Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Rozmowa N.P.M. | Krzysztof Knofliczek

Od 17 lat nie wyjechaliśmy na wakacje

NPM 11/2015
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Jakub Terakowski
(FOT. Michał Sośnicki)
Z Krzysztofem Knofliczkiem, gospodarzem schronisk na Kudaczach i na Luboniu Wielkim, rozmawia Jakub Terakowski  

Jesteś jedynym gospodarzem schroniska z ostatniej dziesiątki naszego rankingu, który zakwestionował przyznaną ocenę i skontaktował się z redakcją.
Kudłacze znowu są trzecie od końca, chociaż zdobyliśmy dziewięć punktów więcej niż poprzednio.

To może oznaczać, że warunki we wszystkich schroniskach polepszyły się proporcjonalnie.
Nie kwestionuję ocen przyznanych innym obiektom, ale nie zgadzam się z tak druzgocącą krytyką Kudłaczy. Uważam, że jest niesprawiedliwa i krzywdząca.

Właśnie dlatego rozmawiamy. Każdemu przysługuje prawo do obrony. Jakie masz zatem zastrzeżenia?
Ja? To turyści mają zastrzeżenia! Wiesz, ile telefonów odebrałem? Ile głosów oburzenia, współczucia i wsparcia słyszałem? Nie ma dnia, aby nie przyszedł tu ktoś rozczarowany Waszym rankingiem. Mówi się, że ludzie głosują nogami. Skoro tak, to skąd na Kudłaczach te tłumy, jeżeli jest tu aż tak źle? Nie mamy przecież monopolu. W pobliżu nie brakuje pensjonatów, które popękałyby w szwach, gdyby turyści nie wybrali naszego schroniska.

To jednak nie wzburzeni turyści wydzwaniają do redakcji, lecz Ty. I dlatego o opinię pytam Ciebie.
Nie można oceniać schroniska na podstawie dwóch przypadkowych wizyt. Nie może 60 schronisk oceniać cała armia szpiegów, z których jeden ma takie upodobania, a drugi inne. Ten ma dziś dobry humor, a tamten kiepski. Tu Nowak trafił na hałaśliwą grupę, a tam Kowalski ma cały obiekt do dyspozycji. Nie wiem, jak przeprowadzić ranking, aby wyniki były wiarygodne i obiektywne, lecz z pewnością inaczej niż dotychczas. Nie wiem, czy w ogóle takie wyniki mogą być miarodajne.

Spodziewałem się, że będziesz bronił Kudłaczy jak lew, a Ty tymczasem atakujesz metodykę prowadzenia rankingu.
Bo nie mogę poważnie traktować ocen wystawionych przez dwóch podchmielonych facetów, dobijających się do schroniska w środku nocy i żądających piwa.

A skąd przypuszczenie, że reprezentowali  oni „n.p.m.”?
Tak twierdzili.

Kłamali. Nasi ankieterzy zawsze zachowują anonimowość. A akurat Kudłacze oceniała dziewczyna. Zostawmy metodykę, porozmawiajmy o ocenach. Pierwszy minus za zamykanie drzwi na noc.
Klucz jest cały czas w zamku, każdy w każdej chwili może wyjść.

Ale nie każdy może wejść.
I to jest minus? Żarty na bok! To przecież bardzo dobrze, że nocą nie każdy może niepostrzeżenie dostać się do środka. Śpię w pokoju nad wejściem, wystarczy zapukać, turyści szukający noclegu nie będą długo czekać na otwarcie drzwi. A inni? A komu innemu – poza turystami – ma służyć schronisko? Szczególnie nocą. Wiesz, dlaczego turyści omijali Kudłacze, zanim tu nastałem? Bo były meliną dla miejscowych; każdy przychodził tu, kiedy chciał, o każdej porze dnia i nocy. Szczególnie nocy… Owszem, na dochody nie sposób było narzekać, lecz schronisko służyło wtedy wszystkim, z wyjątkiem turystów. Zmieniłem to. Teraz Kudłacze służą turystom, miejscowi już nauczyli się, już wiedzą, że libacje muszą organizować gdzie indziej. A czy Wasz ankieter to wie? Pamięta tamte czasy? Potrafi docenić, ocenić zmiany?

Nasi ankieterzy nie oceniają zmian.
Spójrz dookoła: rzeźba przy rzeźbie, jak w galerii. Każda na wyciągnięcie ręki. Czy dziwisz się, że nie chcę, aby kolejne znikały wraz z nocnymi gośćmi? Wiem, to jest schronisko, a nie galeria. Turyści jednak zostawiają w jadalni swoje kurtki i buty, więc drzwi zamykam dla ich dobra. Wieś jest blisko, każdy może tu przyjść. To już wolę, aby w rankingu skarżono się na klucz w zamku niż na ginący ekwipunek. A teraz ja poproszę: zostawmy drzwi, porozmawiajmy o rzetelności rankingu. W poprzednim schronisko na Luboniu, którego również jestem gospodarzem, dostało plus za pokój krótkofalarski; napisano wówczas, że atutem obiektu jest osobne pomieszczenie dla radioamatorów, w którym można skorzystać z gniazda anteny zewnętrznej.

(...)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też