Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Widziane z gór | Tomasz Kobielski

Oni najwyższy szczyt już zdobyli

NPM 3/2014
Numer wyprzedany
Autor:
Tomasz Kobielski
(fot. arch. Tomasza Kobielskiego)
Każdy, kto stoczył walkę z białaczką, swoją najwyższą górę w życiu już dawno zdobył. Teraz, idąc na Kilimandżaro, zrobili to tylko dla formalności – aby pokazać innym chorym leżącym na szpitalnych oddziałach, że oni kiedyś też mogą żyć normalnie.  

Ludziom zdobywającym mniejsze i większe szczyty często się wydaje, że dokonują rzeczy niezwykłych. Uciekają od codzienności, realizując swoje marzenia z dala od trosk i problemów. Szukają azylu, ale jednocześnie mają przy tym pewność, że potem wrócą do dobrze znanej sobie rzeczywistości, jeśli tylko będą mieli na to ochotę. Owszem, pokonują wiele słabości, udowadniając sobie, a może czasem i światu, że życie to coś więcej niż praca, kanapa i telewizor, ale mimo wszystko większość zdarzeń są w stanie dokładnie przewidzieć i zaplanować. Zatem poruszają się w sferze komfortowej.
Tymczasem obok nas żyją ludzie, dla których każdy dzień to nowy Everest. Oni codziennie mają nową górę do zdobycia, a każda godzina i każdy krok to dla nich walka z trudnościami – w górskiej skali „skrajnie trudno”. Ci ludzie nie mają komfortu i nie wiedzą, czy ich nawet najbardziej niewinna „wyprawa” zakończy się szczęśliwie. Ale może właśnie dlatego cieszą się z każdego kolejnego kroku, nawet jeśli nie osiągną zaplanowanego wierzchołka. Treścią ich życia jest być tu i teraz, żyć tak, jakby kolejnego dnia miało nie być. A jednocześnie często mają mnóstwo czasu na uśmiech dla innych, znajdą chwilę na podanie ręki. Podziwiam ich za to...

Ania rzuciła pomysł
W styczniu tego roku miałem niezwykłą okazję organizować (a później również w niej uczestniczyć) szczególną wyprawę na Dach Afryki – Kilimandżaro. Wszystko za sprawą Ani Czerwińskiej, która miała odwagę i czas – oprócz swoich wspaniałych górskich osiągnięć – dać kiedyś drugie życie drugiemu człowiekowi. Oddała swój szpik do przeszczepu komuś, kto dziś w pełni zdrowia cieszy się życiem. Ania, jak na prawdziwą gór fankę przystało, zaproponowała tej osobie wspólne wyjazdy w góry, wszak „pokrewieństwo” zobowiązuje. I tak narodził się wielki projekt, by śmiertelnie chorzy na białaczkę, dawcy szpiku (w tym Ania) oraz lekarze transplantolodzy pojechali na wspólną wyprawę. By pokazać światu, że chcieć to móc! Pomysł wydawał się łatwy i oczywisty, jednak przygotowania do jego realizacji trwały długo. Koniec końców wyjechaliśmy w silnej grupie ponad 20 osób. W tym gronie było sześciu biorców po przeszczepach, sześciu dawców, obsługa lekarzy transplantologów oraz wolontariusze.
Wbrew obiegowym opiniom (najczęściej padających z ust „znawców” zza biurka i kanapy) najwyższa góra Afryki wcale nie jest łatwa do zdobycia. Dla wielu uczestników wypraw na Kilimandżaro jest to bowiem pierwszy tak wysoki szczyt. Dlatego nie wiemy, jak nasz organizm zareaguje na trzy, cztery albo pięć tysięcy metrów nad poziomem morza. Poza tym plan wyprawy, który polega na codziennym pokonywaniu sporych wysokości – do 1400 m w pionie – narzucony przez Park Narodowy Kilimandżaro wymaga od uczestników naprawdę dobrej kondycji i właściwego przygotowania.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”
 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też