Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Flesz |

Polowanie pana Buteanu

NPM 6/2012
Numer wyprzedany
Autor:
Redakcja n.p.m
Vânătoarea lui Buteanu - widok z grani Arpaşu (fot. Grzegorz Grupiński)
Kiedy pierwszy raz w życiu miałem w ręku mapę rumuńskich Gór Fogaraskich, zaintrygowała mnie ta dziwnie brzmiąca nazwa. Vânătoarea lui Buteanu (czyt. wynetuaria…) zalicza się do najwyższych szczytów Fogaraszy.

Mierząc 2507 m n.p.m., leży w samym centrum ich łańcucha, bezpośrednio nad wybudowaną z inicjatywy Ceauşescu Szosą Transfogaraską i schroniskiem Bâlea Lac. Mimo to, większość wędrowców przechodzących główny szlak fogaraski omija Vânătoareę, trawersując jej południowe stoki pomiędzy przełęczami Şaua Caprei i Portiţa Arpaşului.
Jak się jednak przekonaliśmy sami, zdecydowanie warto zboczyć z głównego szlaku, znakowanego czerwonym pionowym paskiem. Vânătoarea lui Buteanu jest doskonałym punktem widokowym. Zapierający dech w piersiach widok na wschód obejmuje między innymi potężny Arpaşu Mare i skalisty Arpaşu Mic, a na dalszym planie – Moldoveanu, zaliczający się do Korony Europy. Po przeciwnej stronie zaś widzimy gniazdo wierchów przypominających charakterem Tatry Wysokie – Lespezi i Negoiu.
Vânătoarea oprócz panoramy zaoferowała nam jeszcze dobre miejsce na biwak. Krótka południowa grań szczytu na wysokości około 2350 m n.p.m. znacznie się wypłaszcza, tworząc obszerne trawiaste „pole namiotowe”, z widokiem na wznoszącą się po drugiej stronie doliny grań Muşeteica. Rano słońce zagląda nam do namiotu, wychodząc zza szczytu Vânătoarei. Obserwujemy stado owiec, rozsypujące się wokół Lacul Capra (Koziego Stawu), który leży nisko pod naszymi stopami. Słuchając ciszy, trudno uwierzyć, że jesteśmy o krok od ruchliwego schroniska i szosy, która przebija się przez grzbiet Fogaraszy tunelem biegnącym prawie pod nami.
Następny nocleg wypada nam w schronisku Podragu, gdzie poznajemy sympatyczną Rumunkę. Na moje pytanie, co też oznacza tajemnicza Vânătoarea lui Buteanu, odpowiada – nic specjalnego, po prostu: „polowanie pana Buteanu”.

Grzegorz Grupiński

--------------

Skalna grań na Pogórzu Izerskim

Odkąd zacząłem chodzić po górach Polski, szczególnie zainteresowałem się łańcuchami, drabinkami, skalnymi przepaściami i urwiskami. Ale nie tylko tymi najbardziej popularnymi znajdującymi się w Tatrach, tylko tymi, które znajdują się w bardziej nietypowych miejscach. Jedno z takich udostępnionych swego czasu turystycznie miejsc znajduje się na wschód od Świeradowa-Zdroju, w północnej części Sudetów.
Zapomniana górska ciekawostka ma stosunkowo krótką historię. W 1993 roku studenci jednej ze szkół wyższych w Zielonej Górze wyznakowali nietypowy szlak, łączący Pogórze Izerskie z północną częścią Gór Izerskich. Odbyło się to podczas kursu znakarskiego, a szlak przeszedł do historii jako pierwsza znakowana trasa prowadząca w polskich Sudetach skalną granią.
Żółty szlak z Rębiszowa przez Ciemny Wądół, a następnie zboczami Kamienicy do Rozdroża Izerskiego udostępnił rzadko odwiedzane przez polskich turystów tereny. Najbardziej osobliwy jego fragment wytyczono pomiędzy wioskami Przecznica i Rębiszów Górny. Trasa poprowadzona została tam przez zalany kamieniołom bazaltu u podnóża góry Tłoczyny (785 m n.p.m.). Szlak wiodący po skalnych występach pośród drzew nie mógł się równać z Orlą Percią, jednak pod pewnymi względami imitował wspinaczkę po wysokich górach. Kilka lat później zmodyfikowano nieco jego przebieg, odsuwając go poza kamieniołom. Mimo to oznaczenia szlaku w kamieniołomie nie zostały zatarte. Kto zatem chce, może próbować odnaleźć zapomnianą osobliwość koło Rębiszowa.
Gdy na początku XXI wieku osobiście spróbowałem obejrzeć skalną grań i przekonać się, ile przesady było w opisach ją zachwalających, nie było to już najłatwiejsze. Musiałem przedzierać się przez teren częściowo podmokły i na własne wyczucie odnaleźć w dawnym kamieniołomie dojście do porośniętej młodymi drzewkami grani. Mimo wszystko miejsce to w dalszym ciągu może być ciekawym punktem na trasie pieszej wycieczki od stacji PKP Rębiszów (na linii Jelenia Góra – Lubań Śląski) do Rozdroża Izerskiego.
 

Tomasz Rzeczycki


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też