Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Z górskich stron |

Outsider

NPM 12/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Smyk
Potencjał życiorysu Tomka Mackiewicza tkwi w tym, że stanowi on połączenie historii outsidera i himalaizmu. W zamyśle Mariusza Sepioły Czapkins stał się bohaterem książki jeszcze przed wydarzeniami na Nanga Parbat ostatniej zimy. Dopiero tragiczne post scriptum, jak nazywa śmierć Tomka, sprowokowało go do zadania dodatkowych pytań.

Pojawią się opinie, że książka „Nanga Dream. Opowieść o Tomku Mackiewiczu” ukazała się zbyt szybko. Gotowości do współpracy z Sepiołą nie wyraziła Élisabeth Revol, a byłby to cenny głos w sprawie. Nie tylko dlatego, że Eli była partnerką wspinaczkową Tomka. Zasiliłaby bardzo skromnie reprezentowane tu środowisko wspinaczkowe. Reporter dotarł do Wojtka Kurtyki, Jacka Telera i Denisa Urubki, z którymi rozmawiał osobiście, a resztę materiału zebrał z artykułów prasowych, wywiadów, blogów, książek, reportaży telewizyjnych itp. Najważniejsze są jednak wypowiedzi osób bliskich Tomkowi, ich głos jest tu dominujący. To przede wszystkim opowieść ojca Tomka – Witolda Mackiewicza, a także drugiej połowy projektu Nanga Dream – Marka Klonowskiego oraz rodzeństwa Kondrackich, czyli byłej żony Tomka i jego dwojga przyjaciół. Choć i tu zabrakło głosu bardzo ważnego – żony Tomka, Anny Solskiej-Mackiewicz.
Książka nie jest ani laurką, ani też rejestrem pretensji, jej materią nie są rozedrgane emocje. Sepioło rzeczowo rekonstruuje życiorys Tomka, sięgając do czasów dzieciństwa. Zwraca szczególną uwagę na przełomowe momenty, znajomości, podróże, które poprzedzały życiowy zakręt, wzlot czy upadek. Tomkowi towarzyszyło przekonanie, że życie to walka, dlatego nie obeszło się w nim bez traum, potknięć, błędów, braku pewności, co do obranej drogi. Śledzimy przemianę człowieka, który odrzucił wszystkie zasady, by zbudować swój świat od nowa. Stale poszukiwał sensu, aktywności, w jakie angażował się bez reszty. Czuł potrzebę kontaktu z górami, w które uciekał, podziwiał, które dostarczały mu dużo emocji.
Wspinał się tak, jak żył, żył tak, jak się wspinał. Z doświadczeniem zdobytym w skałkach i na ściance odważył się na trawers Mount Logan, potem Chan Tengri i siedem zimowych prób na Nanga Parbat. Jedno pozostawało w nim niezmienne – bunt wobec systemu oraz wierność własnej odmienności i wyobraźni, szczególnie nieskrępowanej w temacie podróży i gór. Mackiewicz, chcąc wyróżnić się z tłumu i przełamać mit niemożliwego, odwoływał się do idei Andrzeja Zawady, czuł się kontynuatorem jego dzieła. Nie zabrakło w książce odwołań do historii zimowego himalaizmu i wcześniejszej działalności Polaków na Nanga Parbat, także do programu PHZ. Autor wzmiankuje o tym, jak postrzegano w środowisku aktywność wysokogórską Mackiewicza i jak bardzo ją ignorowano. Krytyki, za życia i tuż po śmierci Tomka, było jednak więcej, niż można by wywnioskować z książki.
Sepioło opisuje fenomen Tomka Mackiewicza, postaci niełatwej, „kanciastej” tak, żeby czytelnik nie kończył lektury poturbowany. A jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to obraz niekompletny. Brak kluczowych postaci dla zrozumienia Tomka, wielka nieobecność Anny Solskiej-Mackiewicz i Élisabeth Revol oraz mało przekonujący, bardzo ograniczony środowiskowy research budzą także duże wątpliwości, co do rzetelności reportera.
Mariusz Sepioło, „Nanga Dream. Opowieść o Tomku Mackiewiczu”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2018.
Cena: 44,90 zł

