości uniknięcia porównań widoków, smaków i zapachów. Nawet wtedy, gdy Regan dał się porwać biznesowi, papierologii i z braku czasu nie wyjeżdżał w góry, „odkorkowana wyobraźnia, której nigdy nie umiał trzymać w ryzach” robiła swoje. Opisy stanów podwyższonej wrażliwości są wyjątkowe.
Choć to pierwsza książka Regana, nie mamy do czynienia z naturszczykiem. Znamy Raganowicza z tekstów publikowanych w czasopismach górskich czy relacji z wypraw zamieszczanych na blogu. Co ciekawe, jego pisanie wzięło się z buntu. Jak tłumaczy w książce, zrozumiawszy niszczącą siłę kultu wspinaczki, postanowił uwolnić się od gór i udowodnić sobie, że jest w stanie zdobyć się na coś więcej poza wspinaniem się. Początkowo, od 1989 roku, celował w pamiętnik, zwany NieCoDzienniczkiem, który gromadził wrażenia, różne, nie tylko ze wspinaczek. Poniekąd ów ładny kajecik, prezent od księgarza z Kalkuty, pełnił także funkcje terapeutyczne, był narzędziem służącym odreagowaniu stresu, ale też „słuchaczem”. Prawdopodobnie z sentymentu, tudzież dla podkreślenia rangi tychże juwenaliów, a być może z chęci urozmaicenia formy, wykorzystano w książce fragmenty pamiętnika. Możemy domniemywać, że na starcie pracy nad „Zapisanym” Regan dysponował pokaźnym materiałem, a jednak przedsięwzięcie kosztowało go siedem lat pochylenia się nad tekstem. Mówi, że wspinanie się to sztuka, to magia, liczy się nie tylko uroda urwiska i trudność drogi, ale i tajemnica, jaką kryje ściana. Zaznaczenie swojej obecności w górach to też rodzaj wypowiedzi, komunikacji ze światem. Znalezienie sposobu na przeniesienie tych emocji, uczuć, opisanie ich na papierze nie przychodzi ot tak.
zaczęło się w Tatrach
Swoją przygodę ze wspinaniem się Regan rozpoczął w 1981 roku, a że wszystko, co ważne, działo się wtedy w Tatrach, dlatego opisy wspinaczek na Kazalnicy, zwłaszcza samotnych, oraz wycofów spod wyśnionych ścian, są ważne, mocne. Regan tworzy obrazy uczciwe, nie zakłada maski, nie próbuje nikogo udawać. Podobnie ma się rzecz z próbami i wspinaczkami alpejskimi, na północnej ścianie Les Droites czy Aiguille Verte. Za każdym razem chodziło przecież o to, żeby zatoczyć krąg, to znaczy wrócić do schroniska czy do namiotu, do punktu wyjścia, po osiągnięciu celu, po zrobieniu drogi, zdobyciu szczytu. 
Pamiętajmy, że Regan załapał się jeszcze na czasy malowania kominów i innych robót wysokościowych, które wykonywało się dla urzeczywistnienia marzenia wyjazdu w Alpy. Wiele lat później zdecydował się na pracę na platformach wiertniczych, żeby z kolei zarobić na Yosemity. W jego opowieściach przewijają się ważne postacie ze środowiska: Falco, Moma, Słoń, Wielicki, Majer i inni. Inspirował się górską działalnością Tadeusza Piotrowskiego, ważnym tekstem było „Złamać naturę przepaści” Kurtyki, wspomina też o pewnym czeskim albumie i czasopismach wertowanych w Chamonix. Z tego wszystkiego zbudował fundament wspinaczkowy, a jest nim czystość stylu, ambitny cel, wspinaczka solo lub w przyjacielskim teamie.
Regan zamyka książkę opisem pierwszej wyprawy w Yosemity, która otworzyła mu drzwi do bigwallowej kariery. Opis przejścia drogi Zodiac na El Capitanie wieńczy dzieło, ale nie wspinaczkowy życiorys. Zatem można liczyć na kontynuację tej historii, w której znajdą się wspomnienia z ostatniej dekady, a są wśród nich znaczące przejścia na Ziemi Baffina w Kanadzie, na Great Trango Tower w Karakorum czy na Ścianie Trolli w Norwegii, no i działalność w wyjątkowym teamie Regan – Yeti.
 
