Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Ponad trzema morzami

NPM 2/2013
Numer wyprzedany
Autor:
Krzysztof Ulanowski
Widok z Hali pod Śnieżnikiem na Średniak (1210 m n.p.m.) (fot. Wojciech Godorowski)
Gdzie można zimą znaleźć porządny śnieg, jeśli nie w Masywie Śnieżnika? Licząc na prawdziwie męską przygodę, pakujemy się więc w czterech chłopa do PKS-u i bierzemy kurs na Kotlinę Kłodzką.

Nasz autobus dojeżdża do Międzygórza bardzo wczesnym popołudniem. Mając jednak na względzie, że zimą zmrok zapada stosunkowo szybko, a my jesteśmy nieco zmęczeni długą podróżą, decydujemy się na nocleg właśnie w tej sympatycznej miejscowości.
Dość szybko trafiamy na obiekt, który wygląda na nieco odświeżony dom wczasowy z epoki Gierka. Niestety, kiedy pytamy recepcjonistkę o wolny pokój, ta kręci przecząco głową:
– Nie ma miejsc – rozkłada bezradnie ręce.
– A gdzie coś możemy znaleźć? – nie rezygnujemy tak łatwo, odrobinę zdziwieni popularnością obiektu.
Pewnie jakaś firma wynajęła budynek na kursokonferencję albo inną imprezę integracyjną – zgadujemy w myślach.
– Może spróbujcie u pani Opryszkowej, to niedaleko – recepcjonistka pokazuje nam ręką drogę.

Być jak Guliwer
Trochę obawiamy się groźnie brzmiącego nazwiska, ale przezwycięża chęć jak najszybszego rozwiązania nabrzmiałego problemu noclegu. Na szczęście właścicielka agroturystyki okazuje się przemiłą osobą, a cena za pokój – umiarkowana. Szybko więc zrzucamy z pleców bagaże, odświeżamy się po długiej podróży, w pośpiechu połykamy jakieś kanapki i wyruszamy czerwonym, choć dziś raczej białym, bo zaśnieżonym, szlakiem na niedługi spacer w stronę wodospadu Wilczki. Spadająca z wysokości ponad 20 metrów woda w dużej części zamarzła, tworząc efektowne rzeźby lodowe. Wspinamy się na przerzuconą nad wodospadem kładkę, żeby obejrzeć to zjawisko z góry. Nasyciwszy wzrok, kierujemy się do nieodległego Sanktuarium „Maria Śnieżna”. Barokowy kościółek, stanowiący miejsce kultu maryjnego, wzniesiono w XVIII stuleciu na stoku Iglicznej (847 m n.p.m.). Już wtedy pątnicy zaczęli masowo przybywać w to miejsce w związku z kilkunastoma przypadkami nagłego odzyskania wzroku i innych niewyjaśnionych wyzdrowień wśród tubylców. Nie trzeba dodawać, że w wydarzeniach tych powszechnie dopatrywano się boskiej interwencji. Sam kościół podoba mi się średnio, na pewno mniej niż związana z nim historia, ale nie jestem tu obiektywny, bo od baroku zdecydowanie wolę gotyk.
O wiele bardziej przypada mi natomiast do gustu założony w latach międzywojennych przez leśnika Izydora Kriestena Ogród Bajek, o który zahaczamy, wracając żółtym szlakiem do Międzygórza. Wykonane z drewna i szyszek fantastyczne postaci oraz maleńkie budynki robią naprawdę wrażenie.
Z radosnym uśmiechem przechadzam się wśród miniaturowych domków, czując się przy tym niczym Guliwer w krainie Liliputów. A potem bezceremonialnie poklepuję po głowie groźnie wyglądającą Babę Jagę.
– No co, przecież w każdym dorosłym gdzieś głęboko tkwi małe dziecko – tłumaczę się swoim towarzyszom, którzy spozierają na mnie z wyraźną dezaprobatą w oczach.

Uczta królów
Do naszej miejscowości wracamy tuż przed zachodem słońca. W miejscowej knajpce zjadamy obiadokolację, po czym już we własnym pokoju, przy kubkach pełnych pienistego, bursztynowego napoju, snujemy rozległe plany na dzień następny. Pierwszy cel nasuwa się w oczywisty sposób – to Śnieżnik, królewska góra, najwyższy szczyt całego Masywu, wznoszący się na wysokość 1425 m n.p.m. Czesi na ten usytuowany na polsko-czeskiej granicy wierzchołek mówią Králický Sněžník, co naszym rodakom kojarzy się czasem właśnie z „królewskością”, choć tak naprawdę nazwa ta jest dużo mniej romantyczna i pochodzi po prostu od pobliskiego miasta Králíky.
– A skoro już o Czechach, to może zejdziemy ze szczytu na drugą stronę granicy? – proponuję.
Rzucona przeze mnie dość luźna propozycja spotyka się z powszechną aprobatą. Następnego dnia wstajemy więc wcześnie rano, szybko zjadamy śniadanie, po czym znów wyruszamy na czerwony szlak. Tym razem jednak Igliczną zostawiamy za plecami.

(...)
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też