Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Góry Sowie

Pociąg zwany tramwajem

NPM 10/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
(fot. Tomasz Rzeczycki)
Zagórze Śląskie kojarzy się z zamkiem i zaporą, i chyba z niczym więcej. Dlatego niewiele osób wybiera się w góry otaczające Jezioro Bystrzyckie. A są tam ciekawostki, o jakich się nie śniło plażowiczom wylegującym się nad jeziorem.

Wraz z moim imiennikiem, starym znajomym, umawiam się na wycieczkę w Góry Sowie. Tomek Śnieżek jest przewodnikiem sudeckim, a także autorem przewodnika książkowego po tym paśmie górskim. Dlatego tym razem wędrówka oznacza dla niego okazję do aktualizacji informacji, gdyby nakład kolejnego wydania został wyczerpany i trzeba było napisać nowszą wersję. Bierzemy więc aparaty fotograficzne, notatniki i wsiadamy do samochodu. Z Tomkiem umawiam się w jego rodzinnym Dzierżoniowie, skąd w góry jest dosłownie rzut kamieniem.
– Dzisiaj chciałbym zobaczyć pewne miejsca w pobliżu Zagórza Śląskiego – mówi mój kompan i dodaje tajemniczo: – Pokażę ci coś, czego pewnie nie widziałeś.
 
Madera po wałbrzysku
– Czegóż mógłbym tam nie widzieć? – zastanawiam się. Wioska leży na umownym pograniczu Gór Sowich oraz Pogórza Wałbrzyskiego i od dziesięcioleci znana jest mieszkańcom okolicy jako miejsce niedzielnych wypadów nad wodę. W pogodne letnie dni jezioro zaporowe na rzece Bystrzyca bije rekordy popularności.
Kiedyś przechodziła tędy linia kolejowa z Wrocławia przez Świdnicę-Kraszowice do Jedliny-Zdroju. Podczas drugiej wojny światowej na malowniczym sowiogórskim odcinku tej linii zostało zniszczonych aż siedem mostów na odcinku zaledwie pięciu kilometrów. Wobec tego odcinek od Bystrzycy Górnej do Jugowic był nieprzejezdny aż do 15 maja 1950 roku. Do tego czasu turyści dojeżdżali więc tylko do Jugowic i dalej nad jezioro musieli iść pieszo szosą w dolinie Bystrzycy. Nawiasem mówiąc, w Jugowicach zaczynała się najstarsza w Sudetach zelektryfikowana linia kolejowa, łącząca tę wieś z odległym o kilka kilometrów Walimiem. Nazywano ją tramwajem, ale nim nie była. To też już tylko historia – dziś pozostał jedynie nasyp do Walimia. A pod koniec XX wieku także linia kolejowa przez Zagórze Śląskie została zamknięta.
W czasach PRL nad Jeziorem Bystrzyckim Dolnośląskie Zjednoczenie Przemysłu Węglowego miało swój ośrodek wypoczynkowy, czyli Górniczy Ośrodek Wodny. Stacjonowały tam kajaki, rowery wodne, letnicy mieli do dyspozycji domki nad wodą… To był rarytas w czasach, gdy o wyjazdach nad morze do Bułgarii czy Rumunii mogli pomarzyć tylko nieliczni, a Madera i Gran Canaria znajdowały się poza zasięgiem ludzkich możliwości.
Kogo znudziła plaża, a interesowały zabytki architektury, ten mógł zobaczyć górujący na wzgórzu nad jeziorem zamek Grodno. Oglądamy go dzisiaj i my. Rozsławiony został kilkanaście lat temu historią o rzekomym ukryciu w nim przez Niemców skrzyń z tajemniczym ładunkiem pod koniec drugiej wojny światowej. Następstwem tego była istna lawina spekulacji, badań georadarowych i poszukiwań na terenie zamku. Efektem było powstanie legendy mogącej przyciągać turystów na zamek. Warto przypomnieć, że po wojnie funkcjonowało w nim schronisko PTTK. W styczniu 2009 roku warownia zmieniła jednak właściciela. Przejęły ją władze gminy Walim.

Podwodne tajemnice Gór Sowich
Zostawiamy za plecami zamek i spacerujemy szosą wiodącą wzdłuż południowego wybrzeża Jeziora Bystrzyckiego. Sielski krajobraz z restauracjami zbudowanymi nad wodą psują nieco samochody parkujące wzdłuż szosy. Ale rozmowa kolejny raz schodzi na tajemnice drugiej wojny światowej, a właściwie na ich współczesne wyobrażenia. Uśmiechamy się obydwoje, wspominając jednego z wałbrzyskich pasjonatów, święcie przekonanego, że w wodach Jeziora Bystrzyckiego Niemcy sprawdzali funkcjonowanie prototypów miniaturowych łodzi podwodnych. To przecież nie ta skala akwenu, co Jezioro Bodeńskie w Alpach, w którym tego rodzaju łodzie mieli trzymać Szwajcarzy.
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też