Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Widziane z gór | Jarosław Gawrysiak

Odrobiłem lekcję profesora Słonia

NPM 10/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Paulina Grzesiok
(fot. Jarosław Gawrysiak)
Szczyt sezonu, wakacyjny sierpniowy dzień w Mrągowie. Można by się tutaj spodziewać spotkania ze znanym żeglarzem, sternikiem czy podróżnikiem. Przy okazji wsiąść na pokład, rozwinąć żagle i płynąć przed siebie. A tymczasem – prawdziwe okazuje się twierdzenie, że oczy trzeba mieć zawsze szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo, kogo spotkamy na swojej drodze! Z himalaistą Jarosławem Gawrysiakiem w jego rodzinnym mieście na Mazurach rozmawia Paulina Grzesiok.

Czy stanowisko kierownika tegorocznej wyprawy na Nanda Devi East było dla Ciebie zaskoczeniem?
Nie, już wcześniej bywałem kierownikiem, m.in. na wyprawie na Gasherbrumy w 2016 roku. W roku 2014 byłem zastępcą na Broad Peak Middle. Na tegoroczną wyprawę na Nanda Devi East pojechali znajomi wspinacze, z którymi przyjaźnię się również na co dzień. Sytuacja w tym przypadku zdawała się być zatem prosta. Mówię tu o Wojciechu Flaczyńskim, Rafale Froni, Filipie Babiczu, Bartku Szelidze, Janku Lenczowskim (wnuku Jakuba Bujaka – zdobywcy szczytu z 1939 roku). Dogadywaliśmy się świetnie, nie było między nami sytuacji konfliktowych. Pozostała część ekipy, w tym pomysłodawca wyprawy Stanisław Pisarek – właściciel wydawnictwa Stapis, Marcin Gałus, Dariusz Załuski oraz Oswald Rodrigo Pereira, czuwali nad dokumentacją wyprawy oraz spójnością z historycznym wejściem Polaków na ten szczyt w 1939 roku. Jako koledzy z mniejszym doświadczeniem w górach najwyższych lub, tak jak Darek, mający film jako cel główny wyprawy, współpracowali oni i pracowali zgodnie, co także było wielką wartością dodaną.
Każdy miał więc jakieś zadania, ale to na Ciebie spadła największa odpowiedzialność. Nie każdy jest stworzony do pełnienia funkcji kierownika. Ty się w niej odnajdujesz – jak widać – dobrze.
Kiedy obejmuje się stanowisko kierownika i jest się odpowiedzialnym za wyprawę oraz jej członków, zmienia się zupełnie optyka. Zmieniają się też priorytety. Czuję się dobrze jako kierownik i nie ukrywam, że chcę zmierzać w tę właśnie stronę. Zdaję sobie sprawę, że robimy się coraz starsi i być może za kilkanaście lat niekoniecznie będę miał możliwości zdobywać szczyty. Jednak jako kierownik, posiadając doświadczenie, można jeszcze dowodzić zespołami przez wiele lat. Mimo tego, że z wielu ośmiotysięczników musiałem zrezygnować, niekiedy będąc od nich bardzo blisko, mam spore doświadczenie w kwestii organizacji wypraw, zakładania obozów, logistyki wysokogórskiej. Poza tym nie ma wielu osób, które wzięłyby na siebie brzemię bycia kierownikiem. Ja za osobisty sukces uznaję, że uczestnicy wypraw, których byłem liderem, nie oznajmili mi na koniec, że nigdy już więcej ze mną nie pojadą.

Śladami nestorów

Tegoroczna wyprawa na Nanda Devi East upamiętniała 80. rocznicę wejścia na ten szczyt Polaków. 2 lipca 1939 roku na wierzchołku stanęli Jakub Bujak i Janusz Klarner. Uważa się ich za nestorów polskiego himalaizmu.
O Nanda Devi pierwszy raz usłyszałem dwa lata temu na jednym z festiwali, gdy podszedł do mnie Stanisław Pisarek – wydawca książek o tematyce górskiej, posiadający prawa do książki Janusza Klarnera „Nanda Devi”. Stasio był zafascynowany tą historią, opowiadał o niej z wielkim zaangażowaniem i atencją. Rozmawialiśmy o możliwości zorganizowania wyprawy, upamiętniającej to wejście w 80. jego rocznicę. Do współpracy włączył się niemal równocześnie Darek Załuski, który znał historię i był nią równie poruszony. Dołączył także Oswald Rodrigo Pereira, który uczestniczył również w zimowej wyprawie na K2 jako korespondent sportowy. Spodziewamy się zatem, że niebawem powstanie dokument autorstwa Oswalda oraz festiwalowa produkcja Darka Załuskiego. Od naszego agenta w Indiach także pozyskaliśmy wiele cennych informacji. Dwukrotnie próbował się tam wspinać w 2013 i 2014 roku. Spędzili na grani blisko 20 dni, a górę tę, mimo że jest siedmiotysięcznikiem, uznali za technicznie trudną. 10 lat temu odbyła się też wyprawa zainicjowana przez Janka Lenczowskiego, która dotarła do wysokości 6800 metrów n.p.m.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też