Osobliwe życie Krupówek
„Krupówki” to piąta pozycja z serii zakopiańskiej Wydawnictwa Czarne. Autorzy widzą w deptaku Zakopanego, najsłynniejszej ulicy Polski, twór hybrydowy i taka jest też o nich opowieść. Proponują podróż zarówno w świat realny, jak i ten wyobrażony. Alternatywną wycieczkę, która ma się zakończyć odkryciem tożsamości tej ulicy, jej mieszkańców i w końcu Zakopanego.

Przybliżając wybrane epizody ze 150-letniej historii, próbują wytłumaczyć i rozgrzeszyć Krupówki za ich kontrowersyjny, nieoczywisty urok. Poszukują odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się siła przyciągania i magia zakopiańskiej ulicy. Odtwarzają legendę, badają fenomen. Rekonstruują proces przekształcania się ścieżki łączącej Nawsie z Kuźnicami w aleję, która zrobiła spektakularną karierę.
Proponują spojrzeć na niejednolicie zabudowane Krupówki jak na przewodnik po stylach, epokach i udowadniają, że w architektonicznym chaosie i zmieniającym się charakterze ulicy zakodowana jest cała prawda o tym miejscu. Wiedzą, że spojrzenie pogłębione, unikające prostych ocen, wymaga wysiłku. Warto go podjąć i cofnąć się w czasie do drugiej połowy XIX wieku. Widzimy Krupówki kształtujące się według estetycznych kanonów stylu alpejskiego, szwajcarskiego, potem lokalnego, zakopiańskiego.
Następnie przenosimy się do początków XX wieku, które przynoszą zmianę. Drewniane budynki odchodzą do lamusa, wypierane przez murowane, w eklektycznym stylu, rodem z małych europejskich miast. Krupówki późniejsze, te w niepodległej Polsce, trawione przez urbanizacyjny bałagan, za nic mające względy estetyczne, nieodwracalnie brzydną. Biznes, polityka, układy – to powtarzające się do dzisiaj motywacje budowniczych. Głosy sprzeciwu, postulaty uporządkowania szerzącego się chaosu nie przynosiły żadnych konkretnych rozwiązań.
Wędrujemy wraz z autorami do czasów współczesnych, które związane są z radykalnymi przeobrażeniami ulicy. I choć obserwujemy je od 30 lat, dopiero dwa lata temu weszła w życie uchwała o Parku Kulturowym obszaru ulicy Krupówki. Autorzy zwracają uwagę na tendencję odchodzenia od regionalizmu albo łączenia go z tym, co nowoczesne – taka jest dzisiejsza rzeczywistość. Tym bardziej kusząca jest podróż w przeszłość. Archiwalne zdjęcia pokazują miejsca, które już nie istnieją, są widmem, wspomnieniem, trwającym tylko w anegdocie i pamięci starszych mieszkańców Zakopanego. Są i takie, które funkcjonują w zbiorowej pamięci, mitologii, dlatego autorzy często oddają głos pisarzom czy innym osobom blisko związanym z miastem. Niejednolitością narracji książki, często odwołującej się do rozmaitych źródeł, akcentują brak spójności Krupówek, trwałych w swojej zmienności.
To wysublimowana opowieść, wymagająca wrażliwego czytelnika. Autorzy są skromni. Zapowiadają na wstępie brak gładkości, nieporadność i bałagan, tymczasem każde zdanie skrojone jest na miarę i niesie akurat tyle treści i znaczeń, ile powinno. Projekt typograficzny jak zawsze w serii godny pochwały.
Piotr Mazik, Kuba Szpilka, „Krupówki”, Wydawnictwo Czarne, Muzeum Tatrzańskie, Wołowiec 2018.
Cena: 39,90 zł

K2-mania
Ta książka miała być reportażem uczestniczącego w Narodowej Zimowej Wyprawie na K2 dziennikarza. Ale nic z tego nie wyszło.

