Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Śnieżna Pantera

Pięć razy siedem tysięcy

NPM 10/2016
Numer wyprzedany
Autor:
Katarzyna Paluch
()
Śnieżna Pantera pobudza wyobraźnię i przyciąga. Zdarza się jednak, że zmagania o nią kończą się tragicznie. Choć dziś tytuł Śnieżnej Pantery na koncie ma kilkaset osób, więc grono to trudno nazwać elitarnym, zainteresowanie pięcioma szczytami byłego ZSRR nie słabnie. Tegoroczny rekord Andrzeja Bargiela jest tego najlepszym dowodem.  

Tytuł Śnieżnej Pantery zaczęto przyznawać po decyzji rady organizacji sportowych Związku Radzieckiego 12 października 1967 roku, ale pierwszym sukcesem mógł się chwalić Jewgienij Iwanow, który wymagane góry skompletował już sześć lat wcześniej. Zdobywca tytułu otrzymuje odznakę według projektu Iwana Antonowicza i certyfikat. Andrzej Bargiel jest siódmą polską Śnieżną Panterą. Tytuł uzyskał w sierpniu tego roku w wyjątkowo krótkim czasie 29 dni, co do tej pory nikomu jeszcze się nie udało. Pobił tym samym rekord Denisa Urubki, który szczyty zdobył w 42 dni. Bargiel na siedmiotysięczniki na terenie byłego ZSRR wspinał się metodą skialpinistyczną, czyli podejście/wspinaczka i zjazd na nartach z każdego wierzchołka.
– Wyczyn Andrzeja Bargiela pokazał jego dobre przygotowanie, silną mentalność i ogromną motywację – przyznaje z podziwem Denis Urubko, himalaista, którego rekord został pobity. – Wszyscy wspinacze podziwiają silne skoncentrowanie Andrzeja na wyznaczonym przez niego celu. Widzimy, że podąża według reguł wyznaczonych przez prawdziwych sportowców: by przeżyć prawdziwą przygodę, dojść do celu i być zwycięzcą. Gratulacje! – dodaje Urubko.

Pięć do kolekcji
Aby zdobyć tytuł Śnieżnej Pantery, trzeba wspiąć się na pięć gór na terenie byłego ZSRR. Dziś są to Pik Pobiedy (7439 m n.p.m.) i Chan Tengri (7010 m) w paśmie Tienszan oraz – w paśmie Pamiru – Pik Ismaila Samaniego (dawniej Pik Komunizma, 7496 m), Pik Korżeniewskiej (7105 m) i Pik Lenina (7134 m). Za najtrudniejszy  uważany jest Pik Pobiedy. Według wielu wspinaczy to najbardziej wymagająca i najsurowsza klimatycznie góra na świecie.
– Nie mów mi, ile razy byłeś na Evereście, powiedz, czy byłeś na Piku Pobiedy – mawiają Rosjanie. Do dziś na Piku Pobiedy zginęło więcej osób, niż go zdobyło.
Góra ma też swoją ciekawą historię – nie wiadomo, kto dostał się na nią jako pierwszy. Oficjalnie pierwsze wejście na Pik Pobiedy odnotowano w 1956 roku; dokonał go Witalij Abałakow. W niektórych źródłach można jednak znaleźć informacje, że szczyt mógł być już zdobyty mniej więcej 20 lat wcześniej przez radzieckich wspinaczy. Rosyjskie encyklopedie pierwsze wejście datują na rok 1938 (po odkryciu i zmierzeniu góry w 1895 roku). Mieli go dokonać Leonid Gutman, Jewgienij Iwanow i Aleksander Sidorenko, którzy nadali górze imię 20-lecia Komsomołu. Jednak źle zmierzyli jej wysokość (6930 m n.p.m.). Prawdopodobnie dlatego, że aparatura, której używała ekspedycja, była zepsuta i wskazywała błędne parametry. Podobno dotarła tam także w 1943 roku kolejna wyprawa z okazji zwycięstwa pod Stalingradem. To jej członkowie zmierzyli wysokość (7439 m) i wtedy zmieniono jej nazwę szczytu na „Pobieda”, czyli zwycięstwo. Pewne i niekwestionowane jest jednak dopiero wejście Abałakowa. Jego młodszy brat, Jewgienij, zdobył z kolei Pik Komunizma i to już we wrześniu 1933 roku, podobno czołgając się przez ostatnie metry. Był wtedy jedynym wspinaczem z ekspedycji, który dotarł do celu.
 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też