Marek Raganowicz, „Zapisany w kręgach”, Góry Books, Kraków 2017.
Cena: 38,90 zł
 
 
 
-------
 
Górska Książka Roku 2017
 
Czytelnicy wybrali Adama Bieleckiego
 
Już po raz czwarty czytelnicy „n.p.m.” i publiczność Festiwalu w Lądku-Zdroju wybrali swoją Górską Książkę Roku. Najlepsza okazała się książka „Spod zamarzniętych powiek” Adama Bieleckiego i Dominika Szczepańskiego. 
Konkursowi Górska Książka Roku towarzyszy głosowanie czytelników „n.p.m.” i lądeckiej publiczności. Czytelnicy naszego magazynu przez ponad miesiąc mogli mailowo wybierać swoją ulubioną pozycję spośród tytułów, które zostały nominowane do nagrody festiwalowej, a jednocześnie ich recenzja ukazała się lub ukaże na naszych łamach. Głosy na naszym stoisku podczas trwania lądeckiego festiwalu oddawali także jego goście i widzowie.
W tym roku w głosowaniu liczyły się przede wszystkim trzy pozycje. Na podium znalazła się biograficzna „Wanda” Anny Kamińskiej – historia Wandy Rutkiewicz, która wzbudziła w ostatnich tygodniach duże zainteresowanie. Drugie miejsce zajęła książka „Na Giewont się patrzy”, wzruszająca historia o mieszkańcach Podhala autorstwa Barbary Caillot-Dubus i Aleksandry Karkowskiej. Ale zwyciężyła książka „Spod zamarzniętych powiek”, czyli historia Adama Bieleckiego, pierwszego zimowego zdobywcy Gaszerbruma I i Broad Peak. Wydawnictwo Agora otrzymało od „n.p.m.” nagrodę w postaci kampanii promocyjnej o wartości 3,5 tys. zł. Nagrodę podczas książkowej gali na scenie Kinoteatru w Lądku-Zdroju wręczył Tomasz Cylka, redaktor naczelny „n.p.m.”.
– Jestem bardzo wzruszony. To najcenniejsza możliwa nagroda, bo ta książka powstała dla czytelników i skoro oni ją wybrali, to jestem przeszczęśliwy – mówił na scenie Adam Bielecki, dziękując Dominikowi Szczepańskiemu, bez którego ta książka by nie powstała oraz wydawnictwu Agora. A na zakończenie dodał: – I jest to dowód na to, że warto było wyciąć sobie kawałek życia, bo pisanie tej książki to był proces dla mnie bardzo wyczerpujący fizycznie i emocjonalnie.
Grand Prix konkursu Książka Górska Roku 2016 im. Wawrzyńca Żuławskiego otrzymała autobiografia Marka Regana Raganowicza „Zapisany w kręgach” wydawnictwa Góry Books. Wydawca książki Piotr Drożdż już kilka tygodni przed wydaniem książki zapewniał, że będzie ona wyjątkową pozycją w górskiej literaturze i wiele wskazuje na to, że nie były to zapowiedzi bezpodstawne. Jury w składzie: blogerka Iwona Baturo, redaktor naczelny „n.p.m.” Tomasz Cylka, antykwariusz i bibliofil Marek Maluda oraz instruktor PZA i publicysta „Gór” Bogusław Kowalski było w tej decyzji jednomyślne.
– To jedna z trzech najwyższej próby książek górskich napisanych przez Polaka, które powstały w ostatnim ćwierćwieczu. „Zapisany w kręgach” to jest wybitne dzieło literatury – uzasadnia Bogusław Kowalski, mając na myśli „Chińskiego Maharadżę” Wojtka Kurtyki i „Prostowanie zwojów” Tomasza Hreczucha. Marek Raganowicz otrzymał również nagrodę za najlepszą biografię.
Nagrodę specjalną jury przyznało Danucie Piotrowskiej za „Lhotse 1974”. W kategorii Tatralia wygrał album „O tatrzańskich pocztówkach” Adama Czarnowskiego. Nagroda im. Janusza Kurczaba za najlepszy przewodnik, poradnik lub monografię powędrowała do Mateusza Waligóry za „Trek”. W kategorii literatura alpinistyczna i górsko-podróżnicza wyróżniono „Fiva. Przekroczyć granicę strachu” Gordona Stainfortha, natomiast za najlepszą górską fikcję lub reportaż uznano „Morderstwo w Himalajach” Jonathana Greena.         RED
 
Książka Górska Roku 2017
Głosowanie czytelników „n.p.m.” oraz publiczności Festiwalu Górskiego w Lądku-Zdroju to nie jest prosta internetowa klikanka, tylko mailowe głosowanie na adres redakcji „n.p.m.” albo wrzucenie kuponu do urny na przeglądowym stoisku. Autorów najciekawszych uzasadnień nagrodziliśmy książkami nominowanymi do tegorocznej edycji konkursu. Książki trafią do: Agnieszki Binkiewicz, Anny Czerwińskiej, Rafała Krajnika, Przemysława Midera oraz Dagmary Rut. Autorom krótkich rekomendacji gratulujemy!
Tak głosowali czytelnicy i lądecka publiczność:
2014 – Wojciech Kurtyka, „Chiński maharadża”, Góry Books, Kraków 2013.
2015 – Agata Włodarczyk, Przemek Bucharowski, „Wataha w podróży. Himalaje na czterech łapach”, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2015.
2016 – Piotr Drożdż, „Krzysztof Wielicki – mój wybór. Tom I i II”, Góry Books, Kraków 2016.
2017 – Adam Bielecki, Dominik Szczepański, „Spod zamarzniętych powiek”, Agora, Warszawa 2017.


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też