Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Od redakcji |

Od redakcji

NPM 6/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Redakcja n.p.m.
()
Czym kierujemy się przy wyborze miejsca na górskie wakacje? Oczywiście przede wszystkim liczą się nasze marzenia. Mamy na oku jakiś szczyt, o którym śnimy po nocach, i robimy wszystko, żeby się na nim znaleźć. Ale bardzo często jest tak, że szybko zostajemy sprowadzeni na ziemię – przez finanse. I wszystko trzeba weryfikować.  

Rzecz jasna, sposobów na wakacje może być kilka. Czytelnicy „n.p.m.” dobrze znają teksty Konrada Tuleja, który żonę i syna Mikołaja zabiera na poważne wyrypy, na przykład na Kaukazie. Wszystko kosztuje całą rodzinę około 500 zł na 10 dni plus jeszcze kilka stówek na przeloty – i mają niezapomniane wakacje. Ktoś powie, że to nierealne. Jak się jednak okazuje, wszystko jest możliwe. Należy się tylko liczyć z tym, że o jakichkolwiek wygodach trzeba zapomnieć, na plecach trzeba nosić namiot, a posiłki z pewnością nie są wyszukane. Ale rodzina Konrada jest szczęśliwa i żadnych pensjonatów im nie trzeba. Na naszym forum „n.p.m.” też roi się od relacji czytelników, w których przeczytamy, że najlepszy nocleg jest w… wiacie i nawet schronisko górskie to przesada. Zgadza się – wybrałem przypadki skrajne, ale tylko po to, żeby pokazać, że nie zawsze pieniądze muszą być przeszkodą w realizacji górskich marzeń.
Na tegoroczne wakacje tego typu górskich eskapad na łamach „n.p.m.” co prawda nie proponujemy, ale nikt nie powie przecież, że wędrówka po rumuńskich Karpatach to propozycja dla tych, którzy lubią all inclusive. Alpy latem to też nie jest propozycja wyłącznie dla zarabiających powyżej średniej krajowej. Niestety, trochę droższe są włoskie Dolomity, ale gdy wybierzemy przeciętny kemping, nie zbankrutujemy, a dzieciaki będą miały ogromną frajdę, nocując pod namiotem. Owszem, Andrzej Bazylczuk, układając w „Temacie numeru” górską listę przebojów, przywraca nas do rzeczywistości, bo ponad 100 tys. zł za Mount Everest robi wrażenie. Ale przecież i tak trzeba zacząć od celów niższych. Co prawda pod Mont Blanc już się z namiotem nie rozbijemy, ale na jedną noc w schronisku z pewnością można odłożyć.
A Polska? Nie trzeba wcale jechać w Tatry – choć wszyscy kochamy je najbardziej – żeby być przez kilka dni szczęśliwym. Zamiast narzekać na górali, którym w głowach się poprzewracało i wyciągają od nas kolejne dutki, jedźmy w Gorce albo w Góry Izerskie, gdzie będziemy mogli nacieszyć się ciszą. A jeśli nie możemy żyć bez tych Tatr, to wybierzmy Zachodnie, gdzie w lipcu o krokusach wszyscy już zapomnieli i znów jest miło i spokojnie.
 
Nieważne jednak, czy wakacje spędzicie z widokiem na czterotysięczniki, czy na naszych polskich halach. Ważne, żeby ten czas był niezapomniany i spędzony z ludźmi, których naprawdę lubicie. Bo to jest najważniejsze nie tylko w górach.
 
Tomasz Cylka
redaktor naczelny
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też