Propozycja dołączenia do teamu Krzysztofa Wielickiego, w celu napisania książki, złożona Piotrowi Trybalskiemu przez Wydawnictwo Literackie, nie uzyskała 100-procentowej aprobaty uczestników ekspedycji. Trybalski na zaawansowanym etapie przygotowań do wyjazdu dowiedział się, że nie jedzie i dlatego reportaż powstał z dala od położonej na wysokości 5100 metrów bazy pod K2.
Nie ma w książce gorączki charakterystycznej dla bezpośrednich relacji z „pola walki”, która z dużym prawdopodobieństwem pojawiłaby się, gdyby pozwolono reporterowi znaleźć się w centrum wydarzeń. Jest za to kawał rzetelnej, dziennikarskiej roboty, gdzie zamiast wysokiej amplitudy emocji znajdziemy szczegółowy rozbiór kwestii podboju K2 i sporo refleksji. Duża w tym zasługa Leszka Cichego – konsultanta merytorycznego, który zachęcił Trybalskiego do uwzględnienia kontekstu historycznego. A jednak wycieczki w przeszłość zajęły ponad połowę książki i można by z części z nich zrezygnować bez szkody dla głównego tematu. Tak czy inaczej z wielości poruszanych wątków dominują trzy: droga Polaków do himalaizmu w ogóle, do ośmiotysięczników zimą, których zdobywanie było i jest „ukoronowaniem polskiej chęci bycia pierwszym”, i do K2, pojmowanej jako góra, która zimą należy się Polakom ze względu na wcześniejsze zimowe próby i drogi wytyczone na szczyt.
Mottem jednego z rozdziałów książki są słowa Krzysztofa Wielickiego: „Na K2 element ludzki jest bardzo ważny. Bo góry to kupa kamieni i lodu” i taką perspektywę pisania o K2 przyjął także Trybalski. Opowieść ustawia właśnie ów „element ludzki”. Autor sięga aż do czasów absolutnie pionierskich, przypominając Bronisława Grąbczewskiego oraz Adama Karpińskiego. Podkreśla wizjonerstwo Jerzego Warteresiewicza i Andrzeja Zawady, naświetla sytuację kontynuatorów idei himalaizmu zimowego: Wielickiego i Hajzera. Kreśli portrety wspinaczy, którzy liczą się w grze. Opisuje logikę i mechanizmy „drabinki kompetencji”, po jakiej polscy himalaiści pięli się w celu zdobycia wiedzy i doświadczenia górskiego, które wywindowało ich umiejętności i rozmach w doborze celu do światowego poziomu w himalaizmie.
Autor wykazuje się dużym zainteresowaniem tematem i sprawnym warsztatem dziennikarskim, zdolnym do utrzymania uwagi czytelnika. Chcąc ująć wszystko, od podstaw, serwuje potężne „tomiszcze”, daleko wykraczające poza ramy narzucone przez tytuł. Ostatni atak lodowych wojowników, odtworzony szczegółowo dzień po dniu, i powyprawowe echa zajmują raptem mniej niż połowę opracowania. Trybalski pisał z myślą o masowym odbiorcy. Himalaizm stał się najmodniejszym tematem przełomu 2017 i 2018 roku, rzesze osób z całego świata śledziły losy wyprawy. Książka wychodzi naprzeciw temu zapotrzebowaniu, sprawnie omijając takie rafy, jak doraźna sensacja czy szybka i płytka analiza informacji.
Piotr Trybalski, „Wszystko za K2. Ostatni atak lodowych wojowników”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018.
Cena: 49,90 zł


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też