Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Byłem, widziałem | Macedonia

Piękna Baba

NPM 3/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Piotr Mojżyszek
(fot. Piotr Mojżyszek)
W Macedonii chyba nie ma miejsca, z którego nie widać gór. Z wszystkich stron potężne wzniesienia, a z chmur wyłaniają się poszarpane granie. Każde pasmo jest tu inne i ma swój charakter, trzeba tylko wybrać i odkrywać. Choć to trudne, bo chce się być wszędzie naraz.  

Mapa jest jakaś dziwna, ale o tym dowiedzieliśmy się później. Długo musieliśmy szukać w sklepach i pytać wszędzie o dobrą mapę; w końcu udało się kupić w małej księgarni w Ochrydzie. Kupiliśmy od razu mapy wszystkich parków narodowych Macedonii. Teraz siedzimy na plaży nad Jeziorem Ochrydzkim, patrzymy na szczyty wokół i staramy się coś zaplanować. Tylko co wybrać? Wokół jak okiem sięgnąć piękne góry! Już zaraz na wschodnim brzegu jeziora wyłaniają się z porannej mgły góry Galiczica. Jedyne miejsce, z którego można zobaczyć równocześnie jeziora Ochrydzkie i Prespańskie, maszerując granią. Kawałek dalej kolejne wysokie pasmo Pelisteru z ponad dwudziestoma szczytami powyżej 2000 metrów n.p.m. Za Bitolą na granicy greckiej góry Nidże. Wystarczy popatrzeć w drugą stronę i znów góry. Stogovo i zaraz kawałek dalej zaczyna się wspaniała Szar Płanina. Nic, tylko wybierać.
Mapa
W ręku mamy mapy Mavrova, Galiczica i Pelisteru – wszystkich trzech parków narodowych Macedonii. Otwieramy, przeglądamy i dopiero wtedy okazuje się, że mapy mają więcej bajkowych obrazków zwierząt niż fachowej, konkretnej informacji. Są piękne motylki, misie i sarenki, a szlaki zaznaczone ledwo co. Szybko znajdujemy naszego faworyta: góry o mocnej i pięknej nazwie Baba. To główne pasmo w Pelisterze, które swój początek ma na wschód od brzegów Prespy. Góry podzielone między Grecję i Macedonię wyróżniają się pięknym, długim na mniej więcej 25 kilometrów grzbietem i trzecim najwyższym szczytem Macedonii – Pelisterem (2601 m n.p.m.). Kiedy zajadamy burki i planujemy trasę, podchodzi do nas zaciekawiony Stefan i zaczyna przeglądać mapę razem z nami. Jest miejscowym przewodnikiem, zna tu każdy zakamarek.
– Możliwości macie kilka – bierze mapę w ręce i zaczyna pokazywać. – Można zacząć od strony Prespy, przy małym pięknym klasztorze św. Petki. Tam możecie zostać na noc i kolejnego dnia ruszyć szlakiem do Golemo Ezero, gdzie jest schronisko. Z drugiej strony od północy szlaki wiodą z pięknej wioski Malovište, z Magareva, gdzie jest kolejne schronisko, i z małej wioski Nižepole. Tylko musicie uważać na niedźwiedzie, jest ich bardzo dużo – przestrzega.
Spalone schronisko
Oprócz obrazków zwierząt na mapie jest jeszcze na szczęście numer telefonu do parku narodowego. Dzwonimy, żeby zapytać, jak wygląda sytuacja z niedźwiedziami. Czy naprawdę jest niebezpiecznie, bo już kilka osób polecało, by uważać i zabrać petardy? W parku śmieją się i mówią, że jeśli spotkamy niedźwiedzia, to będziemy prawdziwymi szczęściarzami, bo od września wszystkie schodzą z gór w doliny w poszukiwaniu kukurydzy. Przy okazji dowiadujemy się, że schroniska Kopanki już nie ma – spaliło się w 2013 roku, a drugie prawdopodobnie jest zamknięte. Dostajemy także numer telefonu do Petara.
Po kilku godzinach siedzimy już razem w kafanie przy głównym deptaku w Bitoli, popijając obowiązkową kawę. Petar jest przewodnikiem i doskonale zna macedońskie góry. Działa też w klubie górskim Pelister, który opiekuje się schroniskiem. Nasza mapa bardzo go bawi, po prostu bierze ołówek i rysuje nam swoją.
– To jest jeden z problemów Macedonii. Nie ma porządnych map i dlatego góry są prawie puste – opowiada, rysując szlaki i wskazując, gdzie są źródła z wodą, żeby nie nosić jej w plecaku.

(...)

Więcej - czytaj w numerze "n.p.m."
 


Zobacz podobne artykuły

Macedonia

Zobacz też