Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Od Babiej Ścieżki do podnóża Śnieżki

NPM 3/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
(fot. Tomasz Rzeczycki)
Tyle razy już zaczynałem wędrówkę po Karkonoszach od centrum Karpacza, że przyszła pora, by spróbować innej trasy. Postanowiłem wyruszyć w góry wprost z Kotliny Jeleniogórskiej.

Zaczęło się od mojej pomyłki, która w zimowy dzień mogła nas kosztować utratę kilku cennych godzin. Na szczęście pomoc życzliwych ludzi sprawiła, że jedynie podskoczyło mi tętno. Ale po kolei. Po nocnej podróży pociągiem z synem i córką przesiadamy się we Wrocławiu na pociąg osobowy do Szklarskiej Poręby Górnej. Niestety, w Jeleniej Górze przegapiam stację Cieplice i z pociągu wysiadamy o jeden przystanek za daleko – dopiero w Sobieszowie pod Chojnikiem. Tam o przesiadce na autobus do Karpacza nie ma już mowy. Trzeba więc się uzbroić w cierpliwość i machać ręką, może ktoś nas podwiezie. I rzeczywiście – po półgodzinie autostopem docieramy do sąsiedniego Podgórzyna. Stamtąd zostajemy podrzuceni do Sosnówki, skąd można już z dziećmi rozpocząć wędrówkę w stronę Karkonoszy.

Jezioro widoczne z daleka
Sosnówka to w zasadzie wioska-ulicówka, położona nad malowniczym jeziorem zaporowym o tej samej nazwie, co wieś. To jeden z młodszych elementów krajobrazu Kotliny Jeleniogórskiej. Zaczęto go tworzyć u schyłku Polski Ludowej. Po kilkunastu latach prac ziemnych, 10 maja 2001 roku rozpoczęto napełnianie zbiornika. Zasilają go głównie wody potoku Czerwonka, wypływającego poniżej Borowic, oraz potoku Sośniak, płynącego przez samą Sosnówkę. Z okien samochodów przejeżdżających szosą z Podgórzyna, a jeszcze lepiej z okien autobusów, roztaczają się miejscami rozległe widoki na to jezioro. Walory tego miejsca dostrzegli zresztą już deweloperzy. Przy szosie pomiędzy Marczycami a Sosnówką zbudowano osiedle domów mieszkalnych, którego nie ma jeszcze na mojej laminowanej mapie z 2016 roku.
Nad jeziorem od północnego wschodu wznosi się Grodna (504 m n.p.m.), najwyższy szczyt Wzgórz Łomnickich. Dobrze widoczny z okolic Sosnówki jest stojący na jej szczycie, XIX-wieczny Zamek Księcia Henryka, nazwany tak na cześć jego fundatora. Zbudowano go w 1806 roku i ponoć dobrze go było widać z okien schroniska im. Bronisława Czecha na Polanie pod Smogornią. To dziś już nie do sprawdzenia, bo schronisko ponad pół wieku temu spłonęło.

Śladami Bismarcka
Zamek Księcia Henryka nie ma nic wspólnego z piastowskim księciem Henrykiem II Pobożnym, poległym w 1241 roku w bitwie z Mongołami pod Legnicą. Ale tak było łatwiej spolonizować nazwę budowli. Inaczej postąpiono z sąsiednią górą w Staniszowie. We wrześniu 1950 roku wrocławskie „Słowo Polskie” lamentowało: „W Staniszowie naprzeciw przystanku PKS wznosi się góra, którą ludność nazywa potocznie Górą Bismarcka. Doprawdy wstyd, że dotychczas nazwy tej nie zmieniono. Bismarck bowiem był jednym z największych imperialistów i najzacieklejszych wrogów Polaków. Najwyższy czas nadać górze nazwę, nie rażącą polskiego ucha”.
Tak też się stało, Góra Bismarcka obecnie nosi nazwę Witosza (483 m n.p.m.). Zarówno przez nią, jak i przez Grodnę i dalej przez Sosnówkę prowadzi żółty szlak turystyczny. Wiedzie on z centrum Jeleniej Góry, prawie spod dworca kolejowego, na grzbiet Karkonoszy do skały Słonecznik na Smogorni. Szlak w takim właśnie kształcie istnieje od października 2016 roku, kiedy to połączono dwa osobne szlaki żółte: Jelenia Góra – Karpacz Wang oraz odcinek z Borowic do Słonecznika. Natomiast inny fragment dotąd żółtego szlaku pomiędzy Borowicami a Rówienką przemalowano na czarny, a dodatkowo wyznakowano brakujący odcinek żółtego od Wangu do Rówienki. Turyści niewiele na tym zyskali, gdyż nowy odcinek znakowany na żółto pojawił się na najsłynniejszej w Karpaczu ul. Na Śnieżkę, czyli brukowanej drodze, zaczynającej się na skrzyżowaniu z ul. Karkonoską, a kończącej się na najwyższym szczycie Sudetów.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Karkonosze
Polska

Zobacz też