Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Karkonosze

Pod Skalnym Stołem przemycali tabakę

NPM 11/2008
Numer wyprzedany
Autor:
Piotr Adamski
(fot. Piotr Adamski)
Dla większości turystów Karkonosze to Śnieżka, Samotnia, Słonecznik, Szrenica. Ale można tu znaleźć miejsca, gdzie wycieczka nie goni wycieczki, a samotny pobyt na szczycie jest możliwy nawet w środku sezonu. Tak jest właśnie na Skalnym Stole, zaledwie półtorej godziny od najpopularniejszej góry w tej części Polski.

Karpacz – dla jednych idealne miejsce do wypoczynku, dla innych miasteczko, z którego jak najszybciej trzeba uciekać. Jak tylko mogę, a szczególnie w sezonie, unikam dłuższego w nim pobytu. Omijam też popularne szlaki do Samotni czy na Śnieżkę. Moim ulubionym miejscem jest wschodni rejon Karkonoszy, z przełęczą Okraj, Czołem, Skalnym Stołem i Sowią Doliną.

Na Kruczych Skałach zobaczyłem wspinaczy
Z centrum Karpacza znakami zielonymi ruszam na przełęcz Okraj (1046 m n.p.m.). Idę przez Wilczą Porębę, cichą dzielnicę zapomnianą przez turystów. Znajduje się tu mnóstwo pensjonatów i domów wycieczkowych. Warto o nich wiedzieć, bo ceny są tu przynajmniej o kilka złotych niższe niż w rejonie na przykład świątyni Wang. Z prawej strony mijam ścieżkę prowadzącą do Białego Jaru. Tędy można też iść w dolinę Łomniczki, którą prowadzi najbardziej wymagający karkonoski szlak
– na Równię pod Śnieżką (1400 m n.p.m.).
Po chwili docieram do kolejnego rozgałęzienia szlaków. Skręcając w prawo na szlak czarny, doszedłbym na Sowią Przełęcz (1164 m n.p.m.), rozdzielającą Kowarski Grzbiet i Czarny Grzbiet. A kierując się w lewo w dół, ujrzałbym Krucze Skały. Są dla mnie miejscem szczególnym, bo w drugiej połowie lat 80. właśnie tutaj zobaczyłem pierwszy raz w życiu wspinające się osoby. Byłem kilkuletnim chłopcem.
– Już wtedy wiedziałem, że kiedyś tego sportu spróbuję – przypominam sobie wydarzenia sprzed 20 lat.

Szmuglowanie na Kowarskim Grzbiecie
Szlak na przełęcz Okraj to jednak trekkingowa trasa i tym razem wspinaczkowe emocje towarzyszą mi tylko w myślach. Idę szeroką, wznoszącą się drogą. Nosi nazwę Tabacznej Ścieżki. W XIX wieku prowadził tędy przemytniczy szlak, którym szmuglowano tabakę, głównie na tereny Śląska. Dziś wędruje nim niewielu turystów, ale na przykład w czasach stanu wojennego było to jedyne dojście z Karpacza na Okraj, bo władza ludowa zamknęła szlak graniczny ze Śnieżki.
Droga trawersuje północne zbocze Kowarskiego Grzbietu. Widokowo jest niebyt ciekawa. W swej dolnej części idzie lasem. Z poprzednich lat pamiętam, że w okresie rykowiska bardzo często słyszałem tu nawoływania samców, których rozpierała energia. Leśną drogą dochodzę do Budnik. To miejsce zawdzięcza swoją nazwę niewielkiej wsi, która przed laty tutaj się znajdowała, jednak krótko po II wojnie światowej zniknęła z mapy. Dziś już tylko wprawne oko wypatrzy pośród leśnego poszycia resztki osady. Pozostała jedynie nazwa i skrzyżowanie szlaków.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Karkonosze
Polska

Zobacz też