Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Góry Bystrzyckie / PRZEŁĘCZ SPALONA

Okruchy czasu przeszłego

NPM 10/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
(fot. Tomasz Rzeczycki)
Nieistniejące bacówki, niewidzialna elektrownia, nieprawdziwa autostrada...  Mimo to uwielbiam Góry Bystrzyckie, gdzie kilometrami można wędrować przez zarastające pola i łąki czy przez hektary lasów, nie spotykając nikogo. A w ich głębi kryją się tajemnice, o jakich się wielu z nas nie śniło.

Wysiadam z pociągu w Długopolu-Zdroju. Na dobry początek wędrówki czeka mnie zejście drogą do uzdrowiska. Czy można wymarzyć sobie przyjemniejszy początek wycieczki, niż schodzenie?
Długopolska stacyjka znajduje się na prawym brzegu Nysy Kłodzkiej, a uzdrowisko – na lewym. Spoglądam na wylot tunelu kolejowego – jest ode mnie sto lat starszy. Powstał po wojnie francusko-pruskiej, a otwarto go w 1875 roku. Jego 360 metrów długości nie robi może wrażenia, wszak w Polsce mamy 15 dłuższych tuneli kolejowych, ale zawsze to jakaś lokalna atrakcja. A zarazem niejedyny obiekt podziemny w pobliżu trasy mojej wędrówki.

Kazimierz górski
Kilkanaście minut spacerku wystarcza, by od tunelu dotrzeć do tej średnio ruchliwej miejscowości, jaką jest Długopole-Zdrój. Położone w dolinie, na wysokości między 370 a 400 metrów n.p.m., jest wsią o wrzecionowatym kształcie. Taką formę przyjął także mikroskopijny park zdrojowy. Pierwszy dom zdrojowy w Długopolu-Zdroju powstał nieco ponad 200 lat temu, a kuracjusze popijają wody ze źródeł noszących imiona Emilia, Renata i Kazimierz.
Ile osób tu zagląda poza kuracjuszami – można się tylko domyśleć, bo włodarze gminy Bystrzyca Kłodzka nie prowadzą albo nie udostępniają takich statystyk. Skoro jednak w 2018 roku taką Izbę Pamięci Rolnictwa Gmin Masywu Śnieżnika w Bystrzycy Kłodzkiej odwiedziło tylko 200 osób, a Informację Turystyczną w Gorzanowie – 45 turystów, to i tutaj nie spodziewam się tłumów.
Głównym szlakiem sudeckim opuszczam uzdrowisko, kierując się na zachód. Szlak idzie skrótem do wsi Ponikwa przez dawne pola i łąki. Przez Ponikwę idę ulicą. Jeśli wierzyć „Słownikowi geografii turystycznej Sudetów”, w tym roku minęło równe 600 lat od pierwszej wzmianki na temat tej wioski. Nic specjalnego nie przykuwa mojej uwagi. Gdzie te czasy, gdy Ponikwa była celem spacerów długopolskich kuracjuszy. Teraz to juz raczej rolnicza wioska.
W górnej części Ponikwy, mniej więcej na wysokości 500 metrów n.p.m., szlak odbija od drogi i kieruje się zboczem Sasanki (986 m n.p.m.) pod górę, ku zalesionym terenom. Niedaleko szlaku mijam w pewnym momencie ruiny samotnego budynku na zboczu. Przypuszczalnie była to kiedyś leśniczówka. Opuszczone drzewa owocowe, zarosła wysokimi chaszczami łąka i pole.
Jeszcze 150 lat temu, gdy nie było samochodów, telefonów, pługów śnieżnych i innych wynalazków techniki, ludziom mniej przeszkadzały trudne warunki. Dzisiaj, gdy mamy tyle narzędzi do ujarzmiania surowości przyrody, górę biorą lenistwo i wygodnictwo. I góry wciąż pustoszeją.

Wyasfaltowane pustkowie
Z takimi oto myślami wkraczam na drogę wojewódzką nr 389, wiodącą wschodnim zboczem Jagodnej i Sasanki. Miłośnikom sensacji z czasów hitlerowskich droga ta znana jest jako Autostrada Sudecka. Zbudowano ją tuż przed drugą wojną światową. Wrocławski historyk prof. Tomasz Przerwa dowiódł, że między bajki można włożyć opowiadania o jej militarnej genezie. Droga ta miała ułatwić dostęp w tę część Gór Bystrzyckich zmotoryzowanym miłośnikom sportów zimowych, a także pasjonatom górskich wycieczek. A że w rejonie dwóch skrzyżowań zbudowano żelbetowe schrony żołnierskie? Schron, jak wiadomo, jest obiektem defensywnym. Niemcy po prostu obawiali się agresji na ten teren ze strony wojsk czechosłowackich. Pretekst by się znalazł, wszak na terenach ziemi bystrzyckiej i ziemi kłodzkiej mieszkała przed wojną pokaźna liczba Czechów.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też