Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Tatry / Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem

Oferta matrymonialna znad Kazalnicy

NPM 12/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Habdas
(fot. Tomasz Habdas)
Są takie szlaki w Tatrach, które często omijamy i odkładamy na „nigdy” lub bliżej nieokreślone „później”. Bo nie prowadzą na szczyt, bo w okolicy są dużo ciekawsze miejsca albo po prostu – teoretycznie szkoda na nie czasu. Do listy takich miejsc zawsze zaliczałem na przykład Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. Jak bardzo się myliłem...

Zgodnie z prognozami zapowiada się w Tatrach piękny dzień, dlatego z samego rana meldujemy się z moim kolegą Szymonem na parkingu na Palenicy Białczańskiej. Dzień wcześniej, nieco większą ekipą przeszliśmy Czerwoną Ławkę na Słowacji (słow. Priečne Sedlo, 2462 m n.p.m.), uznawaną przez niektórych za najtrudniejszy słowacki szlak tatrzański. Jednak w naszej ocenie, Czerwona Ławka i trudności związane z jej przejściem są nieco przereklamowane. A sama trasa jest po prostu bardzo długa, jeżeli startujemy ze Starego Smokowca (słow. Starý Smokovec). Podobne opinie słyszałem na temat Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem. Mówi się, że jest to trzeci najtrudniejszy szlak w polskiej części Tatr, po Orlej Perci i Zawracie z Doliny Gąsienicowej. Tym bardziej ciekaw byłem tego przejścia. Przyszła zatem pora, żeby zweryfikować tę klasyfikację i wystawić własną ocenę.
Zanim jednak zmierzymy się z Mięguszowiecką Przełęczą, czeka nas jedno z „ulubionych” podejść miłośników tatrzańskich wycieczek. Mowa oczywiście o asfaltowej drodze z parkingu na Palenicy Białczańskiej (ok. 980 m n.p.m.) do Morskiego Oka (1395 m). Ten dziewięciokilometrowy odcinek pokonujemy żwawym krokiem, jednocześnie dziwiąc się dużej liczbie turystów jak na środek tygodnia. Mamy tylko nadzieję, że większość z nich wybierze Rysy (2499 m n.p.m.), Szpiglasowy Wierch (2172 m), przejście do Doliny Pięciu Stawów przez Świstówkę lub po prostu spacer dookoła Morskiego Oka. Każdy przecież marzy o tym, żeby mieć szlak, szczyt czy też przełęcz (jak w naszym przypadku) dla siebie. O tym, ile osób miniemy na szlaku, przyjdzie nam się przekonać chwilę później. Tymczasem po nieco ponad godzinie docieramy do Morskiego Oka.
Skarby Adriatyku
Nieważne, ile razy wcześniej byłem w tym miejscu. Nieistotne, ile osób jest dookoła. Nie ma znaczenia, czy jest zima, lato, czy też kolorowa jesień. Widok sprzed schroniska nad Morskim Okiem zawsze zachwyca. To jedno z tych miejsc, gdzie z kubkiem gorącej kawy potrafię siedzieć godzinami i jak zahipnotyzowany patrzeć przed siebie. Mój wzrok przykuwa zawsze masyw Mięguszowieckich Szczytów. Ta ogromna grań, w skład której wchodzą Czarny (2410 m n.p.m.), Pośredni (2393 m) oraz Mięguszowiecki Szczyt Wielki (2438 m), majestatycznie góruje nad Morskim Okiem. Całość tworzy obraz, dla którego warto przejść te kilka kilometrów asfaltowej drogi.
Ale Mięguszowieckie Szczyty to nie jedyne wierzchołki, na których warto zawiesić wzrok. Bo przecież znad Morskiego Oka pięknie widać między innymi Żabią Grań, Rysy, Szpiglasowy Wierch i oczywiście wszystkim znanego Mnicha (2070 m n.p.m.). Koło tego miejsca nie da się przejść obojętnie, więc i my postanawiamy zatrzymać się na chwilę i w pięknych okolicznościach zjeść drugie śniadanie.
Początkowo nasza trasa wiedzie dokładnie tak samo jak szlak na Rysy. Musimy obejść do połowy Morskie Oko, a potem podejść nad Czarny Staw pod Rysami (1583 m n.p.m.). W tym miejscu opowiadam Szymonowi legendę dotyczącą Morskiego Oka, jakoby staw ten był połączony podziemnymi korytarzami z samym Adriatykiem. Legenda opowiada historię pewnego żeglarza, który chcąc wykupić z niewoli swoich rodziców, postanowił poszukać skarbu za wodami Morza Śródziemnego. Gdy wreszcie go znalazł, na jego drodze stanęło samo morze, które wraz z szalejącą burzą zatopiło statek, a z nim skarb.
Żeglarz ledwo uszedł z życiem, pełen rozpaczy i goryczy postanowił odejść jak najdalej od morza, wywołującego tyle złych wspomnień. Jego wędrówka znad Adriatyku zaprowadziła go aż do samych Tatr, gdzie ujrzał piękny staw. Miejscowy pasterz poinformował żeglarza, że zwie on się Morskie Oko i według miejscowych jest  połączony podziemnymi korytarzami z Adriatykiem. Przerażony tymi informacjami bohater postanowił przyjrzeć się wodom stawu, a gdy był już wystarczająco blisko, spokojna do tej pory tafla Morskiego Oka wzburzyła się. Fale rozszalały się, a jedna z nich wyrzuciła na brzeg, tuż pod nogi żeglarza szkatułkę ze skarbem zatopionym w morzu wieki temu. Dzięki niej żeglarz mógł wydobyć z niewoli swoich rodziców.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Tatry Wysokie
Polska

Zobacz też