Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Sudety / Masyw Śnieżnika

Pochwała Skowroniej Góry

NPM 7/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
(fot. Tomasz Rzeczycki)
Czy wyobrażacie sobie, by ktoś po powrocie z Bieszczad zachwalał ich pogórze, twierdząc, że ciekawsze jest od połonin? Albo po przyjeździe z Gór Stołowych całymi godzinami opowiadał o ich podnóżach, machając ręką na Szczeliniec i Błędne Skały? A co powiecie na to, że w Masywie Śnieżnika najciekawszy szlak wcale nie prowadzi przez najwyższy szczyt, lecz przez niepozorną Skowronią Górę?

Jest lato, nawet upalne lato. Wczoraj zdobyłem Śnieżnik i dotarłem na noc do położonego na hali schroniska. Mogłoby sie wydawać, że najciekawsza część wędrówki za mną i teraz nie pozostaje nic innego, jak tylko ruszyć w dół i czekać na pociąg, którym wrócę do domu. Otóż, moi mili, wcale nie.
Postanowiłem przejść Masyw Śnieżnika z północy na południe. Możliwości zasadniczo są dwie: kierować się na Lądek-Zdrój lub na Ołdrzychowice Kłodzkie i Żelazno. Drugi wariant wydaje się być bardziej perspektywiczny, bo jak z mapy wynika, szlak prowadzi tam przez wiele kilometrów odkrytym grzbietem górskim, porośniętym tylko łąkami. Czas zatem koncepcję wcielić w życie.

Fluorytowa wioska
Budzę się około czwartej rano i po cichu opuszczam zbiorową salę na parterze schroniska. Na dworze jeszcze jest szaro. Najpierw szybko schodzę szlakiem czerwonym do rozstaju szlaków na Przełęczy Śnieżnickiej (1123 m n.p.m.). Dawno tutaj nie byłem. Od mojej poprzedniej wizyty przed wieloma laty przybyła kapliczka czterech patronów leśników: świętych Huberta, Franciszka, Gwalberta oraz Eustachego. Monument z piaskowca ustawiono tutaj w sierpniu 2015 roku z okazji 70-lecia Lasów Państwowych. Z przełęczy ruszam dalej czerwonym szlakiem na Żmijowiec (1153 m n.p.m.).
Nieco ponad kwadrans od rozstaju moją uwagę zwracają wychodnie skalne położone tuż przy szlaku. Ze skałek roztacza się widok na dolinę Kleśnicy i leżącą w niej wioskę Kletno. Z tego właśnie miejsca mam teraz przyjemność patrzeć na wschód słońca, wynurzającego się zza nieco odległych Gór Złotych.
Do Kletna tym razem nie zejdę, choć to ciekawa wioska. W XIX i XX wieku mieszkańcy żyli między innymi z górnictwa. Eksploatowano tam polimetaliczne złoże. Jako ostatni wydobywany był spod ziemi fluoryt, służący w polskim hutnictwie jako topnik. Potem przez kilka dalszych dziesięcioleci pozyskiwano tu marmur z kamieniołomów. Odkryta przy tej okazji Jaskinia Niedźwiedzia rozsławiła wioskę na całą Polskę. Co ciekawe, od tego czasu nie wytyczno z Kletna nowych szlaków turystycznych na okoliczne góry. Jedyny, żółty szlak wiedzie przez wioskę doliną i prowadzi w stronę Hali pod Śnieżnikiem.

Żmijowiec z widokami
Kiedy wschód słońca mija, ruszam ku Żmijowcowi. Na szczycie znajduję przybitą do świerku dużą tabliczkę z nazwą góry i jej wysokością oraz logotypem PTTK. Nie ma nic więcej, za to jest tu coś, czego się nie spodziewałem, a mianowicie naprawdę interesujące widoki. Masyw Śnieżnika zasługuje na tytuł króla monotonii krajobrazu. Znaczna część tego pasma w reglu górnym ogranicza się dosłownie do trzech zbiorowisk: świerków, krzaków jagodowych i trawy. O innych roślinach można tylko pomarzyć, a wysokie drzewa zasłaniają krajobrazy. Jednak szlak czerwony przez Żmijowiec stanowi wyłom w tym monolicie, za sprawą dokonanych tu przez leśników wycinek. Z niejednego miejsca na grzbiecie roztaczają się kilometrowe widoki.
Widać też Jaworową Kopę (1183 m n.p.m.) i Czarną Górę (1205 m), które z tej perspektywy przypominają parę grzybów kapeluszowych przyprószonych zieleniną. Z grzbietu Żmijowca schodzę na Przełęcz Żmijowa Polana (1049 m n.p.m.). Tu już bez takiego entuzjazmu zadzieram głowę do góry, bo podejście na Czarna Górę jest naprawdę strome. Rezygnuję na chwilę ze szlaku i na szczyt wchodzę drogą, która służy za dojazd do górnej stacji kolejki krzesełkowej.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też