Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Z górskich stron |

Przygoda życia

NPM 11/2014
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Smyk
(fot. arch. Karoliny Smyk)
Edurne Pasaban, pierwsza na świecie wspinająca się kobieta z kompletem ośmiotysięczników, jest świetną gawędziarką. Słuchanie jej, jak i lektura książki, w której opisała kilkanaście lat swego życia poświęconych na wyprawy w Himalaje i Karakorum, gwarantują podobne wrażenia.

Portret Baskijki może zaskoczyć tych, którzy wcześniej specjalnie nie śledzili jej losów. Dzisiaj energiczna i pozytywna, śmiało opowiadająca o miłości, relacjach z rodzicami i wartości przyjaźni, niegdyś nieśmiała i cierpiąca na depresję. Kryzys psychiczny spowodowany jej chwiejną hierarchią tego, co w życiu najważniejsze, postawił przed nią konieczność wyboru jakiegoś modelu egzystencji. O prymat walczyły: model „człowieka gór” oraz klasyczny, w którym kobieta powinna przede wszystkim spełnić role narzucane jej społecznie. Uświadamiając sobie, że wspinając się, nie jest w niczym gorsza od kobiety, która zakłada rodzinę, poczuła wolność, wzmocniła motywację w dążeniu do Korony oraz pogłębiła szacunek dla życia. Niektórzy deprecjonują wartość jej wyczynów, ponieważ wybiera tzw. drogi normalne, wspina się w męskim gronie, korzysta z poręczówek… Swoim krytykom Edurne odpowiada następująco: „To, co osiągnęłam, ma taką wartość, jaką ma, nie większą, oczywiście, ale i nie mniejszą. Moim wyborem było, by […] nie narażać na niebezpieczeństwo ani mojego życia, ani życia nikogo z mojej ekipy”. Korona nie była dla niej najważniejsza, bo istotą zmagań z górą (oprócz chęci do podjęcia wysiłku) jest dla niej wewnętrzny rozwój oraz osiągnięcie dojrzałości. Podoba mi się zagranie fair wydawcy, który nazwisko osoby pomagającej Edurne w pisaniu autobiografii umieścił na okładce książki. Josep Maria Pinto pojawia się zasłużenie w charakterze współpracownika, a nie de facto ghostwritera, jak to często w takich przedsięwzięciach bywa. Dobra robota.
Książka do nabycia na stronie Wydawnictwa MI: www.wydawnictwo-mi.pl.

Edurne Pasaban, „Moje ośmiotysięczniki. O zmaganiach ze sobą w drodze na szczyty”, Wydawnictwo MI, Kraków 2014.
Cena: 42 zł

Nasza ocena – warto

------------------------

Podróż w czasie

Ukazał się kolejny w tym roku album ze starymi zdjęciami Tatr. Jarek Majcher – profesjonalista – wykorzystał dwa zestawy fotografii: najstarsze oraz własne z ostatnich 30 lat, prezentując wachlarz technicznych możliwości (czarno-białe, kolorowe, w sepii, ręcznie kolorowane odbitki bromowe, w podczerwieni). Zestawienie zdjęć współczesnych i historycznych, prezentujących ten sam wycinek przestrzeni, pokazuje, co uległo przeobrażeniom, a co nie zmieniło się wcale. Artysta prezentuje tatrzańskie doliny, w które zapuszczali się starzy mistrzowie ze swoimi laboratoriami fotograficznymi, a także popularne przed 150 laty ścieżki. Na zdjęciach przewijają się pionierzy: turyści, przewodnicy, postaci znane i anonimowe. Galeria odkrywców Zakopanego, artystów i naukowców, którzy związali z tym miejscem swoje losy, zajmuje osobny rozdział. Oprócz pięknych obrazków jest tekst nasycony cytatami z dawnych przewodników, relacji z wycieczek oraz klasycznej beletrystyki tatrzańskiej. Sporo ciekawostek, na przykład o pomysłodawcach szlaków, legendarnych drogach taternickich, o pierwszych wejściach na najwyższe szczyty, pochodzeniu nazw, o schroniskach, których już dzisiaj nie ma. Są i zabawne górskie epizody „zdobywców”. W hołdzie pionierom tatrzańskiej fotografii autor zamieszcza osobny przegląd najważniejszych z nich. Stare zdjęcia, zapisane słowem impresje i wrażenia, duch zasłużonego Towarzystwa Tatrzańskiego, pełne spokoju i niewzruszoności przyrody zdjęcia współczesne – wszystko to tworzy atmosferę wyjątkowości. Album jest dowodem na to, że warto wciąż przekopywać archiwa i samemu wędrować po górach z aparatem fotograficznym, ponieważ – co nie jest odkrywcze – każde oko fotografa ogląda rzeczywistość po swojemu i dwa identyczne zdjęcia to rzadkość.

Jarek Majcher, „Tatry. Śladami pierwszych turystów i fotografów”, Wydawnictwo MS, 2014.
Cena: 118 zł

Nasza ocena – warto

----------------------------------

Biografia przedstawiciela pokolenia ‘62

Pół wieku temu Ryszard Szafirski wdarł się przebojem do czołówki taternickiej. Wariant R na Mnichu czy zimowy Filar Kazalnicy na początku lat 60. zapewniały wysokie notowania w środowisku. Zamiast jednak pisać czy opowiadać o swoich dokonaniach, Szafirski zdecydowanie wolał się wspinać. Z tego względu jedynymi źródłami wiedzy na jego temat były nieliczne wywiady oraz książka „Ostatni atak na Kunyang Chhish”, której był współautorem. Te lukę postanowiła wypełnić Klaudia Tasz, zafascynowana gawędziarską osobowością Szafirskiego. Napisała książkę dającą nowe spojrzenie na wypadki na Lhotse w ‘74 roku, na Evereście zimą w ‘80 roku oraz na wiele innych przełomowych wspinaczek. Nareszcie dysponujemy opisem sporu między ekipą polskich wspinaczy a zespołem Messnerowie/Hiebeler o pierwsze przejście północnego filara Eigeru w 1968 roku. Równie cenną materię stanowi subiektywnie zaprezentowana galeria postaci ze środowiska. Poczucie humoru jest zawsze atutem w podobnych, wspomnieniowych książkach. Dzięki wielu anegdotkom, przybliżającym na przykład wesele Genka Chrobaka, małgorzatki, czyli imprezy Klubu Wysokogórskiego Zakopane na Przysłopie Miętusim, czy wspinaczkę Johna Hunta na Mnichu, to kryterium zostaje spełnione. Tatrzańskich epizodów jest tak wiele, że wystarczyłoby ich na osobną książkę. Ambitne wspinaczki na Mnichu, Żabim, Galerii Gankowej, przejście głównej grani Tatr są tutaj jedynie z grubsza zarysowane. Jak pamiętamy, Andrzej Zawada uczynił ostatnie z wymienionych tematem osobnej książki. Jednak celem tej biografii jest przekrojowy opis całego górskiego życiorysu Ryszarda Szafirskiego, w którym pojawiają się także wyprawy w Alpy, Andy, Himalaje i do Antarktyki, więc nie ma co narzekać, że czegoś jest mniej lub więcej. Jak każda książka ocalająca czas i ta ma niezbywalną wartość historyczną. Dzięki luźnej narracji oraz prostemu, nieskomplikowanemu przekazowi czyta się ją łatwo, a oko cieszy bogata szata graficzna.

Ryszard Szafirski, „Przeżyłem, więc wiem”, Wydawnictwo Annapurna, Warszawa 2014.
Cena: 44,90 zł

Nasza ocena – warto


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też