Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Góry Kaczawskie

Perła Zachodu kontra perła smrodu

NPM 5/2010
Numer wyprzedany
Autor:
Magdalena Pawlak
40-metrowy most na Bobrze (FOT. IRENEUSZ HAJDUSIANEK)
Zanim wybraliśmy się do Perły Zachodu, usłyszałam wiele historii na jej temat. Od przepięknych i entuzjastycznych po niezbyt pachnące… Postanowiłam stawić im czoła i skonfrontować je z rzeczywistością.

Naszą rodzinną wycieczkę do Perły Zachodu z córką Anastazją i jej wózkiem rozpoczynamy w mało ciekawym miejscu. Skrzyżowanie ulic Lwóweckiej i Anieli Krzywoń, czyli kraniec jednej z najbardziej niesamowitych, mrocznych dzielnic Jeleniej Góry, zwany przez tubylców z dreszczykiem „PEKIN” i widok na miejską, jeleniogórską oczyszczalnię ścieków nie należą do najpiękniejszych. Żwawym krokiem kierujemy się w stronę pokaźnego wzgórza, które góruje wprost przed nami. Przechodzimy przez egzotyczny, „żarówiastoróżowy” mostek na Bobrze, pokonujemy jeszcze jeden zakręt i już jesteśmy w Borowym Jarze. Stoimy na rozwidleniu zielonego Szlaku Zamków Piastowskich, który idzie ostro w górę, prosto do wieży widokowej „Grzybek” na Wzgórzu Krzywoustego i żółtego, który po około czterech kilometrach wędrówki malowniczym Borowym Jarem doprowadzi nas do celu.

Miasto inwestuje w wieżę
Wybieramy szlak zielony i kierujemy się na wzgórze. Podejście dla zwykłego turysty pewnie mieściłoby się w beskidzkiej kategorii „średnio trudnych”, ale wędrówka z wózkiem zdecydowanie wyklucza „średnio”. Mimo to dajemy radę i po kwadransie stajemy pod 22-metrową wieżą widokową, która powstała w 1911 roku. Tę datę kiedyś uwieczniono na jej murach, ale dziś z trudem przedziera się ona przez dziwne, graficzne symbole. Teraz wieża po prostu straszy swoim widokiem.
Krętymi schodami idziemy wśród zniszczonych ścian, na których królują niecenzuralne napisy i wątpliwej jakości bohomazy. Do tego dodajmy powykrzywiane i zardzewiałe drabinki na samym wierzchołku wieży, która lata świetności ma już dawno za sobą. Na szczęście widok rozpościerający się ze szczytu rekompensuje inne „atrakcje”.
Naszym oczom ukazuje się przepiękna panorama Jeleniej Góry z rysującymi się majestatycznie w oddali Karkonoszami. Jeśli jednak spojrzeć w dół na najbliższą okolicę, można dostrzec rozmyte ślady grodziska. Wspólnie z Andrzejem próbujemy wyobrazić sobie, jak kiedyś wyglądały te tereny. Niestety, przeszkadzają nam w tym ruiny restauracji Hischberg, która spłonęła w niewyjaśnionych okolicznościach w latach pięćdziesiątych minionego wieku.
Czas schodzić z wieży, gdyż polibacyjny zapach, dochodzący z jej podnóża poraża nie tylko nos, ale i umysł każdej przechodzącej tędy osoby. Teraz już wiemy, dlaczego miasto rozpoczęło jej remont i, nie licząc się z kosztami, pragnie doprowadzić ją do stanu świetności, montując na jej szczycie lunety. Ta inwestycja z pewnością się zwróci.
Po zejściu z wieży warto pochodzić jeszcze po okolicznych skałkach – widoki i przeżycia są niesamowite! To tutaj bowiem pod koniec XVIII wieku, hołdując modzie na antyk, stworzono tak zwany Ogród Muz ze Świątynią Apollina. Niestety, dziś z trudem odnaleźć można już tylko resztki jego fundamentów. Ale nawet dla nich warto się tu pokręcić.

Duma jeleniogórskich inżynierów
– Madzia – poczekajcie! Pokażę Wam coś jeszcze – woła mąż, który od zawsze zna te okolice.
Zaczynam żałować, że zabraliśmy ze sobą ten nieszczęsny wózek. Nastka powędrowała na barana do taty, a mnie pozostało zmaganie się z jej pojazdem.
Po pięciu minutach docieramy do celu. Tuż za przechodzącą nad okolicznymi ogródkami działkowymi energetyczną linią przesyłową wysokiego napięcia widzimy nieco już zapomnianą linię kolejową. Wdrapujemy się na jej nasyp i naszym oczom ukazują się zapierające dech w piersiach ruiny. Dawniej, gdy kolej była tu głównym środkiem lokomocji, stały tu piękne budynki. Dróżnicy zapewne obserwowali pociągi zmierzające w stronę pobliskiego tunelu, wydrążonego tuż za mostem kolejowym. Na most ten zresztą warto spróbować wejść. Andrzej wykorzystuje okazję, a ja z latoroślą rezygnujemy – popatrzymy sobie na tę piękną okolicę z nasypu.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też