Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Korona Gór Polski | Korona Gór Polski / Jagodna

Przeciera się, będzie lać

NPM 4/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
(fot. Bartosz Andrzejewski)
Mimo że odwiedziłem już wszystkie pasma w łańcuchu Sudetów, wciąż są to dla mnie góry tajemnicze. By poznać interesujące mnie zakątki, musiałbym się chyba w ten rejon na jakiś czas przeprowadzić. To oczywiście nie jest możliwe, ale mam twardy jak skała argument, by w te pasma regularnie powracać.

Jeśli czytaliście moje poprzednie artykuły, poświęcone zdobywaniu kolejnych szczytów zaliczanych do Korony Gór Polski, zapewne pamiętacie, że podczas górskich wędrówek największą miłością darzę przestrzenie i panoramy. Uwielbiam odsłonięte tereny. Dzięki nim widzę, jaki jestem mały wobec górskiego ogromu.
A co przeżywam, gdy sytuacja jest zgoła odmienna? Gdy panuje totalna mgła, ograniczająca widoczność do kilkudziesięciu metrów? Gdy moją twarz zrasza popychana mroźnym wiatrem mżawka? Gdy wierzchołek to tylko zalesiony punkt z tabliczką, informującą o tym, że na niego wszedłem? Czy poszukiwanie odpowiedzi na te wszystkie pytania sprawia, że odechciewa mi się górskiej wędrówki, a zdobycie wierzchołka jest tylko zaliczeniem kolejnej góry? Otóż, nie! To przecież właśnie nadzwyczajna zmienność górskiej natury tak bardzo mnie do niej przyciąga.

Najlepsza jest... jazda samochodem
Czytelnicy „n.p.m.” już wiedzą, że wszystkie szczyty Korony Gór Polski zdobywam ze swoim przyjacielem Rafałem. Tym razem naszym celem jest Jagodna (985 m n.p.m.), najwyższy szczyt Gór Bystrzyckich, położonych w środkowej części Sudetów. Szczyty w tym paśmie wysokością nie sięgają nawet do 1000 metrów n.p.m., w przeciwieństwie do niemal bliźniaczych, położonych po sąsiedzku Gór Orlickich. Tam najwyższa po polskiej stronie pasma Orlica może pochwalić się wysokością 1084 metry n.p.m.
Ale nie zawsze wysokość jest najważniejsza. Jedną z wielkich przyjemności związanych z pobytem w Sudetach jest dla mnie możliwość przemieszczania się samochodem po tutejszych drogach. Wiem, że może nie ma to wiele wspólnego z górskim majestatem i romantyzmem ukrytym w dzikiej przyrodzie. Ale prowadzenie samochodu krętymi drogami, wijącymi się między sudeckimi pasmami, gdy za oknami wyłaniają się co chwilę inne, wyjątkowe widoki, a gęsty drzewostan tworzy nad jezdnią naturalne tunele, robi na mnie wrażenie. W takich okolicznościach mam prawdziwą przyjemność z prowadzenia samochodu.
Jedziemy od strony Dusznik-Zdroju. Mijamy popularny – szczególnie zimą wśród narciarzy – Zieleniec i zmierzamy w kierunku południowym, by dotrzeć w okolicę Przełęczy Spalonej (788 m n.p.m.), gdzie znajduje się schronisko PTTK Jagodna i skrzyżowanie kilku szlaków turystycznych. Przebiega tu na przykład oznakowany na czerwono Główny Szlak Sudecki. Nas interesuje nitka w kolorze niebieskim. Od schroniska ciągnie się ona w kierunku południowym na docelowy dla nas szczyt Jagodnej. Od drugiej strony można na nią wejść tym samym szlakiem, na przykład z przełęczy nad Porębą (690 m n.p.m.).

Skrót zawsze kusi
Gdy dojeżdżamy w okolicę schroniska, panuje totalna mgła. Pogoda nie zachęca do wychylenia z samochodu chociażby czubka nosa. Widzieliśmy z daleka, że nad pasmem wiszą gęste chmury. Nie spodziewałem się jednak, że będzie aż tak fatalnie. W kwestii pogodowej doświadczamy dokładnie tego, o czym napisałem na początku tej opowieści. Widoczność jest fatalna, wieje, zacina deszcz i generalnie aura nie zachęca nas do rozpoczęcia wędrówki.
Ale, jak to mówią, nie ma złej pogody, są tylko źle przygotowani turyści. Mamy duży zapas czasu na pojedynek z Jagodną, dlatego też postanawiamy pojechać na południe, by znaleźć lepszą (albo gorszą) pogodę na przełęczy nad Porębą.
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też